[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A tu nic.- Kapitan Hardy potrząsnął głową.- Nie cała Piąta Flota odpływa, Johnny.Zostawiam dwa noweokręty.Nowa jednostka przybrze\na Rodriguez" i najnowszy kuter213 Loy".I dwa trałowce oraz dwa statki patrolowe - powiedział Adamsi wziął lornetkę od Hardy ego.- Nie mieliśmy tak mało okrętów w Zatoce od 1979 roku.Sprawdziłem - odparł Hardy.- Hm, jak to mawiał Arnold: Jeszcze tu wrócę".Ale dopiero jakrozprawimy się z Chińczykami.Jak przedstawia się teraz ich roz-mieszczenie? - Admirał poprowadził swojego oficera wywiadu nabok.Hardy zni\ył głos i zło\ył raport dowódcy floty.- Obie ich grupy bojowe znajdują się teraz głęboko na OceanieIndyjskim, ale po przejściu przez cieśninę Malakka jeden popłynął napółnoc, a drugi na południe.P-3 wylatujące z Diego Garcia tropią te\grupę chińskich rorowców, które poprzedzają ka\dą z grup bojowych.W zasadzie, sir, wszystko zgadza się z tym, o czym poinformował panPentagon.Płyniemy prosto w rozwartą paszczę smoka, pełną ostrychzębów.Adams wciągnął powietrze, napinając baryłkowaty tors.Spojrzałw dół na ogromny pokład startowy, na F-35 Enforcers, najnowocześ-niejsze wielozadaniowe myśliwce uderzeniowe na świecie.- Kiedy będziemy w stanie wznowić operacje powietrzne, Andy?- Jak tylko wypłyniemy z tego gardła, admirale, mo\e koło wyspyKeszm, jeśli kierunek wiatru się nie zmieni.Ale mam teraz w powie-trzu cztery F-14 i dwa F-35.Mogą się zregenerować w Omanie, w Seebalbo na Masirah, jeśli zajdzie taka potrzeba.Mamy te\ F-22 na awaryj-nym pasie na Masirah i na omańskim wybrze\u w Thumrait.RaptoryF-22, Enforcery F-35.Jeśli będziemy musieli to zrobić, zdeklasujemyChińczyków - powiedział kapitan Rucker.- Zawsze trzeba doceniać wroga, Andy.Zawsze stwierdziłAdams.Przygryzł wargę, odwrócił się i doszedł.- Admirał zszedł z pokładu!Centrum Bezpieczeństwa RepublikiRijad, Islamija- Wiem, \e ju\ kiedyś tu byłem - wyszeptał Brian Douglas doMacIntyrea w windzie zje\d\ającej na parter Centrum Bezpie-214czeństwa.Winda zatrzymała się, a drzwi otworzyły.Za nimi w ciem-nym korytarzu czekał na nich Ahmed bin Raszid.- Mam nadzieję, \e lot z Dhahranu był przyjemny - przywitał ichdoktor.Uścisnął dłonie Brytyjczyka i Amerykanina.Potem zwróciłsię do ochrony:- Wszystko w porządku, ju\ ich stąd zabieram.Przechodzili obok szklanych ścian, za którymi widniały kolejnepokoje.Było to najwyrazniej du\e stanowisko dowodzenia.- Stąd dowodził Schwarzkopf podczas Pustynnej Burzy - zauwa-\ył Ahmed.- Naprawdę powinniście wtedy wyjechać, tak jak obieca-liście.Ominęłoby nas wiele złego.Podeszli do drzwi pilnowanych przez dwóch stra\ników, którzyskinęli Ahmedowi i pozwolili jemu i jego dwóm gościom przejśćdalej.- Szejku Raszidzie, salam alejkum - powiedział Brian Douglas,podając rękę Abdullahowi, który siedział samotnie w małym pokoju.Po krótkiej prezentacji, zasiedli na kanapach - dwaj Arabowie pojednej stronie, a Amerykanin i Brytyjczyk naprzeciwko nich.Pojawiłsię mę\czyzna i podał gorącą herbatę.Inny postawił na stole misę su-szonych owoców i słodycze.Kiedy kelnerzy odeszli, Abdullah zacząłrozmowę po angielsku.- Ahmed przekazał mi wasze słowa.- Zamilkł, zamyślony.-Więcmówicie, \e Amerykanie zamierzają najechać mój kraj, a pan,MacIntyre, jest Amerykaninem, oficerem wywiadu.W co więc mamuwierzyć? śe jest pan zdrajcą? Dlaczego mam panu wierzyć?Rusty spojrzał na Briana, który pokazał mu, \eby mówiłpierwszy.- Dziś rano wasz samolot zapobiegł próbie zestrzelenia przezIrańczyków odrzutowca amerykańskich sił powietrznych, winęchcieli zrzucić na was.Stało się to mo\liwe dzięki informacji, którąmy, którą Brian przekazał pańskiemu bratu.Tak?Abdullah przytaknął, zerkając na brata.Rusty ciągnął:- Rozumiem, \e w waszym rządzie są stronnictwa.W moim te\.Ja nale\ę do grupy popierającej wszelkie wysiłki pokojowe przedrozpętaniem wojny, grupy, która wierzy, \e wasz kraj i nasz niemuszą być wrogami.Jeśli jednak podjęto decyzję o sprowadzeniubroni jądrowej215albo o zorganizowaniu bazy dla szkolenia terrorystów, zmienię swójpogląd.Teraz jednak wcią\ mamy nieco czasu, \eby uniknąć kata-strofy.Abdullah odezwał się cichym, ale dobitnym głosem:- Panie MacIntyre, panie Douglas, jeśli obce wojska wylądują nanaszych wybrze\ach bez naszej zgody, czy to będą Amerykanie, czyIrańczycy, cały lud tej ziemi będzie z nimi walczył, zawsze.Na wszyst-kie mo\liwe sposoby.Mo\ecie to nazwać terroryzmem.Dla mnie tobędzie obowiązkiem.Dlatego walczyłem z wami, Amerykanami, gdybyliście tu poprzednio, dlatego pomagałem Irakijczykom, kiedy naje-chaliście się ich kraj.Czemu uwa\acie, \e mo\ecie krą\yć po całymświecie, umieszczając swe wojska w obcych państwach? Niemcy,Japonia, Korea, byliście tam przez dziesięciolecia.- Szejku Raszidzie, nie przybyłem tu po to, by się spierać.- Rusty niemógł tego pozostawić bez komentarza.- Musi pan jednak wiedzieć, \eposłaliśmy wojska do Japonii i Niemiec dlatego, \e te kraje nas zaata-kowały.Gdy ju\ je pokonaliśmy, daliśmy im pieniądze.Wkroczyliśmydo Korei na jej prośbę, kiedy została najechana.Posłaliśmy te\ amery-kańskich chłopców, by walczyli i umierali za muzułmanów w Bośni,w Somalii, w Kuwejcie.Odbudowaliśmy ich kraje, przynieśliśmy imdemokrację, podobnie jak próbowaliśmy odbudować Irak i zaszcze-pić w nim demokrację.Nie jesteśmy diaboliczną siłą, jak to sobie panwyobra\a.Abdullah machnął ręką.- Przynieśliście im demokrację? Nie rozumiecie, \e nie mo\eciezaszczepić demokracji z pomocą swej armii, chyba tylko jakieś fałszy-we pojęcie? To właśnie zrobiliście
[ Pobierz całość w formacie PDF ]