[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przeciw każdemuklątwiakowi będą skuteczne tylko raz, ale przeciwko goblinom w nieskończoność!- Dziękuję wam, uprzejmy młodzieńcze i urocza panno! A czego żądacie za tęwspaniałą Odpowiedz?- Niczego - rzekł pospiesznie Grey.- Zostaniemy tu tylko parę dni.Powodzenia.- Obawiam się, że muszę nalegać.- Goblin wyprostował dumnie niską postać.-Oddaliście mi przysługę, więc powinienem się zrewanżować.Tylko tak będzie uczciwie isprawiedliwie.Uczciwość u goblina?! Teraz już nic nie mogło Greya zdziwić!- Hmm.skoro tak uważasz.to może mógłbyś tu trochę zostać i gdyby coś.- Doskonale.Jestem pewny, że coś będzie.Pojawiła się Gracja.- Zaprowadz naszego gościa do odpowiedniej komnaty - poleciła jej Ivy.Goblin Goody, podniesiony na duchu, wyszedł za szkieletką.Grey był pewien, żeGoody zajdzie daleko wśród goblinów, jeżeli pójdzie właściwą drogą.Narzeczeni wrócili do porządkowania ksiąg, lecz za moment znów imprzeszkodzono.Tym razem był to latający fan* [* Fan (ang.) - wachlarz, śmigło; miłośnik,entuzjasta.].Zrobiony z bambusa, chwiał się w tył i w przód i wytwarzał prąd powietrza,dzięki czemu mógł się poruszać.Ivy porozumiewała się z nim językiem migowym, choćniekiedy przypominało to taniec z wachla- rzem.Okazało się, że fan się zgubił i szukałjakiegoś fan-domu.W tej sprawie Grey mógł skorzystać z mundańskich doświadczeń.- Potrzebny ci klub!* [* Club - klub, stronnictwo, związek; maczuga, kij.] - wykrzyknąłchłopak.- Wtedy będziesz miał fan-dom!** [** Fandom - dom fana; zlot, zjazd fanów wklubie.]Zadowolony fan odleciał, żeby znalezć odpowiedni kawałek drewna na klub.Ivy i Grey już mieli wrócić do ksiąg, kiedy zjawił się kolejny interesant.- To się staje nie do zniesienia! - mruknął Mundańczyk.- Jeżeli tak dalej będzie, tonic nie zrobimy! - Może znów podniesiemy zwodzony most - zaproponowała Ivy.- Nie będzie to zbytprzyjazny gest, lecz jeśli nie ukrócimy tych nieustannych wizyt, nie zaznamy chwilispokoju.- Zaczynam rozumieć, dlaczego Dobry Mag uchodził za odludka i milczka - stwierdziłGrey.- Skoro tak wyglądało jego życie, zanim wprowadził jakiekolwiek utrudnienia.- Zajmij się osobą, która już jest w środku, a ja dopilnuję, żeby ustawiono przeszkody- rzuciła z uśmiechem Ivy.- Ale nie wysilaj się dla niej za bardzo.I dziewczyna wyszła.Kiedy Grey zobaczył gościa, zrozumiał ostrzeżenienarzeczonej: po odpowiedz przybyła urocza młoda dziewuszka.- Błagam cię, Magu! Taka jestem zdesperowana! Uczynię, co zechcesz! - zawołała.- Uspokój się.ja go tylko.hmm.zastępuję i nie wiem, czy zdołam ci pomóc.Co.- Jestem zakochana! - wykrzyknęła z emfazą.- A on nawet nie wie, że istnieję!Proszę.Grey upewnił się, że chodziło o chłopaka z jej wioski, który widział w dziewczyniewyłącznie przyjaciela.Ona zaś chciała, żeby odwzajemnił jej uczucia.I wtedy wszystkodobrze się ułoży - była tego pewna.Grey uznał, że miała rację.Była miłą i ładnądziewuszką, w sam raz dla tamtego przystojniaczka.Jak Ivy dla niego.- Gracja! - zawołał i szkielet się zjawił.- Czy wśród fiolek, które porządkowałaś, jestmiłosny eliksir?- Nawet kilka fiolek.- Przynieś jedną.Szkielety nie zawsze szybko rozumiały - może dlatego, że miały puste czaszki - alew końcu przyniosła fiolkę.Grey podał eliksir dziewuszce.- Dolej mu tego do napitku - pouczył ją.- I zadbaj, żebyś była pierwszą osobą, którąpotem zobaczy.- Rozumiesz? Błąd może mieć fatalne skutki.- Och, tak! - ucieszyła się.- Och, dzięki, Magu! - objęła go i cmoknęła w czubeknosa.- A jak mam się odwdzięczyć?- Tym razem rewanż nie jest potrzebny.Lecz nagle zdał sobie sprawę, że zwyczaj odpracowywania odpowiedzi miał swójpraktyczny sens.Wszyscy zawsze bardzo skwapliwie starali się uzyskać coś za nic.Mimotego warunku i tak tłumnie nachodzili zamek.Skoro tak było już pierwszego dnia, to co bysię działo w następnych? A gdyby jeszcze dowiedzieli się, że Odpowiedzi od Dobrodziejasą za darmo? - Ale może w przyszłości zażądam jakiejś usługi - dorzucił Grey.Jeśli dziewczyna torozpowie, może zniechęci pasożytów?- Och! Kiedy?! - najwyrazniej myślała, że będzie musiała tu wrócić.Chłopak zrozumiał, że niedogodnie byłoby ją tu ściągać jeszcze raz.Powinnaodsłużyć Odpowiedz, zanim odejdzie.- O.w najbliższych dniach.Gracja wskaże ci komnatę.- Znakomicie - zgodziła się dziewuszka i odeszła ze szkieletką.Dzień się skończył, anarzeczeni nie zdołali uporządkować ksiąg.Zjedli wspaniałą wieczerzę, przygotowaną przez Grację, i udali się do swoichkomnat.Przez pewien czas Grey leżał, nie zasypiając, i rozmyślał o różnych sprawach.Teraz rozumiał, dlaczego Dobrodziej Humphrey nie spieszył się z powrotem do swojegozamku.Jakie miałby tu widoki na przyszłość? Nie kończący się korowód pytających,każda sprawa wymagałaby uwagi i troski, a własne prace Maga leżałyby odłogiem.Grey iIvy byli tu tylko jeden dzień, a już wieść się rozniosła.Dobrodziej mieszkał tu wiek lub cośkoło tego.Chłopak musiał jednak przyznać, że podobało mu się pomaganie ludziom i innymstworzeniom.Sporo się przy tym uczył.Myślał, że wszystkie gobliny są takie jak te zeZłotej Hordy - okazało się, że nie.Sądził, że z potworami należy walczyć lub przed nimiuciekać, a przecież wielki ślimak pragnął tylko porady.Każdy przypadek należało osądzićoddzielnie, nikogo nie wolno było lekceważyć [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl