[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niewinna& I zbyt głupia, żeby rozumieć, co czuję i czego chcę dokończyła za niego. Kocham cię, Jesse.Zawsze cię kochałam.Zmarszczył brwi, miał zamyślony, poważny wyraz twarzy. Wiem o tym, Terrie.Zawsze wiedziałem.Przechyliła głowę.Nie kłamał.Widziała, jak poważnie tomówił. A ty kochasz mnie  wyszeptała, tłumiąc łzy. Kochałeś mnie jeszcze przed Thomasem.Odetchnął ciężko. Przed Thomasem, w trakcie i teraz  mruknął. Miłości niemożna wyłączyć, Terrie.Co mam ci powiedzieć?To było w jego głosie.Szorstkim, kontrolowanym, ujmującoszczerym.Jeżeli coś wiedziała o Jessem na pewno, to to, że nigdyby jej nie okłamał w kwestii swoich uczuć.Mógł jej czegoś niepowiedzieć, ale nigdy by nie skłamał. Dlaczego mi nie powiedziałeś?  spytała szorstko.Dlaczego nie dałeś mi tego jakoś poznać, tylko zostawiłeś mnie wmroku? Jak, kochanie?  Wzruszył ramionami, choć widziała, żedłonie w kieszeniach zacisnęły się w pięści. Tak bardzo się mniebałaś, że uciekałaś za każdym razem, gdy chciałem się zbliżyć.Stałaś się taka, kiedy zrozumiałaś, że cię pragnę.Uciekałaś, bo to,jaki byłem, kim byłem, przerażało cię.Nie chodziło o niego.Patrzyła zaskoczona.To nie jegopotrzeby sprawiały, że uciekała.Powoli potrząsnęła głową. Uciekałam, bo przerażały mnie moje własne uczucia, mojepotrzeby.Nie ty  wyszeptała. Nigdy mnie nie przerażałeś, Jesse.Nigdy.Jak diabli bałam się samej siebie. Ze względu na to, kim jestem i czego chciałem odpowiedział szorstko. Ze względu na to, jaka ja jestem. Szybko potrząsnęłaprzecząco głową. Nie rozumiesz, Jesse? Nie chodziło o ciebie,tylko o mnie.Nie rozumiałam swoich potrzeb, swoich pragnień.Nie rozumiałam, czego chcę. A teraz?  Wyglądał tak samotnie, jakby przygotował się naodrzucenie.Powoli wstała, odsłaniając gadżety leżące za nią na łóżku.Kajdanki i skórzane zapięcia na nogi, przymocowane dołańcuchów.Widziała, jak przesunął po nich wzrokiem. Zaufasz mi i pozwolisz się kochać, Jesse?  spytałałagodnie. Ja ci ufam.Całą sobą.Dam ci wszystko.Zaufasz mi tak samo?W pokoju narastała cisza.Przez długie, poważne sekundypatrzył na łóżko. Rozumiem, że nie są przeznaczone dla ciebie?  zapytał ikiwnął głową, wskazując na kajdanki.Spojrzała na niego kącikami oczu, na ustach igrał jejuśmieszek. Nie.Nie są dla mnie.Zdenerwował się, jego twarz pociemniała od ukrywanejzmysłowości.Terrie poczuła, jak jej cipka wilgotnieje wodpowiedzi.Zakaszlał. Nie znaczy nie, Terrie  przypomniał jej stanowczo. Mamwystarczająco dużo odwagi, żeby to dla ciebie zrobić, w granicachrozsądku.Uśmiechnęła się delikatnie. Zawsze dawałeś mi więcej, niż na to zasługiwałam, Jesse.Ale teraz ja chcę dać coś tobie.Mój podarunek, z miłości.Wyciągnął dłonie z kieszeni i powoli zaczął rozpinaćkoszulę.Rozejrzał się zaciekawiony po pokoju. Dlaczego nagle się zdenerwowałem?  spytał, uśmiechającsię.Mało przekonująca próba przypomnienia jej, jak bardzouwielbiał trzymać kontrolę.Podeszła do niego i podniosła dłonie do klatki piersiowej,rozkoszowała się uczuciem twardych, ciepłych mięśni pod ciemnąskórą.Poczuła, jak przyspieszył mu oddech, gdy pocałowała gopomiędzy brzegami rozpiętej koszuli i zdjęła ją.Podniósł dłonie iprzesunął je po jej plecach, przyciągając ją bliżej. Boże, Terrie, sprawiasz, że tracę kontrolę.Wiesz o tym? Pochylił głowę i przycisnął usta do jej skroni, policzka, a potem dojej ust.Terrie jęknęła z narastającego głodu, gdy jego językprzesunął się po jej wargach, polizał je, skosztował, delektując sięnią.Zacisnął mocniej ramiona wokół niej. Jesteśmy kwita, bo robisz to samo ze mną  wydyszała bez tchu w jego usta, a potem jęknęła z rozkoszy, gdy jego wargiprzejęły nad nią kontrolę, a język wbił się w jej usta gorącąpieszczotą.Zacisnął palce na materiale koszulki.Całe ciało miał napięte,drobne oznaki jego pożądania, tego, jak jej pragnie, mocniejpodkręcały jej własne podniecenie.Ocierała się o niego,rozkoszując się pocałunkiem.Usta miał twarde i szorstkie, ajednak niesamowicie delikatne.Wsuwał w nią mocno język,sprawiał, że chciała więcej, dużo więcej jego smaku.Przesunął dłońmi po jej nagich ramionach, gładził skórę.Ażzadrżała z palącej rozkoszy smagającej jej ciało.Tak prosty dotyk,pomyślała zachwycona, tylko koniuszki palców, a jej pochwazacisnęła się pod wpływem ognistych doznań, jakie wywoływał.Całował ją powoli i spokojnie.Tak delikatnie.Ta łagodnośćkłóciła się z napięciem jego ciała, sprawiała, że był mocniejszy,silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.Wrażliwość nigdy się niezmieniła.Jęknął z głodnym pożądaniem.Jego język plądrował jejusta, parował się erotycznie z jej językiem, a mimo to każdy ruchbył kontrolowany, tak delikatny i pełen uwielbienia, że jej duszapłakała z potrzeby, jaką w niej wywoływał. Zaczekaj.Zaczekaj. Odsunęła się, świadoma, że to Jessepo raz kolejny coś daje.Przejął kontrolę nad jej zmysłami, złapałją tak uwodzicielską rozkoszą, że nie mogła zrobić nic innego,tylko odpowiadać.Nie mogła sama stracić kontroli, pomyślała gorączkowo.Tobyło dla Jessego.Jego rozkosz, jego potrzeby.Chciała, żebydoświadczył niesamowitej ekstazy, jaką dawał jej za każdymrazem, gdy jej dotykał. Terrie. Aapał ciężko oddech, oparł czoło o jej głowę iwewnętrzną częścią dłoni gładził jej ramiona. Kochanie, takbardzo cię pragnę, że cały drżę.Mógłbym się teraz z tobą kochać,stojąc przy tej pieprzonej ścianie. Nie. Potrząsnęła głową i odsunęła się od niego.Chwyciłją dłonią za biodro i zatrzymał. Proszę, Jesse. Patrzyła na niegoi wiedziała, że to on chce jej to dać.Potrzebuje jej to dać.Ale najpierw to ona musiała coś dać jemu. Pozwól mi, proszę.Proszę, Jesse.Ten jeden raz.Jęknął szorstko, oparł głowę o ścianę i spojrzał na sufit. Terrie, jeżeli będziesz mnie dręczyć całą noc, to obiecuję,że zleję ci tyłek.Możesz być pewna. Obiecanki cacanki  uśmiechnęła się i chwyciła palcami zaklamrę pasa. No dalej, Jesse, więcej odwagi.Spojrzał na nią z góry i zdjął buty [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl