[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Dobra, nieważne.- Nick westchnął i napotkał spojrzenie matki.Przynajmniej ona go rozumiała.Kiedy Nick dostał stypendium nauniwersytecie, z całej rodziny tylko matka go popierała.- Po co tracić czas w szkołach? - spytał wtedy ojciec.- Trzeba ci tylkodobrej pracy.%7łebyś miał za co żyć.Nick został w kuchni z matką, która wkładała naczynia do zmywarki.Byłto jeden z tańszych, podłączanych do zlewozmywaka, modeli, na którydługo oszczędzali.Ojciec dał go matce w prezencie urodzinowym.Czynaprawdę nikt z rodziny nie spostrzegł, że coś tu było nie tak? Zmywarkado naczyń na urodziny?Matka starła kuchenny blat, podpięła wąż zmywarki do kranu i odwróciłasię do syna.- Widujesz czasem Gwen? Dużo o niej myślę.Taka miła dziewczyna.Jaka szkoda, że tak się to wszystko potoczyło, ale kto mógł przypuszczać?- W jej głosie słychać było żal.- Nie, nie widuję jej - odparł Nick.- Od rozwodu nie utrzymujemy zesobą kontaktu.- Cóż, szkoda.Była taka ładna i inteligentna.Nie rozumiem po prostu,jak.- Daj spokój, mamo.To już skończone.Gwen postanowiła pójść innądrogą.Tak to określiła.- %7łałuję, że nie mieliście dzieci.Może to by.Nick uznał, że czas zmienić temat.- Jak sprawuje się wasz klimatyzator w tym upale?- Ten w sypialni?- A macie inny?- No nie, ale działa bez zarzutu.- Akurat.- Nikko.- Do licha, mamo, i tak byś mi nie powiedziała.Wiem o tym.- Za dużo się martwisz.Całkiem dobrze nam się z ojcem żyje.Jesteśmyzadowoleni, Nikko.Co dnia patrzymy na to, co dostaliśmy od życia, ijesteśmy za to wdzięczni.Na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy mająznacznie mniej.Czasem tyle, co nic.A my mamy wszystko, czegokiedykolwiek chcieliśmy.Beznadziejna sprawa.- Jasne, mamo, oczywiście.Ale dostałem właśnie dużą podwyżkę zapracę z tymi chłopcami z Homeland Security, a mnie nie potrzeba tylepieniędzy.- Nie wspomniał o grubej forsie ze Star Gazera.Matka niemusiała o tym wiedzieć.- W każdym razie - powiedział i wyciągnął zkieszeni zwitek banknotów, po czym wyjął z niego cztery studolarówki -chciałbym, żebyś to wzięła.Kup nowy klimatyzator.- Nikko.- Pokręciła głową.- Klimatyzator działa całkiem dobrze.Zatrzymaj te pieniądze.- Wez je, mamo, proszę cię.I kup w takim razie klimatyzator do salonu.Nick nie miał wątpliwości, że ojciec słyszy tę rozmowę.Słyszy i nie jestzachwycony.Cóż, do diabła z nim.- Wez te pieniądze, mamo.Zrób to dla mnie.- Och, Nikko.- Westchnęła, ale wzięła pieniądze.Wiedział, oczywiście,że włoży je do puszki po kawie, którą trzymała w szafce nad tosterem.Mimo dumy i dezaprobaty ojca zdawała sobie sprawę z tego, że pewnegodnia dodatkowe pieniądze mogą się bardzo przydać.Najprawdopodobniejjednak banknoty będą nadal tkwiły w puszce po jej śmierci.Nick wszedł do metra, pojechał na Manhattan.Wyszedł po schodach naulicę i otarł pot z czoła.Ciągle jeszcze było jasno, choć powoli zapadałletni zmierzch, i utrzymywała się bardzo wysoka temperatura.NaBroadwayu ludzie wyprowadzali psy na wieczorny spacer do RiversidePark.Biedne psy, nie pobiegają sobie dzisiaj.Było za gorąco nawet dlazwierząt, a może zwłaszcza dla nich, biorąc pod uwagę futra, których niemogły zdjąć.Wystawione na zewnątrz stoliki restauracyjne były przeważnie zajęte,ludzie mijali się w drzwiach ze sklepów i apteki.Poruszali się powoli.Najtłoczniej było przed kinem.W taki wieczór nie ma to jak parę godzin wklimatyzowanym wnętrzu.Mieszkanie Nicka znajdowało się przy West End w starym budynku bezwindy i portiera.Było dość przestronne, a jego okna wychodziły na ulicę idrzewa Central Parku.Okolica była stosunkowo bezpieczna, wejście dodomu zawsze jasno oświetlone, drzwi na dole zamykane na klucz.Wszyscy uważali, że absolutnie nic im tu nie grozi, bo na trzecim piętrzemieszka policjami Nie wiedział, na ile słuszne jest to przekonanie, alerzeczywiście od czasu, kiedy wprowadził się tu trzy lata temu, niezdarzyło się ani jedno włamanie.Rzadko wstępował do salonu Mii, który znajdował się na roguBroadwayu.Czuł, że mimo póznej pory w salonie będzie mnóstwo ludzi.Lato, pora sandałków.Był trochę podekscytowany.Jeśli w ogóle potrafił jeszcze przeżywaćjakieś ekscytacje.Cały miesiąc urlopu.Pomysł wynajęcia domku nadmorzem coraz bardziej mu się podobał, zwłaszcza że w mieście można siębyło ugotować.Ciągle był spocony
[ Pobierz całość w formacie PDF ]