[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Zastana-wiała się przez chwilę.- Pozwólcie mi z nim porozmawiać, jestem pewna, że nie sprawiżadnych kłopotów.- Uśmiechnęła się, jakby do siebie.- Posłucha mnie.Członkowie komisji wymieniali między sobą uwagi.- Proszę z nim porozmawiać, doktor Nellwyn - powiedział Blue.- I jeśli stwierdzipani, że jego stan jest unormowany, proszę go przyprowadzić.Czterdzieści pięć minut pózniej, gdy przez duże okno wlewały się do sali ciemnopo-marańczowe promienie zachodzącego słońca, zjawił się Newman w towarzystwie Patry-cji, Edela i pięciu strażników.Gdy sadowił się za stołem dokładnie naprzeciwko komisji, Patrycja wzięła Kapfa nabok.- Jest w świetnym nastroju - poinformowała go szeptem.- Chętny do współpracy,grzeczny, faza pozytywna.- Jesteś tego absolutnie pewna?Uśmiechnęła się uspokajająco.- Doskonale wie, że nic nie zyska, wywołując jakąś awanturę.Na sali są strażnicy, nakorytarzu też, poza tym stąd jest równie daleko do wyjścia jak z jego kwatery.- Poklepała Kapfa po plecach, jak wnuczka wiekowego dziadka.- Newman świetnie zdaje sobiesprawę, że jego jedyną szansą jest współpraca.A oboje wiemy, że bezbłędnie dostrzega iwykorzystuje każdą okazję, która może przynieść mu korzyść.Nie wspominając już omożliwości popisania się.Powróciła na swoje miejsce.Kapf obserwował bez ruchu Newmana.- Może - mruknął do siebie.- Generale Beck? - Pani Grey spojrzała na zmęczonego człowieka w kącie sali.- Ze-chciałby pan zacząć?130 Beck podniósł się niechętnie i wyszedł na środek, śledzony wzrokiem przez uśmiecha-jącego się grzecznie Newmana.- Brian, to jest komisja, która przyjechała ze Stanów - zaczął cicho.- Chcą zobaczyć,jak się czujesz.Myślę, że niektórych jej członków znasz.Newman patrzył to na Becka, to na komisję.-  Wśród wizji nocy ciemnej miałem sen, śniłem radość dawno utraconą, lecz jasny ichłodny życia dzień zbudził mą duszę zasmuconą.Członkowie komisji wymienili spojrzenia.- Brian, czy zechcesz odpowiedzieć na ich pytania? - ponownie spróbował Beck.-  Cóż nie jest snem za dnia dla tego, kto oczy ma zwrócone na wszystko co jest wo-kół niego, a widzi, co w przyszłości zanurzone?.Beck tarł czoło, podczas gdy komisja przyglądała się w milczeniu.- Panie Newman? - zwróciła się do niego Patrycja, wychodząc na środek.- Brian?Wydawało mi się, że chcesz współpracować.- Kłamałem.Uśmiechnęła się.- Boisz się, że cię przejrzą?Newman zachichotał cicho.- Niemożliwe.- A więc?Machnął ręką.- Okey.Patrycja dała znak Beckowi.- Proszę mówić.Beck znów się podniósł.- Brian, czy pamiętasz swoją ostatnią misję?-  Ten święty sen, ten sen tak święty, wbrew sporom świata tego, radował mnie pro-mieniem najgorętszym i wiódł mnie, ducha samotnego.- Zwrócił się do Patrycji.- Po-wiedziałem, że odpowiem na ich pytania.Beck wrócił na swoje miejsce.Patrycja spojrzała na komisję i gestem poprosiła o rozpoczęcie.- Panie Newman? - zwróciła się do niego pani Grey. Newman wyprostował się na krześle jak struna.- Ma'am!- Jak się pan czuje?- Ma'am! Bardzo dobrze, ma'am!Pani Grey uśmiechnęła się.- I jest pan gotów odpowiedzieć na nasze pytania?- Ma'am! Tak, Ma'am!- Doceniamy to, że zachowuje się pan jak żołnierz - przejął inicjatywę White - alemoże będziemy rozmawiać normalnie? Okey?- Jak pan sobie życzy, sir.- Czy pamięta pan swoją ostatnią misję?- Tak, sir.131 Newman natychmiast koncentrował się na osobie zadającej pytania.- Zechciałby pan ją nam zrelacjonować?Newman rozejrzał się po sali.- Wolałbym tego nie robić, sir.- Dlaczego?- Sir, z całym szacunkiem, ale nikt nie przyznaje się przed nieznajomymi, że w sy-pialni używa batów i łańcuchów; analogicznie, nie informuje się wszystkich o misjachwywiadowczych.White wydawał się zadowolony z tej odpowiedzi.- A zatem, gdybyśmy spotkali się w ścisłym gronie, to zrobiłby pan to?- Oczywiście, sir!White kiwnął głową panu Green.- Czy podczas swojej niewoli naraził pan na szwank jakieś operacje czy osoby z de-partamentu obrony?- Nie, sir.- Czy widział pan kiedykolwiek, by inni Amerykanie to robili?Newman zastanawiał się przez chwilę.- Sir, przez cały czas trzymano mnie w izolacji od innych Amerykanów.%7łałuję, żenie mogę służyć informacjami na ten temat.Pałeczkę przejął pan Red.- Znasz mnie, Newman.- Tak, sir, znam.- Skończmy z tymi bzdurami i całą tą komedią, okej?- Tak, sir.Red odłożył pióro i nachylił się, by spojrzeć Newmanowi prosto w oczy.- Zabiłeś jakichś Rosjan w tym cholernym obozie?Newman nie odpowiedział.- No, dalej - naciskał Red.- Myślałem, że już nie bawimy się w udawanie.Newman wykrzywił usta w zimnym, gniewnym uśmiechu.- Przepraszam, sir.Pamiętam po prostu, co pan mówił, kiedy spotkaliśmy się ostat-nim razem.- Mianowicie? - Powiedział pan, ze każdy, kto odpowie na podobne pytanie, musi być szalony.Pró-buję więc wykombinować, jak mam wybrnąć z sytuacji.- Zastanawiał się przez chwilę.-Nikt nie chciałby być uznany za szalonego, prawda?Patrycja podeszła do niego.- Dobrze się pan czuje? Chce pan wrócić do siebie?Newman zignorował ją i skoncentrował się na panu Blue, który zadawał pytania, za-glądając do notatek.- Panie Newman, czy uważa się pan za szalonego?- Nie, sir.- Za człowieka w depresji albo psychopatę?- Cierpię na lekką depresję, sir - odparł Newman z westchnieniem.- To doprawdyniełatwe, być tak blisko domu, a wciąż siedzieć pod kluczem.132 - Dlaczego pan sądzi, że wciąż trzymają pana pod kluczem?Newman wzruszył ramionami.- Jestem pewien, że pan wie to lepiej ode mnie, sir.Pani Grey zwróciła się do pozostałych członków komisji.- Zanim będziemy kontynuować, chciałabym poznać opinię.Czy pacjent znajdujesiew dostatecznie dobrym stanie, by poddać się formalnemu przesłuchaniu dotyczącemujego misji?Powoli, jeden po drugim, przytakiwali.Patrycja uśmiechnęła się i poklepała Newmana po plecach, by dodać mu odwagi [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl