[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nieraz podczas pełnego nabożeństwa czytania brewiarza wpadałna pomysł nowego gambitu, czyli otwarcia partii, przy którym poświęca się jednąlub więcej figur, aby przygotować drogę dla własnego ataku.Ponieważ międzyszachistami jest w zwyczaju opisywać tego rodzaju odkrycia w sposób naderkwiecisty, Jellinek nazywał je za każdym razem tytułem fragmentu Pisma, który gonatchnął tą ideą.Naturalnie, wszyscy znali gambit  Rzymianie  13 , jaki wymyślił wpierwszą niedzielę adwentu, czy też  Efezjanie  3 , na który wpadł w dniu świętaSerca Jezusowego.Określenia te znano oczywiście tylko w Watykanie; jednakżetam, w najwyższych kręgach, były one tolerowane z uśmiechem, dla obcych zaśprawdziwa ich geneza pozostawała nieznana.Pierwszym przeciwnikiem kardynała był Ottani, który zazwyczaj otwierał partiębardzo niewinnie: e2  e4 (na co Jellinek odpowiadał w sposób równie powszedni: e7 e5), ale w trakcie każdej gry rozkręcał się i nierzadko dawał Jellinkowi mata.Pośmierci kardynała Sekretarza Stanu Jellinek zaczął grać z biskupem PhilemCanisiusem, dyrektorem Istituto per le Opere Religiose, którego działalność dlalaików miała mniej wspólnego z religią aniżeli z pieniędzmi.Jednakże przymierze totrwało krótko, ponieważ Jellinek pogardzał pozbawioną finezji, pełną bezwzględnościwymianą figur, która jak się wydawało, sprawiała biskupowi największą przyjemność,podczas gdy on sam, Jellinek, preferował grę pozycyjną i rozwijanie zaskakującychstrategii.Od tego czasu grał z monsignore Williamem Sticklerem, kamerdyneremJego Zwiątobliwości, przeważnie w piątki, przy butelce Frascati.Stickler byłznakomitym partnerem szachowym, nie tylko dlatego, iż grał rozważnie i z godnązazdrości elegancją, potrafił bowiem również podać nazwę, a także znał historiępowstania prawie każdego wariantu.Wtedy świat kurczył się dla nich do małegokręgu światła, jaki rzucała na sześćdziesiąt cztery pola szachownicy staromodnalampa stojąca w salonie Jellinka, i tylko regularne tykanie barokowego zegaraprzypominało o terazniejszości.W Sala di merce, swojego rodzaju skarbcu Archiwum Watykańskiego, w którymprzechowywane były kosztowne podarunki, jakie otrzymywali papieże, znajdowałasię wspaniała złota szachownica pokryta fioletową emalią; należące do niej figurywielkości dłoni wykonane były ze złota i srebra.Był to podarunek przekazany JegoZwiątobliwości przez księcia Orsini.Te szachy stały gotowe do gry pomiędzyzegarami, pucharami i wspaniałymi księgami, ale nigdy nie były używane.Jednakże od czasu, kiedy Stickler opowiedział o tych wspaniałych szachach, co miało miejscebądz co bądz już przed dwoma laty, rozpoczęła się pomiędzy nim a Jellinkiempozornie nie kończąca się partia, o której każdy z nich zachowywał milczenie, niemówiąc na jej temat ani jednego słowa, mimo iż obaj mogli po reakcji drugiego, albotak im się przynajmniej wydawało, zorientować się, w jaki sposób przyjęte zostałoostatnie posunięcie przeciwnika.Czasami, zanim stan partii na szachownicy wskarbcu uległ zmianie, mijał tydzień a niekiedy i dwa; przeciwnik, na którego przyszłakolej następnego posunięcia, wycofywał się z archiwum, co także należało domilczącej umowy, jeżeli nie nastąpiło jeszcze posunięcie partnera.Poszczególneruchy wskazywały, że istniała między nimi spora odległość w czasie, pozwalająca nadługie zastanowienie się.Były one na najwyższym poziomie, a nawet stawały się tymbardziej wyrafinowane, im więcej czasu upływało pomiędzy nimi.Pewnego razu,kiedy Jellinek pozostawił sobie całe trzy tygodnie do namysłu, abyprzetransportować swoją wieżę z a4 na e4, co początkowo wyglądało na godnypożałowania, prosty ruch, który potem okazał się świetnym posunięciem, Sticklerprzy następnym spotkaniu pozwolił sobie na raczej przypadkową uwagę, żewłaściwie szachy nie są grą dla mężczyzn w ich wieku; w końcu najdłuższemistrzostwa świata w tej grze trwały dwadzieścia siedem lat.Więcej nie powiedział naten temat ani słowa.Tego wieczoru, w salonie kardynała w Palazzo Chigi, Jellineknapełnił kieliszki winem, jak to zwykle czynił każdego piątku, kiedy się spotykali, iprzesunął białego piona z e2 na e4. Piony są duszą gry w szachy  powiedział Stickler przestawiając swojego piona ze7 na e5.Jellinek przytaknął, przesuwając prawego laufra na c4. To nie ja to wymyśliłem  skomentował wypowiedziane przed chwilą przez siebiesłowa monsignore. Stwierdził to przed dwustu laty Philidor, szachowy geniusz ikompozytor na dodatek; był Francuzem, lecz umarł, w Londynie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl