[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jest moim kumplem Joshem.I oto nagle on, mój kumpel Joshpada przede mną na kolana, z różą w jednej ręce i z brylantowym pierścionkiem w drugiej.Marację  małżeństwo to ceremonia usankcjonowana przez logikę, zmianę rządowej politykipodatkowej, prawo i tysiącletnią historię.Josh jest dobry, bogaty, wybitnie inteligentny, uwielbiamnie, nie przeszkadzają mu moje humory, czy nie umalowana twarz, a jeśli jeszcze mi mało, jestprzystojny.%7ładna z tych cech nie przekonuje mnie, żeby za niego wyjść.Patrzę na niego i nagle pojawiami się przed oczami twarz Darrena.RL Josh to bezpieczeństwo.Przy nim nic mi nie grozi.Nigdy nie wylądujemy w sądzie, byznosić męki i tortury rozwodu.Ponieważ chociaż zależy mi na Joshu, nie mam na jego punkcieświra.Nigdy nie przyprawi mnie o wariackie bicie serca, nigdy więc nie uda mu się mi go złamać.Pochłonie nas burżuazyjny styl życia.Kolacyjki ze wspólnymi przyjaciółmi, zainteresowanymi iinteresującymi.Wieczory w domu, spędzane na grze w Trywialności i na szaradach w BożeNarodzenie.Pózniej przyjdzie czas na szukanie przedszkola dla dzieci i egzotyczne wakacje.Podoba mi się ta wizja.Ugrzecznione poczucie bezpieczeństwa jawi się jak coś wielceprawdopodobnego.Na tysiąc sposobów starałam się wypełnić dni bez Darrena.Nie udało mi się.Gdybymjednak była z Joshem, gdybym za niego wyszła  ta myśl wciąż kołacze mi się po głowie byłabym bezpieczna.Poślubienie go powstrzymałoby mnie przed zrobieniem czegoś strasznego.Na przykład pijana w sztok nie wpadłabym na pomysł, żeby zadzwonić do Darrena i powiedziećmu o swoich uczuciach.Małżeństwo z Joshem stałoby się dla mnie pancerzem ochronnym.Trochęto skomplikowane.I ryzykowne, ale czy mam inne wyjście? Tak. Co tak? Tak, kochamy się.czy tak, wyjdę za ciebie? Tak i tak. Achhhhhhh.Boże, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.O mój Boże.Zadzwonimy do Issie?Podskakuje śmiesznie, a lądując, kręci zabawnie biodrami, klaszcze w ręce i robi gestKevina. Nie, nie, najpierw powinniśmy zadzwonić do twojej mamy albo może do moich rodziców jak uważasz?Miota się jak szalony po mieszkaniu, bezowocnie poszukując swojej komórki, chociaż zpowodzeniem może zadzwonić z telefonu stacjonarnego. Szampana? Masz ochotę na szampana?  Co chwilę do mnie podbiega, cmoka mnie iboksuje powietrze.W życiu nie widziałam, żeby był tak szczęśliwy.Nie miałam pojęcia.Nie miałam pojęcia, żeja mogę go aż tak uszczęśliwić.A ja.ja też jestem szczęśliwa.Spokojnie szczęśliwa. Hm, czy zgodnie z tradycją nie powinieneś mnie pocałować? %7łeby przypieczętowaćnaszą umowę  pytam. Chryste, jasne.Wybacz, Cas.Chciałem to zrobić od dwudziestu sześciu lat.Udaję, że nie widzę, jak potężnie zaczął się pocić.Nie zwracam też uwagi na to, żeniezdarnie uderza mnie w zęby, choć przez moment mam wrażenie, jakbym znowu stała za szopą zRL Barrym Carterem.Niedługo mi minie i niedługo polubię jego pocałunki.Oboje mamy zbyt dużąwprawę, by groziły nam jakieś techniczne niedociągnięcia.Zjawiam się wcześniej i siadam twarzą do ściany, by Issie mogła mieć widok na całą salęrestauracji.Zdejmuję pierścionek i chowam go pod serwetkę, żeby zrobić jej niespodziankę.Zarazjednak wsuwam go z powrotem na palec  chyba lepiej wykrzyknąć  taaadddaaamm" iwyciągnąć przed siebie rękę, jak tylko się zjawi.A może jednak nie.Pierścionek wraca podserwetkę.Denerwuję się, bo nie wiem, jak Issie to przyjmie.Jakkolwiek by na to patrzeć, Josh byłdla niej jedyną prawdziwą szansą, że któregoś dnia wyjdzie za mąż.Nie, to żart.Wiem, że nie o tochodzi, ale nasz ślub nieodwracalnie zmieni układ sił.Czy jednak musi?Nie, nie musi.Owszem, musi.Issie będzie zachwycona.Czy na pewno?Oczywiście.Już jest.Całuje mnie, zamawia Krwawą Mary i z miejsca przechodzi do rzeczy. Co to za nowina? Biorę głęboki oddech. Wychodzę za mąż za Josha.Wszystko wokół zamiera.Nie brzęknie żaden kieliszek, nie spadnie ani jeden talerz.Przynajmniej ja nic nie słyszę.Wpatruję się w twarz Issie, czekając na jej reakcję. Wychodzisz za mąż za Josha?  powtarza szeptem.Milknie i pije łyk wody z mojej szklanki.Jest zaskoczona, nie ma co do tego żadnychwątpliwości.Ale się cieszy.A może nie?No, na pewno nie jest nieszczęśliwa.Czy aby na pewno? No, chyba tak właśnie powiedziałam. Uśmiecham się, ponieważ zaręczone kobietyuśmiechają się bez przerwy, o czym Issie wie doskonale.Zamawiam wino.Issie bawi się serwetką.Zaczynam czytać menu, w przeciwieństwie doIssie.Zastanawiam się, która z nas pierwsza zmieni temat.Zawsze byłyśmy ze sobą w stuprocentach szczere.No, może raz przemilczałam, że podoba się Joshowi.Ale to było tysiąc lattemu i uznałam, że tak będzie najlepiej.Jak by to wyglądało, gdyby się ze sobą przespali? Zresztąteraz chodzi o to, że Issie zawsze była w stu procentach ze mną szczera.Nie chciałabym, żeby niepowiedziała czegoś, co leży jej na sercu.Tylko że jakoś się nie palę, by już dzisiaj stawić czoło jej brutalnej prawości.Ale modlę się też do Boga, by nie zaczęła mówić o pogodzie.Błagam, Issie, nie opuszczaj mnie.RL  Cas, muszę być z tobą szczera.Jestem w szoku. Czemu?  udaję głupią.Ale wiem doskonale, czemu.Bo Josh nigdy nie interesował mnie jako mężczyzna i zawszebyłam zagorzałą przeciwniczką małżeństwa. Bo Josh nigdy nie interesował cię jako mężczyzna i zawsze byłaś zagorzałąprzeciwniczką małżeństwa.Posyłam jej gniewne spojrzenie.Kelnerka przynosi Issie jej Krwawą Mary (która zostajejednym haustem pochłonięta) i opowiada nam o specjalnościach restauracji.Proszę, by powtórzyławszystko od nowa.Issie oświadcza, że wezmie  To".Ja zamawiam  to samo".%7ładna z nas nie mazielonego pojęcia, co zamówiłyśmy. Przecież zawsze powtarzałaś, że Josh będzie idealnym mężem  mówię błagalnie. Owszem  przyznaje. Więc w czym problem? Nie mówiłam, że to jakiś problem. Ale najwyrazniej tak jest. Czyżbyś się broniła? A może ty widzisz w tym jakiś problem? Nie, żadnego. To dobrze. Nawet bardzo [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl