[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Gdyby tak każdy mógł łamać każdą zasadę, jaką tylko zechce, gdyby każdymógł robić, co mu się żywnie podoba, i uniknąć kary tylko dlatego, że uczynił cośdobrego, to na świecie zapanowałby chaos.Nynaeve westchnęła ciężko.Jak mogła nie wiedzieć.Z grupki %7łółtych wysunęła się Nisao, odkaszlnęła i obdarzyła Nynaeve prze-lotnym spojrzeniem, w którym można było wyczytać jedynie oskarżenie. Przypuszczam, iż to oznacza, że będziemy musiały poskromić Logainaponownie. Z tonu jej głosu należało wnosić, że ze wszystkich sił stara sięumniejszyć uwagę tego, co się tu przed chwilą wydarzyło.Wszystkie zaczęły jej przytakiwać i wtedy przemówiła Carlinya, głosem przy-wodzącym na myśl sopel lodu. A możemy?  Skupiła na sobie całą uwagę obecnych, ale spokojnie, rze-czowo ciągnęła dalej. Z czysto etycznego punktu widzenia, w jaki sposóbmożemy w ogóle brać pod uwagę ewentualne wspieranie mężczyzny, który mo-że przenosić, mężczyzny zbierającego wokół siebie innych mężczyzn, którzy torównież potrafią, a równocześnie zachowywać się tak jak przedtem i poskramiaćwszystkich innych, których znajdziemy? Niezależnie od tego, jak się może namnieszczęsnym w wyniku tego wydawać aktualny stan rzeczy, on będzie postrzegałnas jako coś innego niż Wieża, a co ważniejsze, dostrzeże różnicę dzielącą nasod Elaidy i Czerwonych Ajah.Jeżeli poskromimy jednego mężczyznę, możemyutracić w jego oczach tę pozycję, a wraz z nią naszą jedyną szansę zdobycia nadnim pewnej kontroli, zanim uczyni to Elaida.107 Kiedy zamilkła, w izbie zapanowała cisza.Aes Sedai wymieniały zakłopota-ne spojrzenia, a te, którymi obdarzyły Nynaeve, sprawiły, że przy nich spojrzenieNisao zdało się być przepełnione życzliwością.Podczas chwytania Logaina kilkasióstr straciło życie; nawet jeśli teraz był bezpiecznie odgrodzony tarczą, ponow-nie postawiła przed nimi wszystkie problemy, jakich nastręczały jego zdolności,a tym razem okoliczności były znacznie bardziej kłopotliwe. Myślę, że powinnaś już sobie pójść  powiedziała cicho Sheriam.Nynaeve nie miała zamiaru się kłócić.Wykonała stosowne ukłony tak szybkoi grzecznie jak umiała, a potem już tylko ze wszystkich sił starała się nie biec.Na zewnątrz Elayne podniosła się z kamiennego schodka. Przykro mi, Nynaeve  powiedziała, otrzepując suknię. Byłam takapodniecona, że wypaplałam wszystko Sheriam, zanim zdałam sobie sprawę, żeRomanda i Delana są w środku. To nie ma znaczenia  grobowym głosem odrzekła Nynaeve, ruszającw dół zatłoczonej ulicy.Wcześniej czy pózniej i tak by się wszystko wydało.Jednak to po prostu było nie w porządku. Dokonałam czegoś, co ich zdaniem było niemożliwe, a wciąż muszę szoro-wać garnki! Elayne, nie dbam o to, co powiesz, ale my musimy stąd wyjechać.Carlinyamówiła o poddaniu Randa  kontroli.Ta banda nie jest w niczym lepsza od Elaidy.Thom i Juilin zdobędą dla nas konie, a Birgitte może się ugryzć w nos. Obawiam się, że na to jest za pózno  żałośnie odrzekła Elayne. Wieśćjuż się rozniosła.Larissa Lyndel i Zenare Ghodar runęły na Nynaeve z dwu przeciwnych stronniczym jastrzębie.Larissa była kościstą kobietą o tak zwyczajnych rysach twarzy,że ich pospolitość niemalże przyćmiewała ten charakterystyczny dla Aes Sedaibrak śladów upływu lat; Zenare była pulchna i do tego tak wyniosła, że starczy-łoby dla dwu królowych.Na twarzach obu zastygł wyraz chciwego oczekiwania.Obie należały do %7łółtych Ajah, choć żadnej nie było w gospodzie, gdy NynaeveUzdrowiła Siuan i Leane. Chcę, żebyś dokładnie pokazała mi wszystko, krok po kroku  powiedzia-ła Larissa, łapiąc ją pod ramię. Nynaeve  mówiła Zenare, chwytając drugie ramię  założę się, że od-kryję setkę rzeczy, o których nawet nie pomyślałaś, kiedy dostatecznie wiele razypowtórzysz swój splot.Salita Toranes, Tairenianka niemalże równie smagła jak kobiety Ludu Morza,wyrosła jakby spod ziemi. Jak widzę, inne były szybsze.Cóż, niech sczeznie ma dusza, jeśli będęczekała w kolejce. Ja byłam pierwsza, Salita  zdecydowanie stwierdziła Zenare.I wzmoc-niła swój uchwyt.108  To ja byłam pierwsza  oznajmiła Larissa, zaciskając mocniej palce.Nynaeve rzuciła Elayne spojrzenie pełne najczystszego przerażenia, a w za-mian otrzymała jedynie grymas współczucia i wzruszenie ramion.To właśniemiała na myśli Elayne, mówiąc, że jest za pózno.Po tym wszystkim nie będziemiała dla siebie ani jednej wolnej chwili..rozzłoszczona?  pytała Zenare. Od razu mogę wymienić pięćdzie-siąt sposobów, dzięki którym zrobisz się tak rozzłoszczona, że będziesz miałaochotę gryzć kamienie. Ja potrafię wymyślić sto  powiedziała Larissa. Zamierzam rozbić jejblokadę, nawet gdyby miała to być ostatnia rzecz, jaką zrobię w życiu.Magla Daronos przepchnęła się przez zgromadzoną wokół Nynaeve grupkę;nie sprawiło jej to szczególnego kłopotu, gdyż była potężnej postury.Wyglądałatak, jakby właśnie przed chwilą odłożyła na bok miecz albo młot kowalski. Rozbijesz ją, Larissa? Ha! A mi tu na miejscu przychodzi do głowy kilkasposobów, jak tę blokadę z niej wyrwać.Nynaeve miała ochotę krzyczeć.Siuan ledwie potrafiła się powstrzymać przed ciągłym obejmowaniem saida-ra, a potem trzymaniem go w uścisku, ale doszła do wniosku, że jeżeli to uczyni,to zaraz rozpłacze się ponownie.A z tego jej nic nie przyjdzie.Poza tym zachowy-wała się jak jakaś głupia nowicjuszka, robiąc z siebie widowisko na oczach tychwszystkich kobiet tłoczących się wokół niej w poczekalni.Wszelkie wyrazy zdu-mienia i zadowolenia, cieplejsze pozdrowienia, jakby przez wiele lat przebywałagdzieś w dalekich stronach, spływały niczym balsam na jej duszę; w szczególno-ści sprawiały jej radość wszystkie oznaki żywszych emocji ze strony tych, z któ-rymi się przyjazniła, zanim została Amyrlin, zanim brak czasu i nawał obowiąz-ków spowodowały ochłodzenie wzajemnych stosunków.Lelaine i Delana objęłyją ramionami, czego nie czyniły od wielu już lat.Tylko z Moiraine była bliżej,tylko z nią, prócz Leane, udawało jej się pozostać blisko, ale w tym przypadku towłaśnie obowiązek je do siebie zbliżał. Jak to dobrze, że znowu jesteś z nami  śmiała się Lelaine. Naprawdę dobrze  szepnęła serdecznym tonem Delana.Siuan śmiała się i jednocześnie musiała ocierać łzy z policzków.Zwiatłości,co się z nią działo? Nawet jako dziecko nie płakała z taką łatwością!Może to tylko z radości, że odzyskała saidara, że otaczało ją tyle życzliwo-ści.Zwiatłości, to wszystko mogłoby każdego wyprowadzić z równowagi.Dotądnawet nie ośmieliła się marzyć, że nadejdzie kiedyś taki dzień, a teraz, kiedy taksię stało, zapomniała o wszystkich pretensjach, jakie mogła żywić do tych kobiet,o tym chłodnym dystansie, jaki do tej pory zachowywały względem niej, o tym,jak przywoływały ją do porządku.Linia podziału między Aes Sedai a tymi, które109 Aes Sedai nie były, została wykreślona jasno  sama przedtem, zanim zostałaujarzmiona, kładła na to nacisk, było również oczywiste, iż tak będzie dalej ona zaś wiedziała, jak, dla ich własnego dobra oraz dla dobra tych, które mo-gły przenosić, należy postępować z ujarzmionymi kobietami [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl