[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.StrzeliÅ‚em palcami, przywoÅ‚ujÄ…c z niebytu mego wirtualnegoharleya.MojÄ… nowÄ…, znacznie ulepszonÄ… UltramaszynÄ™ Harley-Davidson.No dobra, przyznajÄ™, że byÅ‚a to niepotrzebna, gÅ‚upia strata czasu.Ale po atakużalu, który opanowaÅ‚ mnie okoÅ‚o trzeciej nad ranem i pozostawiÅ‚ bez żadnej nadzieina zaÅ›niÄ™cie, odpaliÅ‚em komputer, wbiÅ‚em siÄ™ w gogle wizyjne i poÅ›wiÄ™ciÅ‚em dobreparÄ™ godzin na dopracowanie wyglÄ…du wirtualnego motocykla.DziÄ™ki nowo zdobytymumiejÄ™tnoÅ›ciom superużytkownika, jak też dajÄ…cemu siÄ™ czasem we znaki umiÅ‚owaniudo szczegółów (choć może to nie najlepsze okreÅ›lenie), harley wyglÄ…daÅ‚ teraz tak samorealnie jak ja, a może nawet bardziej.Bogiem a prawdÄ…, z wczeÅ›niejszej wersjipozostaÅ‚o tylko miarowe pohukiwanie dziewięćdziesiÄ™ciokonnego silnika.ObszedÅ‚em go powoli dookoÅ‚a, żeby nasycić oczy swoim dzieÅ‚em, po czymwskoczyÅ‚em na siodeÅ‚ko, wciÄ…gnÄ…Å‚em czarne skórzane rÄ™kawice, wÅ‚ożyÅ‚em na nosciemne okulary i korzystajÄ…c z lusterka nad kierownicÄ…, przygÅ‚adziÅ‚em nażelowaneczarne wÅ‚osy.MachniÄ™ciem rÄ™ki zmaterializowaÅ‚em w palcach przypalonegopapierosa, którego wsunÄ…Å‚em w usta, zaciÄ…gnÄ…Å‚em siÄ™ gÅ‚Ä™boko i.omal nie wypluÅ‚empÅ‚uc, zanoszÄ…c siÄ™ kaszlem.PochyliÅ‚em motor na prawo, żeby zÅ‚ożyć nóżkÄ™,nacisnÄ…Å‚em sprzÄ™gÅ‚o i zaczÄ…Å‚em siÄ™ staczać na luzie w dół zbocza.Kiedy uznaÅ‚em, żemam wystarczajÄ…cÄ… prÄ™dkość, przekrÄ™ciÅ‚em kluczyk w stacyjce, wrzuciÅ‚em pierwszybieg i puÅ›ciÅ‚em sprzÄ™gÅ‚o.Z hukiem nadciÄ…gajÄ…cej burzy i rykiem kosiarki do trawy marki Thor's Ownsilnik o pojemnoÅ›ci 1100 cm3, odlany w stalowni Heavy Milwaukee Iron, obudziÅ‚ siÄ™do swego grzmiÄ…cego, zionÄ…cego ogniem życia! OdchyliÅ‚em siÄ™ w siodeÅ‚ku iprzekrÄ™ciÅ‚em rÄ…czkÄ™ gazu do oporu.Gdy wyskakiwaÅ‚em w powietrze na krawÄ™dzirowu melioracyjnego u podnóża wzniesienia, miaÅ‚em na liczniku ponad 150kilometrów na godzinÄ™.Czysto przeskoczyÅ‚em cztery zatÅ‚oczone pasy SuperautostradyInformacyjnej i wylÄ…dowaÅ‚em na skrajnym lewym, prowadzÄ…cym do BusinessWorldu.PognaÅ‚em przed siebie caÅ‚Ä… mocÄ… maszyny.Nawet jeÅ›li Jack Burroughs nerwowo ogryzaÅ‚ paznokcie do zakrwawionychknykci, to Max Kool czuÅ‚ siÄ™ fantastycznie.W drodze, 8.12 rano: CieszyÅ‚emFERNAND LÉGERsiÄ™, że LeMat nie może widzieć moimiFrancuski malarz, ur.1881, zm.1955.oczyma i gadać mi bez przerwy wprost doucha! Teraz, gdy miaÅ‚em już trochÄ™ doÅ›wiadczenia i panowaÅ‚em nad tymkubistycznym galimatiasem, mogÅ‚em go do woli wÅ‚Ä…czać i wyÅ‚Ä…czać, mimo wszystkomusiaÅ‚em przyznać, że LeMat miaÅ‚ racjÄ™: BusinessWorld widziany oczamisuperużytkownika rzeczywiÅ›cie kojarzyÅ‚ siÄ™ z malarstwem Fernanda Légera.Rzecz jasna, wciąż byÅ‚o to klaustrofobiczne nagromadzenie gigantycznychszarych bloków danych, teraz jednak potrafiÅ‚em wyróżnić konstrukcje, które nie byÅ‚yzwykÅ‚ymi, pozbawionymi wyrazu monolitami, ale wrÄ™cz cudownie splecionymistrukturami przestrzennymi, zÅ‚ożonymi z wielokilometrowych zawikÅ‚anych ciÄ…gówrur, kanałów, sieci oraz duktów.DawaÅ‚o to efekt skrzyżowania rafinerii ropy naftowejz Centrum Pompidou, w dodatku podbitego i opanowanego przez olbrzymiezmutowane radioaktywne jedwabniki.ZwolniÅ‚em trochÄ™, by ponapawać siÄ™ tymiżywymi pomnikami anarchii danych cyfrowych oraz informacyjnej entropii, którekojarzyÅ‚y mi siÄ™ z barwnym opisem teorii chaosu, na jaki natrafiÅ‚em kiedyÅ› w Reader's Digest", siedzÄ…c w poczekalni przychodni stomatologicznej.KoÅ„czyÅ‚ siÄ™wnioskiem, że mimo wszystko ludzie bÄ™dÄ… siÄ™ ze sobÄ… komunikowali (jeÅ›li pominiemymałżeÅ„stwa, ale to temat na caÅ‚kiem odrÄ™bny artykuÅ‚).I wtedy zauważyÅ‚em Å›wiatÅ‚a.ZwolniÅ‚em jeszcze bardziej i wyregulowaÅ‚em ostrość widzenia.Każda z tychkorporacyjnych struktur dosÅ‚ownie skrzyÅ‚a siÄ™ miriadami maleÅ„kich, ruchliwych,żywo zabarwionych iskierek jak lodowy paÅ‚ac wróżki zaatakowany przez Å›wietliki.Odczasu do czasu coÅ› w rodzaju jaskrawego zielonego promienia laserowegoprzeskakiwaÅ‚o z jednej struktury na drugÄ…, a nawet strzelaÅ‚o pomiÄ™dzykorporacyjnymi blokami.Efekt byÅ‚ nawet niezÅ‚y, pod warunkiem że lubi siÄ™ pokazysztucznych ogni i widowiskowe parady na czwartego lipca.ZaciekawiÅ‚o mnie, co mogÄ…oznaczać te Å›wiateÅ‚ka.Przejawy twórczej dziaÅ‚alnoÅ›ci? PiÄ™kno swobodnej wymianyinformacji? WrzuciÅ‚em luz i podtoczyÅ‚em siÄ™ do bloku danych firmy AdvancedMultifoods, żeby z bliska przyjrzeć siÄ™ tym poÅ‚yskliwym wirtualnym Å›wietlikom.Napobliskiej Å›cianie pojawiÅ‚a siÄ™ wÅ‚aÅ›nie drobna niebieskawa iskierka, toteżwyciÄ…gnÄ…Å‚em rÄ™kÄ™ i jÄ… schwyciÅ‚em.OkazaÅ‚a siÄ™ wrÄ™cz wulgarnym, zle sformatowanym faksem dotyczÄ…cymwarunków umowy rozwodowej, wysÅ‚anym przez znudzonego przedstawiciela zarzÄ…duAdvanced Multifoods do jego byÅ‚ej koleżanki ze studiów, pracujÄ…cej w GeneralCognetics.PoÅ›wiÄ™ciÅ‚em jeszcze okoÅ‚o minuty na wyÅ‚apywanie wszystkich iskierek, któreznalazÅ‚y siÄ™ w moim zasiÄ™gu, po czym puÅ›ciÅ‚em je wolno, żaÅ‚ujÄ…c, że nie mogÄ™porzÄ…dnie umyć rÄ…k.ZrozumiaÅ‚em, że każdy z ogników reprezentuje jeden modemterminalu komputerowego bÄ…dz kartÄ™ telefaksu, przy czym olbrzymia wiÄ™kszość znich byÅ‚a wykorzystywana do przesyÅ‚ania tak pilnych materiałów, jak najÅ›wieższedowcipy o blondynkach.Zielone promienie laserowe okazaÅ‚y siÄ™ niewiele bardziejinteresujÄ…ce.W przeważajÄ…cej mierze byÅ‚y to zaszyfrowane wiadomoÅ›ci osób, któreszukaÅ‚y okazji do sprzedania konkurencji tajemnic macierzystej firmy.DogÅ‚Ä™bnie rozczarowany takimi przejawami rewolucji komputerowej znowuwrzuciÅ‚em pierwszy bieg i przekrÄ™ciÅ‚em rÄ…czkÄ™ gazu do oporu.BusinessWorld, 8.22 rano: Blok korporacyjnych danych MDE, którypojawiÅ‚ siÄ™ w zasiÄ™gu wzroku, przypominaÅ‚ te szczególnie pÅ‚askie, pozbawioneperspektywy komputerowe obrazki, doskonale znane miÅ‚oÅ›nikom niskobudżetowychjapoÅ„skich kreskówek.ZwolniÅ‚em i stanÄ…Å‚em na poboczu, z torby przy siodeÅ‚kuwyciÄ…gnÄ…Å‚em wirtualnÄ… lornetkÄ™ i nakierowaÅ‚em jÄ… na strukturÄ™ firmy, ciekaw, cojeszcze uda mi siÄ™ dostrzec z daleka.Szybko uzyskaÅ‚em odpowiedz: niewiele.Struktura danych MDE byÅ‚a wprzybliżeniu taka, jak siÄ™ spodziewaÅ‚em: olbrzymia, masywna i wysoka, niespójna, zcaÅ‚ymi wydziaÅ‚ami zawieszonymi w pustej przestrzeni, wspartymi jedynie nawyjÄ…tkowo samotnej kolumnie kierownika dziaÅ‚u, desperacko uchwyconego sznurkówciÄ…gnÄ…cych siÄ™ za urzÄ™dujÄ…cym wiceprezesem.Ale byÅ‚o też kilka caÅ‚kiem niezależniedryfujÄ…cych w powietrzu wierzchoÅ‚ków, znajdujÄ…cych siÄ™ mniej wiÄ™cej w poÅ‚owiewysokoÅ›ci hierarchii organizacyjnej, podobnych do martwych trutni.ZaciekawiÅ‚ymnie na tyle, że przyjrzaÅ‚em siÄ™ bliżej jednemu z nich i po jakimÅ› czasie zrozumiaÅ‚em,iż jest to wirtualny odpowiednik Scotta Ubermana.W caÅ‚oÅ›ci struktura korporacyjnych danych MDE wyglÄ…daÅ‚a jak przeczÄ…ceprawu grawitacji ruchome dzieÅ‚o bÄ™dÄ…cego w kiepskim nastroju rzezbiarza, który znudów postanowiÅ‚ zrobić eksperyment z różnych skrawków materiałów posklejanychza pomocÄ… termicznego pistoletu.Dopiero po dÅ‚uższej obserwacji zauważyÅ‚em, żejednak istnieje główny trzon chroniÄ…cy caÅ‚Ä… tÄ™ bezÅ‚adnÄ… masÄ™ przed rozsypaniem siÄ™ winformatyczny kompost
[ Pobierz całość w formacie PDF ]