[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.SpojrzaÅ‚a na niego z niedowierzaniem.- Nie miaÅ‚aÅ› wcale zamiaru udzielić mi wywiadu,prawda?Wolno pokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ….- DziwiÄ™ ci siÄ™, Amando.Czy ten wywiad to wszyst­ko, na czym ci zależy? - ZmarszczyÅ‚ brwi.- Siedem lattemu, gdybyÅ›my oboje byli wolni, ani trochÄ™ nie ob­chodziÅ‚yby nas w tej chwili takie rzeczy.- Siedem lat temu, Eryku, nie skÅ‚adaÅ‚eÅ› obietnic,a potem nie cofaÅ‚eÅ› danego sÅ‚owa.Nie uprawiaÅ‚eÅ› takichgier.- Nie uważam pocaÅ‚unku, do którego wÅ‚aÅ›nie miÄ™dzynami doszÅ‚o, za  grÄ™", Amando.I nie mów mi, żezgodziÅ‚aÅ› siÄ™ na ten lunch wyÅ‚Ä…cznie z powodu wywiadu.- OczywiÅ›cie, że nie - zaprzeczyÅ‚a Amanda.- To niebyÅ‚ jedyny powód.Ale sprawiasz wrażenie, jakbyÅ› two­rzyÅ‚ zasÅ‚onÄ™ dymnÄ… albo próbowaÅ‚ to zrobić - nieomaljakbyÅ› mówiÅ‚ o przeszÅ‚oÅ›ci tylko po to, by uniknąćterazniejszoÅ›ci.- PowiedziaÅ‚em ci, że chcÄ™, żebyÅ› zaprzestaÅ‚a relac­jonowania prac komisji, Amando.- Nie jesteÅ› już moim szefem, Eryku, i zgodziÅ‚eÅ› siÄ™udzielić mi szczegółowych informacji do szkicu bio­graficznego, co jest w każdym razie osobnÄ… sprawÄ….- Jejoczy miotaÅ‚y na niego bÅ‚yskawice.- JeÅ›li dalej bÄ™dziesz71 próbowaÅ‚ uchylać siÄ™ od wywiadów, Eryku, to naprawdÄ™nie rozumiem, w jaki sposób twoje zachowanie bÄ™dzieodbiegaÅ‚o od tego, jakie cechuje tuziny nieuczciwychpostaci politycznych, z którymi mogÅ‚abym zamiast tegorozmawiać.- NaprawdÄ™ tak sÄ…dzisz, Amando? SÄ…dzisz, że jestemnieuczciwy? - WykonaÅ‚ gest w powietrzu.- Kim w takimrazie jeÅ›li nie mnÄ… byÅ‚ ten czÅ‚owiek, z którym spÄ™dzaÅ‚aÅ›czas rozwiÄ…zujÄ…c wszelkiego rodzaju problemy?- Możliwe, że siÄ™ zmieniÅ‚eÅ› - powiedziaÅ‚a cicho.- Nie jesteÅ› zbyt bezstronna, Amando, zważywszytwój zawód.WidzÄ™, że już postanowiÅ‚aÅ›, że.- Nie postanowiÅ‚am - wtrÄ…ciÅ‚a Amanda - chociażBóg mi Å›wiadkiem, że nie daÅ‚eÅ› mi żadnych powodów,żebym pokÅ‚adaÅ‚a w tobie jakiekolwiek zaufanie.Ty.- Zaraz, zaraz - przerwaÅ‚ Eryk, kÅ‚adÄ…c ciepÅ‚Ä… dÅ‚oÅ„ najej talii.- ProszÄ™, zdejmij ze mnie rÄ™kÄ™, Eryku - szepnęła.- Tojest sprawa zawodowa, a nie osobista.ZrobiÅ‚ krok w przód i poÅ‚ożyÅ‚ drugÄ… dÅ‚oÅ„ na jej talii.TrzymaÅ‚ jÄ… teraz mocno w uÅ›cisku.- Ach, ale wÅ‚aÅ›nie tu siÄ™ mylisz, Amando.To bardzoprywatna sprawa.Przypuszczam, że nie powiedziaÅ‚abyÅ›poÅ‚owy rzeczy, które wÅ‚aÅ›nie powiedziaÅ‚aÅ›, gdyby to byÅ‚tylko  kontakt zawodowy".Amanda wywinęła siÄ™ z jego uÅ›cisku i cofnęła siÄ™o krok, tworzÄ…c miÄ™dzy sobÄ… a nim wystarczajÄ…cy odstÄ™p,by osÅ‚abić magnetyczne przyciÄ…ganie, którym zdawaÅ‚ siÄ™wobec niej posÅ‚ugiwać.- W porzÄ…dku - przyznaÅ‚a niechÄ™tnie.- Co do tegomasz racjÄ™.Ale czy poÅ›wiÄ™cisz mi trochÄ™ czasu dziÅ› popoÅ‚udniu, czy nie?UniósÅ‚ brew.- Na wywiad?- Tak, na wywiad! - warknęła.WyciÄ…gnÄ…Å‚ rÄ™ce w geÅ›cie udawanej bezradnoÅ›ci.72 - Amando, nie potrzebujesz, żebym ja udzielaÅ‚ ciszczegółowych informacji.Znasz mnie.A co siÄ™ tyczyaktualnych pytaÅ„ - o mojÄ… pracÄ™ w komisji - to wiesz, żeto nie jest przeznaczone do publikacji.- Rozumiem - powiedziaÅ‚a powoli.- WiÄ™c innymisÅ‚owy, odpowiedz brzmi  nie".ZadarÅ‚ gÅ‚owÄ™.- Co byÅ› powiedziaÅ‚a na  nie" z  tak" na przyszÅ‚ość?Kiedy bÄ™dÄ™ miaÅ‚ już za sobÄ… pracÄ™ w komisji.- A może zwykÅ‚e  nie" na dobre - wybuchnęłai odwróciÅ‚a siÄ™ na piÄ™cie w kierunku drogi.- Do widzenia,Eryku - zawoÅ‚aÅ‚a i jak mogÅ‚a najszybciej ruszyÅ‚a Å›cieżkÄ…z policzkami gorÄ…cymi z wÅ›ciekÅ‚oÅ›ci. RozdziaÅ‚ 4Tej nocy Amanda przewracaÅ‚a siÄ™ z boku na bok, gdyżrobiÅ‚o siÄ™ coraz pózniej, a ona pozostawaÅ‚a wciąż taksamo caÅ‚kowicie przebudzona.Ilekroć zamykaÅ‚a oczy,widziaÅ‚a twarz Eryka, czuÅ‚a ciepÅ‚y dotyk jego dÅ‚oni naswojej skórze, niesÅ‚abnÄ…cy napór jego ust na swe wÅ‚asne.Lecz to nie Eryka, którego ujrzaÅ‚a ostatnio - gniewnegoi samolubnego - widziaÅ‚a teraz w swych drÄ™czÄ…cych snachna jawie.Nie, byÅ‚ to taki Eryk, na jakim najbardziej jejzależaÅ‚o: Å›miejÄ…cy siÄ™ z gÅ‚owÄ… odrzuconÄ… do tyÅ‚u, oczymarzucajÄ…cymi ognie i wÅ‚osami opadajÄ…cymi niedbale naczoÅ‚o, Å›miejÄ…cy siÄ™ tym otwartym uÅ›miechem, który nigdynie kÅ‚amaÅ‚, który zawsze zdradzaÅ‚ szczerÄ…, gÅ‚Ä™bokÄ… ra­dość, rozbawienie i przyjemność.Zawsze uwielbiaÅ‚a jegouÅ›miech.Dobrze pamiÄ™taÅ‚a, jak pierwszy raz spostrzegÅ‚aten szczególny uÅ›miech, kiedy ona i Eryk wychodziliz budynku na lunch, a jakaÅ› mÅ‚oda kobieta przemierzaÅ‚ahall z dzieckiem na rÄ™ku.NiemowlÄ™ zauważyÅ‚o Eryka- nigdy nie pojÄ™li, z jakiego powodu - i wydaÅ‚o za­chwycony okrzyk, wyciÄ…gajÄ…c do niego obie maleÅ„kierÄ…czki.Erykowi oczy rozbÅ‚ysÅ‚y, uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ tymszerokim, otwartym uÅ›miechem i poklepaÅ‚ dziecko popoliczku.OdpowiedziaÅ‚o mu gaworzenie i kolejna seriazachwyconych okrzyków.A potem wyraz twarzy ErykazmieniÅ‚ siÄ™ tak prÄ™dko, jak obÅ‚ok przesÅ‚ania poÅ‚udniowesÅ‚oÅ„ce.WyglÄ…daÅ‚ na zmartwionego, roztargnionego i na­piÄ™tego.Pózniej, przy lunchu, wyjaÅ›niÅ‚, że miÄ™dzy nima Jilian wybuchÅ‚a sprzeczka dotyczÄ…ca posiadania poto-75 mstwa - nie pierwsza ich sprzeczka na ten temat i byÅ‚pewien, że nie bÄ™dzie ona ich ostatniÄ….Zawsze pragnÄ…Å‚mieć dzieci i zawsze przypuszczaÅ‚, że stanie siÄ™ to bezkłótni, które w jakiÅ› sposób stale wydawaÅ‚y siÄ™ stanowićnieodzowny dodatek do wszystkiego, co robili on i Jilian.Lecz Jilian nagle zmieniÅ‚a zdanie na temat posiadaniadzieci i nie mógÅ‚ zrobić nic, aby to zmienić.Tego dnia przy lunchu Amanda i Eryk obszernieprzedyskutowali ten problem.Eryk zdaÅ‚ sobie w koÅ„cusprawÄ™ z tego, że podtrzymywaÅ‚ wyobrażenie, którewyrobiÅ‚ sobie przed małżeÅ„stwem i którego nie rozważyÅ‚naprawdÄ™ skrupulatnie od tego czasu; w rzeczywistoÅ›cinie byÅ‚ wcale pewny, że Jilian bÄ™dzie dobrÄ… matkÄ….Pózniej, po poÅ‚udniu, Eryk podziÄ™kowaÅ‚ Amandzie zato, że go wysÅ‚uchaÅ‚a, choć wiedziaÅ‚ równie dobrze jakona, że podziÄ™kowania nie sÄ… konieczne.A potem nad­szedÅ‚ jeden z tych krÄ™pujÄ…cych momentów, które zdarzaÅ‚yim siÄ™ zawsze, kiedy oboje uÅ›wiadomili sobie, że zanadtozbliżyli siÄ™ do siebie, że raz jeszcze stÄ…pajÄ… po niepewnymgruncie.Teraz, gdy Amanda leżaÅ‚a w łóżku wspominajÄ…c,ciekawa byÅ‚a, co mogÅ‚o siÄ™ stać, że Eryk tak siÄ™ zmieniÅ‚,zrobiÅ‚ siÄ™ taki obojÄ™tny na jej potrzeby zawodowe, takiarogancki jeÅ›li chodziÅ‚o o jego czas i to, jak chciaÅ‚ gospÄ™dzić.Nagle zdaÅ‚a sobie sprawÄ™ z istnienia zupeÅ‚nienowego aspektu ich zwiÄ…zku - pomijajÄ…c fakt, że obojebyli teraz wolni - i byÅ‚a nim wÅ‚adza lub być może ambicja.Amanda byÅ‚a teraz reporterkÄ… posiadajÄ…cÄ… profesjonalnepotrzeby, które mógÅ‚ zaspokoić Eryk, a równoczeÅ›nieobdarzonÄ… wÅ‚asnÄ… siÅ‚Ä…, która mogÅ‚a zaszkodzić albopomóc Erykowi.Eryk również nie byÅ‚ już tylko pra­wnikiem ze sprawami zmieniajÄ…cymi siÄ™ z roku na rokoraz sztabem lojalnych i adorujÄ…cych półlegalnych do­radców.ProwadziÅ‚ teraz dochodzenie o przeÅ‚omowymznaczeniu i, co ważniejsze, być może ubiegaÅ‚ siÄ™ o urzÄ…d.To zaÅ› byÅ‚y stanowiska, które stawiaÅ‚y przed nim bardzo76 odmienne wymagania i bardzo odmienne strony jegoosobowoÅ›ci uzyskiwaÅ‚y dominacjÄ™.Eryk byÅ‚ teraz kimÅ›ostro Å›wiadomym ludzkich opinii i sÄ…dów, kimÅ› jasnozdajÄ…cym sobie sprawÄ™ z istnienia mediów.Amanda zaÅ›s t a n o wi Å‚ a media [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl