[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Otóż razem ze Smilesem jest ich zaledwie trzech.Pan Askew zgadza się trzymaćwachtę od czasu do czasu.Jeżeli i ja stanę na wachcie, możemy podzielić czas czuwaniamiędzy nas pięciu, z korzyścią dla każdego. Oprócz ciebie! Przecież ty kręcisz się po statku przez całą dobę! Kiedy ty śpisz? Jestemprzekonany, że ta twoja ciągła krzątanina nie jest konieczna. Nie masz racji.Nie znasz powiedzenia, że najlepszym nawozem są stopy rolnika?Wracając do sprawy: jeżeli wezmę środkową wachtę, która.jak już zapewne wiesz, trwa..od północy do czwartej rano. Tak jest.Czy zechciałbyś pełnić ze mną wachtę jako aspirant? Chcesz mi powierzyć takie odpowiedzialne zadanie? Poradzisz sobie lepiej niż biedny Willis.No jak? Zgadzasz się? Oczywiście.W ten sposób dołożyłeś sobie cztery godziny pracy.To doprawdy za dużo.Przyznam jednak, żc podniosłeś mnie na duchu! Dlaczego potrzebowałeś pociechy? Czy to z powodu wiszących nad nami zagrożeń? Ach, nie! Dowiedziałem się.o czymś.Otóż pewna młoda dama, którą.Obawiam się,że miała więcej do czynienia z nieczystymi uczynkami, niż powinna.Ktoś napomknął dzisiajo tych sprawach i obudził moją bolesną niepewność.,.To tyle.Kiedy zaczynamy? Każę sternikowi obudzić cię za kwadrans dwunasta. Będę stał na wachcie! Czy powierzysz mi jakieś zadania? Może postawię cię przy tablicy kursowej. Od kiedy opuściliśmy Anglię, nie spotkało mnie nic równie emocjonującego!  Panieprzewodniczący.Ci, którzy stali na pokładzie okrętu marynarki Jego Królewskiej Mości. A jeżeli podczas wachty popełnisz jakiś okropny błąd?  Panie przewodniczący.Ci,którzy musieli odsiedzieć swoje na topie masztu na jednym z okrętów marynarki JegoKrólewskiej Mości. Widzę, że potrafisz być okrutny. Owszem. A propos, jak ma się Coombs i wypalanie węgla? Jest już odpowiednia ilość.Kapitan Anderson czeka z wydaniem rozkazu, aż morzeuspokoi się jeszcze trochę. Muszę obejrzeć ten maszt i jego gniazdo. Akurat teraz zachciało ci się chodzić tam, gdzie nie powinieneś.Czy mam ci wydaćrozkaz? To wielka pokusa.Jak myślisz? Czy pogoda może się poprawić?  Tak.Teraz mnie słuchaj.Radzę ci przespać się ze cztery godziny w ciągu dnia.Myślę,że powinieneś potraktować to jak rozkaz. Aj, aj, sir!Kiwnął głową i odszedł.Ja natomiast siedziałem, niezmiernie podekscytowany, jeszczeprzez czas jakiś.Perspektywa wachty była tak emocjonująca, jak wówczas gdy w dzieciństwierodzice pozwalają nam  balować całą noc.tajemnicze doświadczenie związane zprzechodzeniem jednego dnia w następny.Było w tym coś.dorosłego! Otrzymałem oto za-proszenie do świata mężczyzn, którzy robili coś nadzwyczajnego, nie z zamiłowania doprzygody lub chęci dokonania jakiegoś odkrycia, lecz dlatego, że należało to do ichobowiązków.Są oni bowiem panami nocy.Tworzą coś na podobieństwo tajnegostowarzyszenia! Na razie moim głównym problemem było spędzenie tych godzin, którepozostały mi do północy.Spożyłem posiłek i dowiedziałem się od Batesa, że wkrótce wszyscyzaczniemy głodować.W holu pozdrowiłem pannę Granham chłodnym uśmiechem, lecz chybamnie nie zauważyła.Postanowiłem uciąć sobie drzemkę, ponieważ zostałem kandydatem namarynarza i miałem już pełne prawo posługiwać się językiem ludzi morza.Przespałem dwie zczterech godzin zaordynowanych przez Char- lesa.Zasiadłem do pisania listów.Próbowałemskreślić parę słów do panny Chumley, której widok wystarczył, by cały mój świat i mojaprzyszłość stanęły na głowie, ale nie potrafiłem ująć tego w słowa.Nie mogłem przecieżzapytać ją wprost:  Czy jest pani zdeprawowana? Ilekroć przywoływałem jej cudowny iniewinny obraz, moje serce odrzucało możliwość tego ohydnego zespolenia.Poza tym, po co towszystko? Nie miałem pewności, czy ten list do niej dotrze.Zrezygnowałem z pisania izwróciłem się ku czytaniu poezji, wierszom panaBen eta, ku Glaukosowi i Diomedesowi, przekart- kowałem kilka książek, odkryłem, że grzbiet Medytacji wśród grobowców jest spękany i zastanawiałem się, jak do tego doszło.Czytałem Iliadę , dopóki nie naszła mnie senność.Wyciągnąłem się na koi i ponownie zasnąłem, byocknąć się dopiero, gdy tuż przy uchu usłyszałem głos sternika, który przyszedł mnie obudzić.Latarnia dogasała, więc mocno przykręciłem knot.i wyszedłem.Okręt wyglądał jak duch, jak zjawa ze srebra i kości słoniowej.Przede mną księżycowapoświata zalewała cały pokład.Gdy odwróciłem się, by wejść na drabinkę, poraził mnie blaskksiężyca.Biel żagli wręcz oślepiała.W końcu znalazłem się wśród marynarzy spieszących narufę, aby stanąć przy kole lub wykonać rozkazy oficera wachtowego.Na drabince pojawił sięCharles.Pan Cumbershum oficjalnie przekazał mu służbę.Wybiła ósma szklanka. Pan Talbot, aspirant, gotowy do służby, sir! Dobrze, że jesteś, Edmundzie.Można czytać przy takim księżycu, nie sądzisz? Z łatwością.Wszystkie latarnie są wygaszone. Tylko latarnia główna.boczne palą się ledwo, ledwo.Musimy oszczędzać naftę, jakwszystko inne [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl