[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przez wiele dni \yła wspomnieniem tych chwil.Była wówczas cała obolała, jak nigdyprzedtem.Niewiele czasu dzieliło ją od dnia oskar\enia przez matkę Cyrusa o kradzie\.Spuściła wzrok.- Wtedy kochaliśmy się po raz ostatni  powiedział Cyrus cicho, ze wzrokiem utkwionymw pole bitwy.Przez jego ciało przebiegł skurcz na wspomnienie niemal bolesnej rozkoszy. Przez wiele dni potem nie mogłem być z tobą.Wcią\ myślałem o naszym dzikim nienasyceniu. Zamknął oczy. A zanim znów się połączyliśmy, przyszedł do mnie Tonyz tymi pieniędzmi.Nie podniosła wzroku.Nie chciała wspominać ostatniego razu, kiedy kochali się jak wgorączce.Cytrus zapamiętał tylko rozkosz i tak zwaną zdradę.Czysto fizyczne wra\enia,nawet we wspomnieniach.- Umrę, nie doświadczywszy nigdy niczego podobnego, Meredith  stwierdziłopanowanym głosem. śadna kobieta nie dała mi tego co ty.- Naprawdę?  spytała z dozą cynizmu nietypową w jej młodym wieku. Sądziłam, \emę\czyzna potrafi znalezć satysfakcję z ka\dą partnerką.Spojrzał na nią nachmurzony.- A czy tobie dał ktoś podobną rozkosz? Spojrzała mu prosto w oczy.Pomyślała oHenrym i o tym, jak bardzo ją kochał.Przypominała sobie noc poprzedzającą śmierćHenry'ego w katastrofie lotniczej.Wtedy po raz pierwszy odczuła rozkosz a\ do dreszczy.- Niewiele brakowało  odrzekła cicho, z wyrazem bólu w oczach.Jego ciałem wstrząsnęła zazdrość.Nie spodziewał się takiej odpowiedzi, ani tegonawiedzonego wyrazu w jej oczach.- Doprawdy?- Ten mę\czyzna mnie kochał  stwierdziła z dumą z szacunkiem dla pamięci Henry'ego.Odwa\nie Wytrzymała spojrzenie Cyrusa. Byłam całym jego światem.Gdyby nie umarł,byłabym z nim dalej, i nigdy, a\ do końca \ycia nie pomyślałabym nawet o tobie!Zbladł.Zacisnął pięści i zaklął.W ciemnych oczach zapłonęły niebezpieczne ogniki. No dalej, uderz mnie  powiedziała spokojnie, wiedząc, \e na to się nie odwa\y.Ju\ do ciebie nie nale\ę.Nie jestem twoją niewolnicą.Przywiozłeś mnie tutaj, \ebysprawdzić, ozy jeszcze cię kochani, czy nadal jestem uległa. Oparła ręce nabiodrach, wiedząc, \e na wzgórzu nie ma nikogo oprócz nich.Z powodu zimna igrozby opadów śniegu przyjechało zaledwie paru turystów, z których większość zwie-dzała muzeum. Có\, lubię się z tobą całować, Cyrusie.Mo\e nawet sprawiłoby miprzyjemność popołudnie spędzone z tobą w łó\ku.Ale (potem mogłabym odejść izapomnieć.Zupełnie. Uśmiechnęła się złośliwie, kłamiąc w \ywe oczy i bawiąc sięfaktem, \e Cyrus wierzy w jej słowa. No więc uderz mnie, jeśli chcesz.To i takniczego nie zmieni.I tak cię nie pokocham na nowo. A czy kiedyś kochałaś?  spytał. Jakie to ma teraz znaczenie?  Wło\yła ręce do kieszeni i odwróciła twarz w stronępola bitwy. Jakie znaczenie ma to, co się tu kiedyś działo?  Wskazała zboczewzgórza. To zamierzchła historia.Zatarły się szczegóły.A śmierć to śmierć,Cyrusie.Kto by się zajmował analizowaniem szczegółów zdarzeń? Nie odpowiedział.Zapalił papierosa, zaszokowany siłą uczuć, które wcią\ do niej\ywił.Czuł się bezradny wobec własnego zachowania. Chciałeś mnie uderzyć?  spytała po chwili, niepatrząc na niego.Chciała, \eby stwierdził, \e nie potrafiłby tego zrobić.Szukał jej wzroku. Nigdy, moja mała  odezwał się cicho. Totak, jak gdybym uderzył samego siebie. Odwróciłsię. Chodzmy na dół.Przeszli przez muzeum, gdzie znajdowała się kopia ostatniego rozkazu Custera doBenteena, sporządzona odręcznie przez adiutanta, Cooke'a.Był tu równie\ duplikatstroju z białej kozlej skóry, jaki Custer nosił owego gorącego czerwcowego dnia roku1876, kiedy na czele kolumny \ołnierzy wyjechał do Little Bighorn.Prezentowano tutak\e wyroby rzemiosła indiańskiego, obok fragmentów uzbrojenia u\ywanego wbitwie.Kolorowe indiańskie regalia wyglądały d\iwacznie, niemal uroczyście na tlespokojnego błękitu \ołnierskich mundurów.Wyraziła na głos tę uwagę, kiedy Cyrus pochylił się nad nią przy szklanej gablocie zpamiątkami.- Pamiętasz, kiedy Siuks wyruszał na wojnę, zakładał najlepsze ubranie, a przynajmniejzabierał je ze sobą, aby w razie śmierci być w nim pochowany.Malował swoją twarz iciało symbolami medycznymi.Czasem malował nawet konia w ten sposób i zabierałworeczek z magicznymi substancjami leczniczymi.Kiedy szedł do ataku, śpiewał pieśńśmierci.Chwila, kiedy wojownik wyruszał w bój, była bardzo podniosła.- Ale walczyli indywidualnie  przypominała Meredith. Nie mielirozkazów od dowódców, jak w normalnej armii.- Siuksowie i Czejenowie tworzyli waleczne społeczności.Na czele społecznościstał dowódca i jego zastępcy.W czasie bitwy wszyscy atakowali wspólnie, jednocześnie,lecz liczyły się wyczyny jednostki.To wyczyny jednostki sławiono przy ognisku.To dlatego\ołnierze tak się świetnie bawili walcząc z Indianami, którzy prowadzili wojnę jakoposzczególne jednostki, nie jako grupa.-To zupełnie inaczej ni\ niektóre plemiona z Południowego Zachodu  powiedziałaMeredith półgłosem  gdzie krzywo patrzono na indywidualne osiągnięcia, zaśnagradzano sukcesy grupowe [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl