[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Quinn zauważył,że dwa wozy patrolowe zawróciły i rozpoczęły pościg.Z międzystanowej zjechały kolejne migające światła.Następny wóz patrolowy.Jechał naprzeciwko zbliżają-cego się suva.W ciągu dwudziestu sekund samochodymusiały się wyminąć albo zderzyć.614Wóz patrolowy nagle wszedł w poślizg i zatrzymałsię, blokując drogę.%7łeby go ominąć, Evans musiał zje-chać na pobocze.Gdy Quinn zbliżył się do obu samochodów, zoba-czył, że mundurowy policjant z patrolu wyskoczył zeswojego wozu, zostawiając go z zapalonymi światłamina linii środkowej, i pochylony pobiegł na pobocze,gdzie przykucnął.Zaraz potem nadjechał suv.Zapaliły się jego światła hamowania i zwolnił.Quinni Pearl zbliżali się do niego szybko.Ale potem suvznów przyśpieszył.Quinn wiedział, że Evans będziechciał ominąć przeszkodę.Zjechał z jezdni, wybierająctę stronę, gdzie zaczaił się policjant.To był jego błąd.Quinn i Pearl obserwowali, jak suv skręca ostro i ob-jeżdża poboczem stojący na jezdni wóz patrolowy.Okazało się jednak, że w poprzek tej luki leżała kol-czatka, którą położył policjant.Suv wydostał się, coprawda, z powrotem na drogę, ale zataczał się po niej, aw powietrze wystrzeliły jakieś strzępy, wyglądające naresztki opon.Inne patrole oraz Quinn i Pearl w swoim taurusiezbliżali się szybko, gdy suv wyleciał z drogi po jej lewejstronie.- Wypadł! - krzyknęła Pearl.Suv zjechał po skarpie i zniknął w ciemnym lesie.Ale światła na jego dachu wciąż pracowały.615Ta scena nastąpiła szybciej, niż się spodziewali, choćbyli przecież jej uczestnikami.- Zatrzymaj się, do cholery! - wrzasnęła Pearl.Quinn dociskał z całej siły pedał hamulca.85.Zatrzymał ostatecznie taurusa na skraju stromejskarpy.Dwa boczne koła były już poza drogą.Z trudemwydostał się z samochodu.Pearl miała łatwiej.Wokół stało z pół tuzina wozów patrolowych z włą-czonymi światłami.Sylwetki policjantów przemykały wpoprzek zablokowanej szosy i niknęły w lesie.- Jesteś w jednym kawałku? - spytał Quinn.Pearl uniosła swojego glocka.- Gotowa? - zapytał znów Quinn, ale Pearl już bie-gła wraz z innymi w stronę drzew.Szczęki się zaciska-ły.Słychać było głośne oddechy, ale nikt nic nie mówił.Policjanci stanowi przekazywali sobie rozkazy gestami.Połamane gałęzie i zgniecione poszycie wskazywałydrogę suva.Nikt dokładnie nie wiedział, co będzie, gdy go znaj-dą.617Beth miała świadomość, że boli ją lewa strona ciała.Pózniej zdała sobie sprawę, że leży w jakiejś dziwacz-nej pozycji na Linku.Suv Westerleya leżał na boku.Jeśli miała się z niegowydostać, musiała wspiąć się do wybitego okna z pra-wej strony samochodu.Ale gdyby udało się otworzyćdrzwi, uniknęłaby wychodzenia przez okno i ryzykapokaleczenia się o odłamki szyby.Pamiętała, jak suv zjechał z drogi, a potem przeko-ziołkował w lesie.Link, w zapiętych pasach, wciążtkwił w fotelu kierowcy, ale leżał bezwładnie - bezprzytomności, a może i życia.Beth kilka razy uderzyła się boleśnie, ale nie miałapojęcia, jakie obrażenia odniosła.Bojazliwie spróbowała poruszyć członkami i stwier-dzić, w jakim są stanie.Na pewno miała wiele zadrapań,a nad prawym uchem wyczuła bolesną opuchliznę.Gor-szy był jednak ból w lewym boku.Każdy ruch odbierałjej dosłownie dech.Może złamała żebro?A może żebro przebiło jej płuco?Udało jej się zmienić nieco pozycję ciała.Wypro-stowała jedną nogę.Chwyciła zagłówek fotela nad sobąi próbowała się podciągnąć.Coś jednak blokowało jejprawą rękę.To była strzelba Linka.Teraz nie stanowiła już żadnego zagrożenia.Bethchwyciła za lufę i odepchnęła od siebie broń.618Miała teraz trochę więcej swobody.Oparła stopę nakierownicy, chwyciła się zagłówka i zaczęła podnosić,by sprawdzić, czy da się przecisnąć przez okno.Poczuładym.A także benzynę.Słyszała nawet ciurkanie paliwaz baku samochodu.Suv w każdej chwili mógł się zapa-lić.Przemienić w pomarańczową kulę ognia.Widziałatakie sceny w telewizji i na filmach
[ Pobierz całość w formacie PDF ]