[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.CzÅ‚owiek, do którego podszedÅ‚, okazaÅ‚ siÄ™ mężczyznÄ….MiaÅ‚ na sobie niebie-skie robocze spodnie i koszulÄ™ w kratÄ™, podobnÄ… do tej, którÄ… on sam miaÅ‚ nasobie.Mężczyzna nie zareagowaÅ‚ na jego niesÅ‚yszalne sÅ‚owa.Anders podszedÅ‚wiÄ™c bliżej.- Przepraszam - powiedziaÅ‚ znów.367 DotknÄ…Å‚ jÄ™zykiem ust, polizaÅ‚ palce.Usta byÅ‚y na swoim miejscu, jÄ™zyk też.DookoÅ‚a panowaÅ‚a cisza.Nie byÅ‚o sÅ‚ychać żadnych odgÅ‚osów maszyn, żadnychgÅ‚osów, nawet Å›piewu ptaków.Jednak mężczyzna nadal nie reagowaÅ‚.Anders postanowiÅ‚ okrążyć go, spoj-rzeć mu w oczy, może nawet nim potrzÄ…snąć.Kiedy siÄ™ niego zbliżyÅ‚, poczuÅ‚ssanie w żoÅ‚Ä…dku.Nagle coÅ› zamigotaÅ‚o mu przed oczami i dokonaÅ‚a siÄ™ niezwy-kÅ‚a zamiana.Anders staÅ‚ teraz w miejscu, gdzie przed chwilÄ… byÅ‚ mężczyzna.StaÅ‚ i widziaÅ‚,jak kieruje siÄ™ w stronÄ™ sklepu.PodbiegÅ‚ do niego, obszedÅ‚ go dookoÅ‚a i sytuacjasiÄ™ powtórzyÅ‚a.CoÅ› przestawiÅ‚o siÄ™ w jego gÅ‚owie: szedÅ‚ za mężczyznÄ…, zmierza-jÄ…cym w stronÄ™ pomostu.WidziaÅ‚ jedynie jego plecy i tyÅ‚ gÅ‚owy.ZatrzymaÅ‚ siÄ™.Mężczyzna wróciÅ‚ do pozycji wyjÅ›ciowej; znów staÅ‚ na przy-stani i patrzyÅ‚ na morze.Anders zawróciÅ‚ i poszedÅ‚ do sklepu.Niemal siÄ™ spo-dziewaÅ‚, że zaraz zobaczy tam swojÄ… skrzynkÄ™ ze Å›ledziami i napisanÄ… przezsiebie karteczkÄ™.Bo to wÅ‚aÅ›nie byÅ‚ ten dzieÅ„.DzieÅ„, w którym pewien mężczyzna wszedÅ‚ domorza, i w którym Cecilia wiozÅ‚a go na swoim rowerze.Najlepszy moment wjego życiu.Taka sama pogoda, te same reklamy przed sklepem, to samo uczu-cie.Z wyjÄ…tkiem strachu, który teraz czaiÅ‚ siÄ™ w jego wnÄ™trznoÅ›ciach.Chcesz, żebym tu zostaÅ‚.Chcesz, żebym tu byÅ‚.Pokazujesz mi to, co sÄ…dzisz,że chcÄ™ zobaczyć.Moje niebo.Tak wÅ‚aÅ›nie robisz.Mężczyzna, który przed chwilÄ… studiowaÅ‚ plakaty reklamowe, odszedÅ‚.SzosÄ…od poÅ‚udnia szÅ‚a teraz kobieta w staromodnej letniej sukience.Na pobliskimwzgórzu staÅ‚a inna kobieta, ubrana w sukniÄ™ z grubej dzianiny, z chustÄ… na gÅ‚o-wie.Odwrócona do niego plecami zbieraÅ‚a leÅ›ne konwalie.Każdy widzi coÅ› innego.Kobieta, która zbieraÅ‚a konwalie, byÅ‚a najwyrazniej z innej epoki, nie pocho-dziÅ‚a ani z tego stulecia, ani z poprzedniego.Prawdopodobnie wiÄ™c nie widziaÅ‚asklepu, a na pewno nie widziaÅ‚a plakatów reklamujÄ…cych lody.Być może widzia-Å‚a piekarniÄ™, która podobno byÅ‚a kiedyÅ› w tym miejscu.ZaÅ› przystaÅ„ w jejoczach byÅ‚a zapewne jedynie niewielkÄ… drewnianÄ… konstrukcjÄ….Teraz.Co to znaczy teraz? Gdzie jesteÅ›my?ZamknÄ…Å‚ oczy i zaczÄ…Å‚ trzeć powieki tak mocno, że niemal czuÅ‚, jak gaÅ‚kioczne dotykajÄ… czaszki.Kiedy ponownie otworzyÅ‚ oczy, zobaczyÅ‚ ten sam obra-zek, który widziaÅ‚ przed chwilÄ….PrzepiÄ™kny krajobraz, przepiÄ™kny dzieÅ„ i ludzie,którzy dokÄ…dÅ› zmierzajÄ…, bÄ…dz stojÄ… odwróceni do niego plecami.KopnÄ…Å‚ żwir na Å›cieżce, drobne kamyczki rozprysÅ‚y siÄ™ bezgÅ‚oÅ›nie na wszystkiestrony.NabraÅ‚ powietrza do pÅ‚uc i chciaÅ‚ zawoÅ‚ać:  Maja! , ale nie zawoÅ‚aÅ‚.CzuÅ‚,368 jak drgajÄ… mu struny gÅ‚osowe, nie wydajÄ…c jednak żadnego dzwiÄ™ku.Cisza byÅ‚atak gÄ™sta, że miaÅ‚ wrażenie, że zatyka mu uszy, jakby byÅ‚ gÅ‚Ä™boko pod wodÄ….Bo przecież tak byÅ‚o.WyszedÅ‚ na szosÄ™ i skrÄ™ciÅ‚ na poÅ‚udnie, w stronÄ™ schroniska turystycznego.Podobnie jak wszystkie inne budynki w tej wersji Domarö, także schroniskoprezentowaÅ‚o siÄ™ lepiej niż kiedykolwiek.Nie wyglÄ…daÅ‚o bynajmniej na Å›wieżozbudowane.Nowe budynki nie sÄ… szczególnie atrakcyjne.Te wokół niego byÅ‚ystare, ale lata dodaÅ‚y im uroku.Skansen.Tak, tak to mniej wiÄ™cej wyglÄ…daÅ‚o.Jakby budynki i wszystkie znajdujÄ…ce siÄ™w nich przedmioty zostaÅ‚y wystawione na pokaz.Jakby miaÅ‚y coÅ› przedstawiać.Siebie.ByÅ‚y modelami naturalnych rozmiarów.Kobieta w biaÅ‚ej sukni w czarne kropeczki i mężczyzna w spodniach od gar-nituru, w koszuli z podwiniÄ™tymi rÄ™kawami i kamizelce grali w krokieta w ogro-dzie schroniska.Kije stukaÅ‚y gÅ‚ucho, nie wydajÄ…c żadnego dzwiÄ™ku; drewniane kule turlaÅ‚ysiÄ™ pod Å‚uczkami, także bezdzwiÄ™cznie.Mężczyzna i kobieta w ogóle na siebienie patrzyli, nie patrzyli też na niego.Gra toczyÅ‚a siÄ™ do momentu, kiedy kulakobiety uderzyÅ‚a o drewniany palik na koÅ„cu toru.Mężczyzna i kobieta zebrali swoje kule, nie próbujÄ…c siÄ™ do siebie odezwać, izwrócili siÄ™ w stronÄ™ schroniska, jak w dobrze wyreżyserowanej pantomimie, wktórej obowiÄ…zuje jeden warunek: oczy mimów nie mogÄ… siÄ™ nigdy spotkać.W momencie kiedy mężczyzna odwróciÅ‚ siÄ™ w stronÄ™ schroniska, Anders po-czuÅ‚ w piersi ssanie.StaÅ‚ i obserwowaÅ‚, jak mężczyzna i kobieta wchodzÄ… na górÄ™po schodach, otwierajÄ… drzwi i znikajÄ… w gÅ‚Ä™bi budynku.Jestem tylko widzem.Wszyscy pozostali na pokÅ‚adzie tej nierzeczywistej Å‚odzi brali udziaÅ‚ w pan-tomimie i zachowywali siÄ™ dokÅ‚adnie tak, jak powinni [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl