[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Natych-miast uznali mistrzów czterech zakonów za dostojników Kościoła.Odrobinę dłu-żej trwało, nim zrozumieli, dlaczego pozostałym członkom orszaku powinni po-zwolić na wejście.Gruby i szczwany patriarcha Emban, dysponujący niemal en-cyklopedyczną wiedzą z zakresu prawa kościelnego i zwyczajowego, zwrócił imuwagę na fakt, iż każdy duchowny posiadający właściwe uprawnienia może nazaproszenie patriarchy wejść do sali obrad.Następnie, gdy już strażnicy przyznalimu w tym względzie rację, Emban delikatnie wskazał na fakt, iż Rycerze Kościo-ła, będący przecież członkami zakonów, są osobami duchownymi.Po rozważe-niu tego, strażnicy przyznali rację Embanowi i ceremonialnie otworzyli olbrzy-mie drzwi.Sparhawk zauważył kilka słabo skrywanych uśmiechów, kiedy wrazz przyjaciółmi wchodził do sali audiencyjnej.Jakkolwiek strażnicy byli nieprze-kupni i neutralni, widocznie mieli własne zdanie.Komnata była wielkości przeciętnej sali tronowej.W głębi, na osłoniętym pur-purowymi draperiami podwyższeniu stał masywny, ozdobny tron ze złota.Po obustronach sali wznosiły się rzędy ław o wysokich oparciach.Pierwsze cztery rzę-dy, wyściełane karmazynowo, były zarezerwowane dla patriarchów.Ponad nimi,oddzielone aksamitnymi linami barwy głębokiej purpury, znajdowały się galeriedla obserwatorów.Przed tronem, przy ozdobnym pulpicie stał patriarcha Coombe,Makova.Wygłaszał właśnie monotonną, pełną napuszonych zwrotów mowę.Nadzwięk otwieranych drzwi odwrócił się, ukazując wchodzącym szczupłą, ospo-115 watą i najwyrazniej zaspaną twarz. Co to ma znaczyć?  zapytał z oburzeniem. Nic nadzwyczajnego, Makovo  odparł patriarcha Emban. Przyprowa-dziliśmy jedynie z Dolmantem na obrady kilku z naszych braci, patriarchów. Nie widzę żadnych patriarchów  warknął Makova. Och, Makovo, czyżbyś nie wiedział, że mistrzowie zakonów rycerskich sąnam równi rangą, a co za tym idzie, są członkami hierarchii?Makova rzucił szybkie spojrzenie na chudego, wysokiego mnicha siedzącegoza stołem niewidocznym niemal spod grubych ksiąg i starodawnych zwojów. Czy zgromadzeni mogą usłyszeć, co ma do powiedzenia w tej sprawiebiegły w prawie mnich?  zapytał.W sali rozległ się pełen aprobaty pomruk, jednakże wyraz konsternacji natwarzach.niektórych patriarchów dobitnie świadczył o tym, iż doskonale znaliodpowiedz.Chudy mnich przejrzał kilka opasłych tomów, następnie wstał, od-chrząknął i przemówił skrzekliwym głosem: Jego świątobliwość patriarcha Ucery prawidłowo zacytował kodeksy.Mi-strzowie zakonów rycerskich są w istocie członkami hierarchii i imiona obecniepiastujących te funkcje zostały wpisane w poczet członków tego ciała.Od okołodwustu lat mistrzowie nie uczestniczyli w obradach, ale mimo to ich status nieuległ zmianie. Prawo, z którego się nie korzysta, przestaje obowiązywać  rzucił gniew-nie Makova. Obawiam się, że nie jest to całkowicie zgodne z prawdą, wasza świąto-bliwość  sprzeciwił się mnich. Historia zna wiele precedensów ponownegouczestniczenia w obradach.Pewnego razu patriarchowie królestwa Arcium w wy-niku dyskusji nad właściwymi szatami liturgicznymi odmawiali udziału w obra-dach hierarchii przez osiemset lat i. Dobrze, dobrze  przerwał mu rozezlony patriarcha Coombe  ale ciuzbrojeni skrytobójcy nie mają prawa tu być. Oskarżycielsko wskazał palcemrycerzy. Znowu jesteś w błędzie, Makovo  zabrał głos Emban. Rycerze Ko-ścioła są wszak członkami religijnych zgromadzeń.Składają równie wiążące ślu-by jak my.Tym samym są duchownymi i mogą występować w roli obserwatorów pod warunkiem, że zostali zaproszeni przez uczestniczącego w obradach pa-triarchę. Odwrócił się. Bracia, czy bylibyście łaskawi przyjąć moje zapro-szenie?Makova zerknął na uczonego mnicha, a ten skinął twierdząco głową. Wiesz, co mnie dręczy, Makovo?  Emban nie skrywał złośliwości [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl