[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Cofanienatomiast jest rodzajem wzrokowego tiku, nieświadomym przeskakiwaniem w tył do słów i zdańdopiero co przeczytanych.Czytelnik prawie nigdy nie jest świadomy cofania.Tak jak przedstawiono w rozdziale 4 dotyczącym ruchów oczu, cofanie i regresja, wraz zliczbą zatrzymań przypadającą na linię, spowalniają przebieg czytania.Oba te nawyki sązazwyczaj zbędne.Badania polegające na świadomym ponownym czytaniu tekstu wskazują, żewyniki testów na zrozumienie przeprowadzone u osób, które były pewne, że muszą powracać dopewnych słów i akapitów, aby pojąć sens informacji, niewiele się różniły po tym, jak zabronionoim tego robić.Kwestia nie polega więc na zrozumieniu, lecz na zaufaniu do możliwościwłasnego mózgu.Podejście do eliminowania lub redukowania tych nawyków jest dwojakie.Po pierwsze,należy zmusić się do nieczytania rzeczy, które wydaje ci się, że opuściłeś.Po drugie, trzebastopniowo zwiększać szybkość, starając się utrzymać jednostajny rytm ruchów oczu.Zarównoszybkość, jak i rytm uczynią cofanie i regresję trudniejszymi, jednocześnie poprawiajączrozumienie.Wszystkie przedstawione problemy - bezgłośne wymawianie, wodzenie palcem, cofanie iregresja - nie muszą już być postrzegane jako poważne przeszkody, za jakie wiele osób je uważa.Są po prostu przyzwyczajeniami, które mogą być korygowane i w wielu przypadkach wyko-rzystywane, dając bardzo dobre efekty.TRUDNOZCI W UCZENIU SIDysleksjaTerminu tego używa się, gdy osoba ma trudności w rozpoznawaniu liter alfabetu, a co zatym idzie - słów.Często kreśli ona odwrócone litery, jej pismo bywa bardzo niewyrazne.Wniektórych szkołach liczbę uczniów z tym problemem" ocenia się na 20 proc.Z mojego doświadczenia wynika, że ponad 80 proc.poznanych przeze mnie osób, któreuznano za dyslektyków, wcale nimi nie były.Po prostu potknęły się na jednym z początkowychstopni swojej czytelniczej kariery i już nigdy nie pozwolono im się podnieść.Aby zdać sobie sprawę, jak niewiele trzeba, żeby tak się stało, wyobraz sobie, że jesteśMarsjaninem.Lądujesz, zupełnie nieświadom, na planecie Ziemi i ktoś nagle wyjaśnia ci, żeżyjące tu istoty ustaliły zespół przypadkowych kształtów, które nazywają literami i któreskładane są w słowa.Aby uczynić rzecz jeszcze trudniejszą, wiele z tych kształtów jest do siebieniezwykle podobnych.(W zrozumieniu trudności pomoże ci następujące ćwiczenie.Wskazuj kolejno kształty inazywaj je, przeskakując z jednego na drugi tak szybko, jak tylko potrafisz.Większość osóbprzekonuje się, że prędzej czy pózniej myli się.)Z powrotem jesteś Marsjaninem, zapoznano cię z nazwami różnych zawijasów ipoproszono, żebyś napisał wyraz dog".Grzebiesz w zasobach pamięci, przypominasz sobieniewyraznie, że wszystkie litery miały w sobie kółeczka.Zapisujesz więc 000"; następniewydaje ci się, że gdzieś znajdowała się pałeczka w górę, a gdzie indziej w dół.Po prawej stroniepierwszego kółka stawiasz więc kreskę w dół, a kreskę w górę - z prawej strony trzeciego.Wierząc, że wykonałeś zadanie prawie - jeśli nie zupełnie - poprawnie, oddajesz kartkę po to, byzostać wyśmianym i zdiagnozowanym jako dyslektyk, czyli, ujmując bardziej brutalnie, ktościerpiący na lekką formę umysłowego niedorozwoju.Z pewnością poważnie pogorszyłoby tostan twojego ducha zwiększając prawdopodobieństwo, że przy następnej próbie równieżpopełnisz błędy.Dokładnie taki scenariusz przydarzył się większości ludzi uznanych za dyslektyków, awszystko dlatego, że na początku nie dano im potrzebnych pamięci narzędzi, konkretnie -skojarzeń i wyobrazni, które umożliwiłyby łatwe zapamiętanie nazw liter.Pierwszy popełnionyprzez nich błąd odpowiadał definicji dysleksji i taką przypadłość niesłusznie im przypisano,wprowadzając ich na równię pochyłą, na której problem potęgował się na kolejnych szczeblachedukacji.Często osoba uznana za dyslektyka próbuje czytać wolniej i dokładniej, aby osiągnąćlepsze zrozumienie, jednak w ten sposób nieświadomie jedynie pogarsza sprawę (patrz rozdział4).Jeśli kiedykolwiek zyskałeś miano dyslektyka, trzy poniższe historyjki powinny napełnićcię nadzieją.Szesnastoletnia dziewczyna ze szkoły skandynawskiej z Brukseli uczęszczała nakurs Centrum Buzana dotyczący tworzenia map myśli i uczenia się.Pierwszego dnia wypadławyjątkowo dobrze.Następnego ranka podeszła do nauczyciela i poprosiła o zwolnienie zpierwszych zajęć, ponieważ dotyczyły one szybkiego czytania, a ona miała pod tym względemkłopoty, gdyż była dyslektyczką" i, jak to ujęła: nie umiała poprawnie czytać".Nauczycielnamówił ją, żeby jednak spróbowała, no co się zgodziła.Co z tego wynikło? Z szybkości 100słów na minutę i słabego zrozumienia na koniec dnia przeskoczyła do 600 słów na minutę izrozumienia wynoszącego 70 proc.Druga historia dotyczy edytorki tekstów, która wspominała lata swojej edukacji jako prawdziwe piekło"
[ Pobierz całość w formacie PDF ]