[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Podczas gdy wstawaliÅ›my i klÄ™kaliÅ›my, schylaliÅ›my gÅ‚owy w milczeniulub mamrotaliÅ›my sÅ‚owa odpowiedzi, jej twarz w ramie z kutego zÅ‚o­ta przynosiÅ‚a mi pociechÄ™ swymi bezbarwnymi rysami, uÅ›miechem,który byÅ‚ tylko pacniÄ™ciem farby, niewidzÄ…cymi oczyma w ksztaÅ‚ciedużych migdałów.Nie widziaÅ‚a napiÄ™tych ramion Ferrantego dzieÅ„po Å›mierci Catherinelli ani wesoÅ‚oÅ›ci Gideona, gdy zapraszaÅ‚ mnie nachanukowÄ… ucztÄ™, ani piórek pozostawionych przez jego gęś, fruwajÄ…­cych miÄ™dzy kÅ‚Ä™bkami kurzu w przytÅ‚umionym, zimnym powietrzu.Nic o nas nie wiedziaÅ‚a; ani o naszej miÅ‚oÅ›ci, ani o nienawiÅ›ci, o stra­chu ani o rozczarowaniu.Nie miaÅ‚a serca, które można by zÅ‚amać.ZastanawiaÅ‚am siÄ™ nad tym, od jak dawna tam jest i czego jeszcze niewidziaÅ‚a, i czego nie zobaczy w przyszÅ‚oÅ›ci, i ta myÅ›l, że niczego niedostrzega, byÅ‚a dla mnie otuchÄ… jak modlitwa.Nazajutrz wczeÅ›nie rano, aby uniknąć sierpniowych upałów, don­na Lukrecja ze swoim dworem wyruszyÅ‚a do Belriguardo, mijajÄ…c podrodze miejsce, gdzie ludzie Hipolita urzÄ…dzili zasadzkÄ™ na Giuliai wprawili caÅ‚Ä… tÄ™ nieszczÄ™snÄ… machinÄ™ w ruch.Zaczęłam grać zesobÄ… w posÄ™pnÄ… grÄ™.JeÅ›li nie zostaniemy tam zatrzymane przez ludziksiÄ™cia przysÅ‚anych, aby mnie aresztować, bÄ™dÄ™ bezpieczna; Ferrantenie wymieniÅ‚ mojego imienia.Gdy droga przecinaÅ‚a Å‚Ä…kÄ™, na którejGiulio polowaÅ‚ z sokoÅ‚em, wbijaÅ‚am oczy w miejsce miÄ™dzy uszami548 mego wierzchowca i staraÅ‚am siÄ™ ignorować gÄ™siÄ… skórkÄ™ i dreszczebiegnÄ…ce mi wzdÅ‚uż krÄ™gosÅ‚upa.Nie mogÅ‚am jednak zignorowaćświadectwa swoich uszu, gdyÅ›my docierali na drugi koniec Å‚Ä…ki i tÄ™­tent koni za nami stawaÅ‚ siÄ™ coraz gÅ‚oÅ›niejszy.Nogi zaczęły mi siÄ™trząść.ZÅ‚apaÅ‚am siÄ™ Å‚Ä™ku siodÅ‚a, aby nie spać, i próbowaÅ‚am skupićmyÅ›li na moim kochanku.Jak siÄ™ zachowaÅ‚, gdy ludzie Gonsalva daCordoby przyszli po niego w Neapolu? Czy byÅ‚ wspaniaÅ‚omyÅ›lny,pokorny, wÅ›ciekÅ‚y? Czy Å›miaÅ‚ siÄ™, czy pÅ‚akaÅ‚, czy przeklinaÅ‚ PaniÄ…FortunÄ™, a może samego siebie za to, że jej zaufaÅ‚? Jak ja powinnamsiÄ™ zachować? Książę z pewnoÅ›ciÄ… okaże zrozumienie, współczucie.ChciaÅ‚am tylko odzyskać syna, nic wiÄ™cej.Czy jest coÅ› naturalniej-szego?Jezdzcy już siÄ™ z nami zrównali, byli to dwaj mężczyzni, zdyszani,na koniach o sierÅ›ci upstrzonej ciemnymi plamami potu. Wiadomość dla księżnej  wysapaÅ‚ jeden, podczas gdy drugipodjechaÅ‚ do powozu i zaczÄ…Å‚ coÅ› szeptać do gwardzisty.Powóz stanÄ…Å‚.UrÄ™kawiczniona dÅ‚oÅ„ wychyliÅ‚a siÄ™ z okna, aby od­ciÄ…gnąć czarnÄ… zasÅ‚onkÄ™, a posÅ‚aniec zeskoczyÅ‚ z siodÅ‚a, uklÄ™knÄ…Å‚na ziemi i przemówiÅ‚ krótko gÅ‚osem przebijajÄ…cym siÄ™ ponad brzÄ™kuprzęży. O co chodzi?  zapytaÅ‚am tego drugiego jezdzca.GÅ‚os midrżaÅ‚, ale on chyba tego nie zauważyÅ‚. ZapadÅ‚ wyrok na don Ferrantego  odrzekÅ‚.Książę osobiÅ›cie wyszedÅ‚ żonie na spotkanie, gdy wróciliÅ›my.StojÄ…c u stóp wysokiej klatki schodowej w Corte Vecchio, wyglÄ…daÅ‚ nastarego i pokonanego.Ze zwieszonÄ… gÅ‚owÄ… i zgarbionymi ramionamizdawaÅ‚ siÄ™ niższy i znacznie bardziej kruchy niż otaczajÄ…cy go zbrojni.Giovanni, który zeskoczyÅ‚ z kucyka i na Å‚eb na szyjÄ™ pognaÅ‚ w stronÄ™madonny, gdy ta dygaÅ‚a przed mężem, przykuÅ‚ go spojrzeniem okrÄ…­gÅ‚ych ciekawskich oczu i zapytaÅ‚ dość gÅ‚oÅ›no, aby wszyscy usÅ‚yszeli: Czy ty pÅ‚akaÅ‚eÅ›? Don Giovanni!  ZdzieliÅ‚am go w ucho, po czym podaÅ‚ammu Fonsiego. ProszÄ™, zabierz go do ogrodu.Chce pobiegać po po­dróży.549 Przez moment chÅ‚opiec miaÅ‚ takÄ… minÄ™, jakby zamierzaÅ‚ poskar­Å¼yć siÄ™ siostrze na takie traktowanie, ale zaraz poszedÅ‚ po rozumdo gÅ‚owy i odbiegÅ‚ z pieskiem w objÄ™ciach.Zdaje siÄ™, że zrobiÅ‚amstraszne przedstawienie z poprawiania trenu donny Lukrecji, by niepotknęła siÄ™ na schodach, tak naprawdÄ™ chcÄ…c podsÅ‚uchać rozmowÄ™miÄ™dzy niÄ… i ksiÄ™ciem. Giulio wraca.Tym razem posÅ‚aÅ‚em dwustuosobowy oddziaÅ‚,wliczajÄ…c w to albaÅ„skÄ… kawaleriÄ™.To napÄ™dziÅ‚o Gonzadze strachu,mówiÄ™ ci.Po czymÅ› takim reszta to tylko formalność.Dowody sÄ… nie­zbite.JakiÅ› żyd bez wÄ…tpienia pomagaÅ‚ mu sporzÄ…dzać trucizny. Jego także pojmano?  zapytaÅ‚a madonna, jakby wyczuÅ‚a, żewzmocniÅ‚am uchwyt na jej trenie.ZastanowiÅ‚am siÄ™, ile naprawdÄ™wiedziaÅ‚a o tym, czym Giulio siÄ™ zajmowaÅ‚ w ZwiÄ…tynce Gracji.Książę potrzÄ…snÄ…Å‚ gÅ‚owÄ…. Francesco go szuka.Ale to najwyrazniej rodowity mantuaÅ„-czyk, przepadÅ‚ gdzieÅ› miÄ™dzy swoimi.O niego bym siÄ™ nie martwiÅ‚.Zmiem twierdzić, że interesowaÅ‚y go wyÅ‚Ä…cznie pieniÄ…dze Giulia,a gdy ten wpadÅ‚, znajdzie sobie innego pana. SÅ‚usznie, mój mężu.Masz dość kÅ‚opotów z braćmi, aby jeszczeprzejmować siÄ™ jakimÅ› nic nieznaczÄ…cym żydem.SkoÅ„czyÅ‚am poprawiać tren i odstÄ…piÅ‚am z ukÅ‚onem.ZatemGideon pozostawaÅ‚ na wolnoÅ›ci, a Ferrante nie wspomniaÅ‚ nic o na­szej rozmowie pod murami paÅ‚acu.DzieÅ„ byÅ‚ wietrzny, a zatem tomusiaÅ‚a być gra Å›wiatÅ‚a i cienia szamoczÄ…cych siÄ™ ubraÅ„ czy koÅ„skichogonów albo proporców powiewajÄ…cych nad dachami Corte Vecchio,a może po prostu madonnie wpadÅ‚ pyÅ‚ek do oka, w każdym razie by­Å‚abym gotowa przysiÄ…c, że mrugnęła do mnie, przyjmujÄ…c ramiÄ™ donAlfonsa i wchodzÄ…c do Å›rodka.Ostatni raz zobaczyÅ‚am siÄ™ z Giuliem w inny sÅ‚oneczny i wietrznyporanek na poczÄ…tku pazdziernika.Minionego dnia odbyÅ‚y siÄ™ egze­kucje wszystkich pozostaÅ‚ych spiskowców, a ja ze wstydem przyznajÄ™,że siedziaÅ‚am za plecami madonny i dziÄ™kowaÅ‚am w duchu, kiedy oniszli na Å›mierć.Szafot ustawiono na głównym placu, lecz przetranspor­towanie skazaÅ„ców z paÅ‚acowych lochów na miejsce stracenia okaza­Å‚o siÄ™ niemalże niemożliwoÅ›ciÄ…, gdyż rozwÅ›cieczony tÅ‚um atakowaÅ‚550 wóz, na którym jechali, Å‚amiÄ…c kola i straszÄ…c konie.Trzeba byÅ‚osprowadzić drugi wóz i konie z klapkami na oczach, ale podczas gdywiÄ™zniowie czekali, dwóch strażników i paru gapiów odniosÅ‚o rany [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl