[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.— Ellis, skłamałeś nam wczoraj wieczorem — powiedział ostro.— Nie mocowałeś półek w kuchni między ósmą a pół do dziewiątej.Widziano cię przechodzącego nad rzeką w kierunku mostu na kilka minut przez zabójstwem Rose Emmott.Chłopak gwałtownie złapał ustami powietrze.— Jej nie zamordowano, nie.Musiała sama to zrobić, naprawdę.To do niej podobne.Ja nie tknąłbym nawet włosa na jej głowie, na pewno nie.— Więc dlaczego skłamałeś, że cię tam nie było? — łagodnie spytał komisarz.Chłopak podniósł oczy, po czym zaraz spuścił je z powrotem.— Bałem się.Pani B.zobaczyła mnie tam i gdy dowiedzieliśmy się, co się stało, ona pomyślała, że to niedobrze dla mnie.Ja powiedziałem, że zeznam, że pracowałem cały wieczór, a ona zgodziła się to potwierdzić.Taka kobieta to dziś rzadkość, naprawdę.Zawsze była dla mnie dobra.Sir Henry bez słowa opuścił pokój i wszedł do kuchni.Pani Bartlett prała w zlewie.— Pani Bartlett — rzekł komisarz.— Wiem wszystko.Myślę, że będzie lepiej, jeśli pani się przyzna, o ile nie chce pani, by powieszono Joe Ellisa za coś, czego nie zrobił.Nie, widzę, że pani tego nie chce.Powiem, jak to było.Wyszła pani z praniem z domu.Natknęła się pani na Rose Emmott.Pomyślała pani, że ona oszukuje Joe i ma się spotkać z tym obcym.Teraz wpadła w kłopoty, a Joe gotów był spieszyć jej z pomocą.Ożeniłby się z nią, jeśli zaszłaby taka potrzeba i jeśli ona by się tylko zgodziła.Mieszkał z panią przez cztery lata.Pani zakochała się w nim i nie chciała go stracić.Nienawidziła pani Rose, nie mogła pani znieść, że taka bezwartościowa dziewczyna mogłaby go pani zabrać.Jest pani silną kobietą, pani Bartlett.Chwyciła pani Rose za ramiona i wtrąciła do rzeki.Kilka minut później spotkała pani Joe.Widział was razem z daleka Jimmy, ale było już ciemno, więc wziął wózek za taczki, a was za dwóch mężczyzn.Zasugerowała pani Joe, że może być podejrzanym, i ustaliła pani z nim alibi, ale to pani było ono potrzebne, a nie jemu.No więc, mam rację czy nie?!Wstrzymał oddech.Wyłożył wszystkie karty na stół.Pani Bartlett stała przed nim wycierając ręce w fartuch i z wolna decydując się mówić.— Tak było, jak pan powiedział, sir — przemówiła w końcu spokojnym, opanowanym głosem (groźnym głosem, jak odczuł teraz sir Henry).— Nie wiem, co mnie naszło.Bezwstydnica, bo taka była.Ja nie miałam łatwego życia, sir.Mój mąż, biedak, był inwalidą i rzadko kiedy nie był zły.Pielęgnowałam go i opiekowałam się nim, jak tylko mogłam.A potem przyszedł mieszkać Joe.Nie jestem jeszcze stara, sir, mimo siwych włosów.Mam dopiero czterdzieści lat, sir.Takich jak Joe spotyka się jednego na tysiąc.Zrobiłabym dla niego wszystko, wszystko.Był jak małe dziecko, taki miły i ufny.To ja miałam się nim opiekować i troszczyć.A ta, ta.— Zakrztusiła się własnym gniewem, ale zaraz opanowała.Nawet w takim momencie pozostała silną kobietą.Stała prosto i patrzyła na sir Henry’ego odważnie.— Jestem gotowa, sir.Nigdy nie myślałam, że to wyjdzie na jaw.Nie wiem, jak się pan dowiedział sir, naprawdę nie wiem.Sir Henry pokiwał łagodnie głową.— To nie ja się dowiedziałem — powiedział i pomyślał o skrawku papieru, który nadal leżał w jego kieszeni, i o słowach, które były na nim napisane starannym, staroświeckim pismem.„Pani Bartlett, z którą mieszka Joe Ellis przy Mill Cottage 2”.Panna Marple nie pomyliła się raz jeszcze.* * ** W ang.wether i weather czyta się identycznie (przyp.tłum.).** W ang.odpowiednio cod, crayfish.*** W ang.heap — sterta.**** W ang.pile — stos.***** Stos karpia (ang).* Death — śmierć (ang) [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl