[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Patrick obszukaÅ‚ go,zabierajÄ…c rewolwer i odznakÄ™.- Co to jest? - WyciÄ…gnÄ…Å‚ mu z kieszenimarynarki kopertÄ™ i podaÅ‚ porucznikowi, któryotworzyÅ‚ jÄ… i popatrzyÅ‚ Santosowi w oczy.- WyglÄ…da na równe dwadzieÅ›cia jedenstówek, detektywie.W znaczonych banknotach,jeÅ›li siÄ™ nie mylÄ™.Powiesz, skÄ…d masz te pieniÄ…dze?- Z rozkoszÄ…, jeÅ›li siÄ™ dowiem, skÄ…d siÄ™ tuwzięły.Nigdy wczeÅ›niej ich nie widziaÅ‚em.-Santos przypomniaÅ‚ sobie goÅ›cia z zepsutymizÄ™bami.- KtoÅ› mi je podrzuciÅ‚.- Ot i niespodzianka.- Oficer PatrickwykrÄ™ciÅ‚ mu prawÄ… rÄ™kÄ™ na plecy, zakuÅ‚ jÄ… i tosamo zrobiÅ‚ z lewÄ….- Chyba gdzieÅ› ju\ tosÅ‚yszaÅ‚em. Santos zaklÄ…Å‚.- Nie wÄ…tpiÄ™, ale tym razem to prawda.- Powiesz to swojemu adwokatowi -odburknÄ…Å‚ porucznik.- Dobra, niech ktoÅ›przeczyta mu jego prawa.ROZDZIAA PIDZIESITY ÓSMYLiz posÅ‚aÅ‚a barmanowi zmÄ™czony uÅ›miech.- WychodzÄ™, Darryl.Dasz sobie radÄ™?ChÅ‚opak pokazaÅ‚ w uÅ›miechu wszystkiezÄ™by, jego miÅ‚a, pokryta piegami twarz przybraÅ‚aiÅ›cie diabelski wyraz.- Jasne, szefowo - odpowiedziaÅ‚,machajÄ…c do niej rÄ™kÄ….- WyglÄ…dasz na padniÄ™tÄ….- Bo jestem.- ZarzuciÅ‚a torbÄ™ na ramiÄ™.-Od dziewiÄ…tej rano do dziesiÄ…tej w nocy nanogach.- No to czas odpocząć.- Znów siÄ™uÅ›miechnÄ…Å‚.-1 Å›pij spokojnie.Wszystko mam podkontrolÄ…, a w razie czego wiem, gdzie ciÄ™ szukać.Liz po raz ostatni rzuciÅ‚a okiem na salÄ™,skinęła na po\egnanie kelnerkom i wyszÅ‚a zrestauracji, kierujÄ…c siÄ™ w stronÄ™ auta.ParkowaÅ‚a odwie przecznice od Bourbon, na niewielkimplacyku.Nie przeszkadzaÅ‚o jej, \e musiaÅ‚a przejśćkilkaset metrów, chocia\ rzadko koÅ„czyÅ‚a przeddziesiÄ…tÄ… trzydzieÅ›ci.Ta część Dzielnicy nale\aÅ‚ado najbardziej ludnych, a ona na wszelki wypadekzawsze miaÅ‚a ze sobÄ… wiernÄ… puszkÄ™ gazu.WiernÄ….W przeciwieÅ„stwie do Santosa.OdgoniÅ‚a od siebie natrÄ™tne myÅ›li iwciÄ…gnęła gÅ‚Ä™boko rzeÅ›kie, nocne powietrze.MusiaÅ‚a siÄ™ trzymać.ByÅ‚a przecie\ twarda.SpÄ™dzaÅ‚a caÅ‚e dnie w restauracji nie tylko z koniecznoÅ›ci, ale i z wyboru.Im dÅ‚u\ej,im ciÄ™\ej pracowaÅ‚a, tym mniej miaÅ‚a czasu namyÅ›lenie o Santosie.Po wszystkim, co miÄ™dzy nimi zaszÅ‚o,nadal go kochaÅ‚a.Nie wybaczy mu jednak tego, \e zdradziÅ‚jÄ… wÅ‚aÅ›nie z GloriÄ….Gdyby wiedziaÅ‚a, jak muodpÅ‚acić, na pewno by to zrobiÅ‚a.DotarÅ‚a do Bourbon Street i popatrzywszyw lewo, a potem w prawo, zatrzymaÅ‚a siÄ™zdziwiona.Na wprost niej szÅ‚a Hope St.Germaine.Liz zesztywniaÅ‚a.Nocne \ycieDzielnicy Francuskiej z pewnoÅ›ciÄ… nie byÅ‚o dlaHope.Chyba \e wypeÅ‚niaÅ‚a tu jakÄ…Å› misjÄ™miÅ‚osierdzia.Ale sama? O tej porze?Nie zatrzymujÄ…c siÄ™, Liz spuÅ›ciÅ‚a gÅ‚owÄ™,zawróciÅ‚a i poszÅ‚a za Hope.ZdziwiÅ‚a siÄ™ jeszczebardziej, gdy kobieta weszÅ‚a do Paris Nights,klubu striptizowego, którego wÅ‚aÅ›cicielem byÅ‚Chop Robichaux.Liz nie znosiÅ‚a Chopa.PodczasspotkaÅ„ Stowarzyszenia Kupców i RestauratorówDzielnicy Francuskiej facet mierzyÅ‚ jÄ… od stóp dogłów, jakby zastanawiaÅ‚ siÄ™, ile te\ mo\e byćwarta na rynku.SÅ‚yszaÅ‚a o jego dawnychdziaÅ‚aniach, o zatargach z prawem.Od pewnegoznajomego dowiedziaÅ‚a siÄ™ o takich rzeczach, \epotem Å›niÅ‚y jej siÄ™ nocami koszmary.PokrÄ™ciÅ‚a gÅ‚owÄ….Co jÄ… obchodzi Chop,Hope i jej wizyty w Paris Nights? Pomimo toweszÅ‚a za niÄ… do klubu.ZatrzymaÅ‚a siÄ™ przydrzwiach, a gdy jej oczy przywykÅ‚y do półmroku,spostrzegÅ‚a, \e Hope rozmawia przy barze wÅ‚aÅ›niez Chopem.PoczekaÅ‚a, a\ flegmatyczny wÅ‚aÅ›cicielobejdzie bar, po czym oboje zniknÄ™li na zapleczu. Liz przymru\yÅ‚a oczy.Jakie interesy mogÄ…Å‚Ä…czyć szanowanÄ… paniÄ… St.Germaine z plugawymhandlarzem pÅ‚atnym seksem?PoszÅ‚a za nimi, przezornie zachowujÄ…codpowiedni dystans.WÅ›liznÄ™li siÄ™ za scenÄ™.WyciÄ…gnęła szyjÄ™, próbujÄ…c dostrzec coÅ› miÄ™dzywirujÄ…cymi tancerkami i zobaczyÅ‚a, \e Hopeprzesuwa po stole coÅ›, co przypominaÅ‚o kopertÄ™.- Cześć, laska.- CuchnÄ…cy alkoholemmÄ™\czyzna zatoczyÅ‚ siÄ™ na niÄ… i zÅ‚apaÅ‚ jÄ… zaramiona.- ZataÅ„czysz?- Nie, nie taÅ„czÄ™.- Z odrazÄ… uwolniÅ‚a siÄ™ zuÅ›cisku.- Przepraszam.Zaczęła wycofywać siÄ™ z klubu, ale pijanymÄ™\czyzna szedÅ‚ za niÄ….- Ej, kotek, nie pierdol.ZaÅ‚o\Ä™ siÄ™, \eniezle dajesz.Lepiej ni\ te na scenie, nie?Liz spojrzaÅ‚a na mÄ™\czyznÄ™ lodowatymwzrokiem.- Nie.ChwyciÅ‚ jÄ… ponownie, tym razem za Å‚okieć.StrzÄ…snęła jego rÄ™kÄ™ i kopnęła go w goleÅ„.Zdziwiony wydaÅ‚ z siebie jÄ™k bólu, potknÄ…Å‚ siÄ™,zrobiÅ‚ krok do tyÅ‚u.Liz wybiegÅ‚a na zewnÄ…trz. ROZDZIAA PIDZIESITYDZIEWITYCzterdzieÅ›ci osiem godzin poaresztowaniu Santosa Gloria wpÅ‚aciÅ‚a kaucjÄ™ izabraÅ‚a go wprost do hotelu, gdzie czekaÅ‚ ju\ nanich Jackson.Santos wparowaÅ‚ do pokoju i nietracÄ…c czasu na uprzejmoÅ›ci, natarÅ‚ na partnera:- O co tu, do cholery, chodzi?Ten najspokojniej w Å›wiecie uniósÅ‚ wzroki odpowiedziaÅ‚ beznamiÄ™tnym, opanowanymgÅ‚osem:- Robichaux poszedÅ‚ do prokuratoraokrÄ™gowego i doniósÅ‚, \e go szanta\ujesz.MiaÅ‚eÅ›mu grozić, \eje\eli ci nie zapÅ‚aci, dobierzesz musiÄ™ do skóry.- Co takiego? - Santos poczerwieniaÅ‚ zgniewu.- Przecie\ to bzdury!- To jeszcze nie koniec.- Jackson pokiwaÅ‚gÅ‚owÄ….- Twierdzi, \e to ty stoisz za skandalemsprzed szeÅ›ciu lat.Kapujesz? Tym sposobemmielibyÅ›my AferÄ™ PiÄ™ciu.Santos opadÅ‚ na krzesÅ‚o.Od przeszÅ‚oÅ›cinie da siÄ™ uciec.PrzypomniaÅ‚ sobie podejrzliwespojrzenia kolegów, a nawet otwartÄ… wrogość.CzuÅ‚ siÄ™ przez nich zdradzony.Najpierw, kiedyodkryÅ‚, \e za pieniÄ…dze gotowi byli sprzedaćhonor policjanta.Co gorsza, jeden z nichpotwierdziÅ‚, \e braÅ‚ udziaÅ‚ w aferze.Terazscenariusz siÄ™ powtarzaÅ‚.Nie mogÄ…c usiedzieć na miejscu, zerwaÅ‚siÄ™ i zaczÄ…Å‚ krÄ…\yć po pokoju. - Chop twierdzi, \e nie tylko ty braÅ‚eÅ›udziaÅ‚ w skandalu.Ale ty byÅ‚eÅ› prowodyrem -kontynuowaÅ‚ Jackson.- Kiedy zorientowaÅ‚eÅ› siÄ™, \e wydziaÅ‚wewnÄ™trzny ciÄ™ namierzyÅ‚, pogrÄ…\yÅ‚eÅ›, wedÅ‚ugniego, kumpli, byle ratować wÅ‚asny tyÅ‚ek.PoszedÅ‚na współpracÄ™ z tobÄ…, bo groziÅ‚eÅ› jemu i jegorodzinie.OczywiÅ›cie nie miaÅ‚ nic do stracenia,skoro otrzymaÅ‚ gwarancjÄ™, \e nie bÄ™dzie za nicodpowiadaÅ‚.- Rzadki gnojek.- Santos zatrzymaÅ‚ siÄ™ nawprost partnera.- Gdybym miaÅ‚ go tu teraz,skrÄ™ciÅ‚bym mu kark [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl