[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I bardzo to lubisz.- Jesteś pewny? Nagle zmienił ton.- Przepraszam, nie wypominam ci.Nie kłóćmy się.- Nie ja zaczęłam.- Wiem.Powiedziałem: przepraszam.- W jego głosie pojawiło się nagle znużenie.-Jestem rozdrażniony.- Stało się coś? - spytała.- Zgadłaś.Mamy problem.I to właśnie przez twojego redaktorka.To dlatego trochęmnie poniosło.Musisz mi pomóc.- Chętnie.Ale nie możemy porozmawiać o tym rano?- Rano muszę być z powrotem w Zakopanem.Nie mogę tracić kontroli nadwypadkami.- Więc przyjechałeś w środku nocy tylko po to, żeby mi to powiedzieć? Nie mogłeśzadzwonić?- To nie jest sprawa na telefon.I trzeba ją załatwić od ręki, zanim będzie za pózno.Wszystko ci zaraz wyjaśnię, tylko najpierw pójdę do łazienki.Zrób mi tymczasem kawy.Kuba przeraził się, że kiedy Barska będzie w kuchni, jej mąż może wyjść na taras,choćby po to, żeby odetchnąć świeżym powietrzem.A nie było tu niczego, za czym mógłbysię ukryć.Pozostawała tylko ryzykowna droga na dach.Co właściwie mógłby powiedziećBarskiemu, gdyby ten złapał go na tarasie? W najlepszym razie wziąłby go za złodzieja ioddał w ręce policji.A wtedy i tak wszystko by się wydało.Nie wahał się dłużej.Podciągnął się na rękach i wspiął na dach.Treningi na sztucznejścianie wspinaczkowej w hali Korony wreszcie na coś się przydały.Ledwo zdążył schowaćsię między szerokimi kominami przewodów wentylacyjnych, usłyszał, że drzwi na tarasnaprawdę się otworzyły.Po chwili doleciał go zapach dymu z papierosa, a kilka minut pózniej głos Barskiej, w którym brzmiały nutki skrywanego przerażenia:- Waldek, gdzie jesteś?I spokojna odpowiedz Barskiego, tak bliska, jakby stał tuż obok:- Tutaj, na tarasie.- Kawa gotowa - powiedziała już mniej nerwowo, ale z lekkim zdziwieniem.- Przynieś tutaj.Tu jesteśmy bliżej nieba.A jeśli ty nas nie uratujesz, tylko modlitwabędzie mogła nam pomóc.- Przerażasz mnie - głos Barskiej, też już całkiem bliski.- Bo sam jestem przerażony.Jeśli ten twój Aadny nie da się przekonać, wielu ludziutonie.A my razem z nimi.- Wyjaśnisz mi wreszcie?- To są kwestie finansowe.The Pułaski Investments ma kłopoty.Jeśli nie dostanienowej pożyczki, żeby dokończyć zaczęte inwestycje, padnie.A jeśli padnie Pułaski, padnieProgress Bank, który mu udzielił ryzykownych kredytów.Chodzi o to, żeby o sytuacji niedowiedzieli się właściciele kont i nie zaczęli uciekać z pieniędzmi.- Co ma do tego Aadny?- Dostał takie kwity na Progress Bank, że jeśli to rozgłosi, będzie po nas.- Kto mu dał?- Ktoś, kto nam zle życzy.A temu pismakowi wydaje się, że może jeszcze zrobićkarierę.Chce na tym gównie wypłynąć.O ile wiem, ma już gotowy albo prawie gotowyartykuł.Może go opublikować każdego dnia, a wtedy wylecimy w powietrze.Choć on jest zagłupi, żeby przewidzieć wszystkie konsekwencje.- Skąd ty wiesz, co robi Aadny?- Też mam swoich informatorów.- Domyślam się.Nie rozumiem tylko, co my mamy z tym wszystkim wspólnego.Mówiłeś mi, że dla Pułaskiego jesteś tylko wykonawcą.Więc co cię oni obchodzą?- Po pierwsze, jeszcze mi nie zapłacili, bo nie mają czym.I nie zapłacą, jeśli niedostaną nowego kredytu.A wtedy ja leżę.- A po drugie?- To nieprawda, że jestem tylko wykonawcą.Siedzę w tym po uszy.Załatwiłem dlanich parę delikatnych spraw i jeśli zaczną ich trzepać, dojdą i do mnie.Nie mówiąc o tym, żeparu czcigodnych radnych trafi do pudła.- No, pięknie.Choć czuję, że ciągle nie mówisz mi wszystkiego.- Bystra jesteś.Zgadnij, kto lokuje kasę w Progress Banku? - Ty mi powiedz.- Miasta.Gminy.Duże firmy państwowe.- Czyli powierzają tym kombinatorom pieniądze przeznaczone na szkoły, na szpitale,na wypłaty dla pracowników?- Dokładnie.Progress Bank był od początku tak pomyślany, żeby przepompowywaćpubliczny grosz do prywatnych biznesów.- Co za świństwo.- Tak właśnie tworzy się polski kapitalizm, skarbie.Tylko że panuje totalnahipokryzja, każdy boi się nazywać rzeczy po imieniu.Więc jeśli ten Aadny wywoła skandal,najlepsi klienci ze strachu przed tak zwaną opinią publiczną zaczną wycofywać lokaty.Ibędzie katastrofa.Przy okazji tysiące biednych ludzi stracą swoje oszczędności.Samapowiedz, czy to będzie sprawiedliwe?- Waldek, w co ty się wpakowałeś?- Nie bądz głupia.Dziś w Polsce nie da się zbudować sracza, żeby nie popełnićjakiegoś przestępstwa.Więc co za różnica?- Właśnie przez takie gadanie ten kraj nigdy się nie dzwignie.- Wiesz co, skarbie? Może niedługo sama będziesz uchwalać ustawy, których jedynymcelem będzie napełnienie kieszeni paru o wiele większym złodziejom.Więc nie udawajniewiniątka.- Dobrze, skończmy tę głupią dyskusję.Czego właściwie ode mnie oczekujesz?- %7łe wybijesz pismakowi z głowy pisanie o tym.- Ja?- Właśnie.Prezesi Pułaskiego tak robią po nogach, że już byli gotowi zaoferować mułapówkę, co im na szczęście wyperswadowałem.On jest na tyle głupi, że mógłby woleć sławęnieprzekupnego od szmalu.- A ja co niby mam mu zaoferować?- Oczywiście, że nic.Wystarczy, że poprosisz.- Ach, uważasz, że to wystarczy?- Jestem prawie pewny.- Jesteś łajdak, wiesz?- Nie, skarbie.Po prostu troszczę się o ciebie, o naszą rodzinę.Nie zapominaj, żechodzi także o oszczędności twojego ojca, które ciułał przez pół życia z profesorskiejpensyjki.- Jesteś łajdak do kwadratu.- Po prostu zrób to. - Teraz?- Nie będzie lepszej pory.Nawet sam ci wybiorę numer, gdybyś nie pamiętała.Proszę.Krótka chwila przerwy i znowu głos Barskiej:- Jacek? Przepraszam, że cię obudziłam, ale sprawa jest pilna.Nie, to nie ma nicwspólnego z Kubą Mazurkiem.O ile wiem, jest na autostopie.Ale mam do ciebie wielkąprośbę.Krótko mówiąc, odpuść sobie sprawę Progress Banku.Wszystko ci wyjaśnię, aleobiecaj mi, że nic o tym nie napiszesz.Wyobrażam sobie, że jesteś zaskoczony.Ale uwierzmi, że to by zaszkodziło wielu porządnym ludziom.Komu? Mojemu tacie, na przykład [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl