[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przy okazji uzmysłowiłam sobie, jak wyglądam.Rąbek długiej spódnicy ubrudzony był krwią biednego kelnera.Natych-miast zamieniłam ją na dżinsy.- Dobra, idziemy na spotkanie - powiedział Azazel.- Pozostałymi obiektami zajmiemy się pózniej.Zostały dwa weFrancji i jeden w Rosji.Idealnie po jednym na głowę.A teraz pójdziemy stawić im czoła i odbić tę.jak jej tam?.aaa.Monikę.- Czyli co dokładnie zrobimy? - zapytałam.Azazel podrapał się w zamyśleniu po brodzie.- Ja bym spróbował nabić ich na pale, przebić im serca, obciąć zakute łby, potem poszatkować, ciała spalić, a to, copozostanie, ułożyć naprzeciwko rezydencji Lucyfera, tuż pod oknami jego sypialni, żeby zaraz po przebudzeniu zobaczyłich parszywe mordy ociekające posoką.Ale to tylko taka luzna propozycja.Nie można było o nim powiedzieć, że cierpiał na brak inwencji twórczej.Beleth klasnął w dłonie i wstał z fotela.- To idziemy.Niedługo musimy się z nimi spotkać, a dobrze byłoby zrobić rekonesans budynku, żeby nie zdołali nas ni-czym zaskoczyć.- Idę z wami - Piotrek także zerwał się z miejsca.- Nie ma mowy.- Oparłam dłonie na jego piersi.Nie mógł się narażać.Przecież dokładnie o to chodziło Paj-monowi i Agaresowi.Oni chcieli, żeby przyszedł na to spot-kanie.Gdy pojmą, że nie pójdę z nimi na żaden układ, wtedy będą usiłowali go zabić.W ten sposób sam wpadnie im wręce.- Dlaczego nie? - zapytał Beleth.- Chce, to powinien iść.Rzuciłam mu ostre spojrzenie, które kompletnie zignorował, imówił dalej:230- Skoro chce cię bronić, bo wie, że możesz zginąć, a może umrzeć - pokiwał do niego głową i znowu na mnie spojrzał - topowinien mieć szansę zabawić się w rycerzyka.- Beleth, nie podjudzaj go - warknęłam i zwróciłam się do Piotrka: - Nigdzie nie pójdziesz! To zbyt niebezpieczne.- Zamieniasz się w jego matkę - zanucił pod nosem Beleth.Nawet nie zdążyłam nic mu odpowiedzieć.Piotrek wysunął swoją katanę z pochwy i podszedł do Azazela, który jużściskał w dłoni klucz diabła.- Idę z wami - oświadczył stanowczo.45Ostre światło wczesnego świtu malowało na betonowej podłodze bladożółte rysy.Niewykończony, porzucony budynekstraszył pustymi oknami, folią wiszącą we framugach i kablami sterczącymi ze ścian.Potknęłam się o jakąś rurę.Nieznany kraj, nieznane miasto.Znaliśmy tylko mniej więcej godzinę.Mieliśmy kilka minut na zbadanie rozkładupomieszczeń.Diabły pobiegły zacienioną klatką schodową zbadać wyższe poziomy, ja i Piotrek zostaliśmy na parterze.- Zobacz, czy są tu jakieś pomieszczenia, w których mógłbyś się ukryć - powiedziałam do niego i wybiegłam na ze-wnątrz.Dookoła jak okiem sięgnąć ciągnęły się pola.Przejrzałe zboże falowało na wietrze.Pustą szosą nie jechał żaden sa-mochód.Stalowoszare chmury zasnuwały niebo.Diabły wybrały dobre miejsce na spotkanie.Całkowicie odosobnione,żadni śmiertelnicy nie plątali się pod nogami.Nie powinno być przypadkowych ofiar.Spojrzałam na opustoszały budynek.Wszystko było zmurszałe, cegły, rury, worki z cementem.Aż dziwne, że okolicznizłodzieje nie rozkradli porzuconych dóbr.Piotrek podszedł do mnie i położył mi dłoń na ramieniu.Przycisnęłam policzek do jego palców.Tak jak chciałam, przy-tulił mnie.Odgarnął mi włosy z karku i zaczął całować po szyi.- Boję się o ciebie - wyznałam.- Niepotrzebnie - mruknął, nie przestając pieścić mojej szyi.-To bez sensu - odszepnęłam.- Powinieneś był zostać w Piekle.Tutaj możesz tylko zginąć.- Zaczynasz się zachowywać jak Beleth - powiedział z urazą.- Ja chcę tu być.Z tobą.Koniec kropka.Umilkłam i zapatrzyłam się w falujące zboże, migoczące złotem.Typowy obraz dla Europy Zrodkowo-Wschodniej.Wpadł mi do głowy szalony pomysł.Może to okolice Czarnobyla? To wyjaśniałoby brak ludzi w okolicy.- Gdybyś miał do wyboru przeżyć całe życie, ale potem utracić swoją nieśmiertelną duszę i możliwość życia pozagrobo-wego, lub walczyć i możliwe, że przegrać, co byś wybrał? - zapytałam.231Przestał całować mój kark
[ Pobierz całość w formacie PDF ]