[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na czerdaku Turkowi w futrze od razu wpadł w oczy stół, przez Marka urządzony i porzu-cone na stole tym papiery.Nic nie mówiąc zbliżył się, stanął i począł się przypatrywać z da-leka.Z miny widać było, iż sprawy z tego, co to jest, zdać sobie nie umiał.Stół? Stół dla Tur-ka jest sprzętem, bez którego on się zgoła obchodzi i który znany jest tylko tym, co bliższe zFrenkami stosunki mają; a takich osiem dziesiątków lat temu dałoby się nieledwie na palcachpoliczyć.Więc zastanowił go naprzód stół, a potem pióro gęsie.Pióro gęsie? Patrzył na na-rzędzie to z daleka, nie domyślając się wcale, do jakiego by służyć mogło użytku.Turcy pisząna kolanie, piórami trzcinowymi.Stół przeto i pióro przedstawiły się jako przedmioty niezna-ne i nieznanymi, zagadkowymi pozostałyby były, gdyby użytku onych nie tłumaczyły w czę-ści kałamarz i papier.Kałamarz napełniony inkaustem? tego i Turcy używają; a chociażatrament ich różni się od naszego, zawsze atoli jest czarny i trzymają takowy we flaszkach,podobnych z kształtu do tych, jakich w chrześcijaństwie używają.Kałamarz przeto stał sięniejako kluczem do rozwiązania zagadki, tłumaczącej się ostatecznie ćwiartką papieru, w po-łowie zapisaną.Turek w futrze poznał, że to pisanie, ale pisanie nietureckie.Na kir-Kostęwięc skinął. Wez to.Kir-Kosta papier do ręki wziął, począł nań patrzeć, patrzył, głowę pochylił naprzód naprawo, następnie na lewo, potem znów na prawo i jak się zdaje nie dowiedział się nicze-go.Turek go o nic też nie pytał.Zwrócił uwagę na rozłożoną na boku mapę.Zmarszczył brwi.Przekrzywił nieco usta nadając im wyraz pogardy.Westchnął westchnieniem politowania ibrwi podniósł, jak się czyni na widok bądz czynu, bądz przedmiotu, pozbawionego wartościwszelkiej, a przecie zaprzątającego ludziom umysł.Kir-Kosta, niewiele pono od Turka mądrzejszy, mimo że umiał trochę po grecku czytać ipisać, i był w stanie na kirylicy sylabizować, nie miał jednak o mapach pojęcia.Ta atoli, którąrozłożoną widział, zafrapowała go.Nie rozumiał jej; wrodzonym jednak sprytem czegoś się wniej domyślał, i z tego zapewne powodu zachowując ton obojętny, tak się odezwał: Może by ten kitab37 wziąć?Kir-Kosta wziął mapę za róg jeden i podniósł: rozłożyła się w wielkości całej; przytrzymałją więc jeszcze i ręką drugą i trzymając przed sobą nogami do góry, wodził po niej oczami oddołu do wierzchu i od strony prawej w lewą.Wszyscy trzej Turcy uczynili toż samo, ale z tak35Daari sadet przybytek szczęśliwości36Zarar jok nic to nie szkodzi37Kitab papier, książka30wielką powagą i z takim wzgardy na obliczach, turbanami ocienionych, wyrazem, że patrzącna nich, wydawać by się mogło, iż oglądany przez się w tej chwili przedmiot mają za igraszkędziecinną, na którą zważać nie warto.Grek jednak inne miał o przedmiocie tym wyobrażenie.Potrzymawszy jednak mapę przez chwilę i nie dowiedziawszy się z niej niczego, począł jąskładać.Złożona mapa odsłoniła przedmioty, które pod nią leżały.Były to instrumenta niektóregeometryczne: cyrkiel, ekierka, linijka z podziałami, kompas itd.%7łe niektóre z instrumentówtych błyszczały, więc większą na siebie aniżeli inne przedmioty uwagę Turków zwróciły.Kir-Kosta także do błyszczących rzeczy pociąg miał kruczy.Jak skoro przeto je zoczył, natych-miast nie czekając na rozkaz, ręką sięgnął i kompas pochwycił.Byłby go może w zanadrzeschował, ale tego uczynić nie mógł, świadków miał za wielu.Podniósł go więc pod oczy Tur-kowi w futrze.Turek cmoknął językiem.Wziął z rąk Greka kompas, położył takowy sobie wypadkiem nadłoni i ze zdziwieniem niejakim ujrzał igłę magnesową drżącą i obracającą się. Sahat.(zegarek) bąknął jeden z Turków bez futer.Turek w futrze oddał Grekowikompas i rzekł wzgardliwie: Zły to zegarek.Nie wiadomo jaki, zamiast pokazywać godzinę po godzinie, kręci się natył i na przód od razu po wszystkich.Ręką machnął i cyrkiel podać sobie kazał.Cyrkiel zastanowił go bardziej niż wszystko inne.Spróbował palcem ostry.Złożył ioglądał go dokoła.Rozłożył zupełnie i ująwszy w garść pośrodku, miał z dwóch stron dwakońce ostre
[ Pobierz całość w formacie PDF ]