[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Landsman słyszy, jak Miśko i Ester-Malke rozmawiają o nim przyciszonymi głosami,zarezerwowanymi dla szaleńców, palantów i nieproszonych gości.Przez całą resztępopołudnia.Przy obiedzie.Podczas hałaśliwej kąpieli i pudrowania pupki, i opowiadaniabajki, kiedy to Miśko Szemec musi gęgać jak gęś.Landsman leży na boku z palącą szramą nagłowie, na przemian tracąc i odzyskując świadomość woni deszczu za oknem, pomruków ikrzyków rodziny w sąsiednim pokoju.Mijające godziny to cetnary piasku, sączące się przezmaleńki otwór do duszy Landsmana.Najpierw nie może unieść głowy z poduszki, potemjakoś nie może otworzyć oczu.To, co się dzieje, gdy jego oczy są zamknięte, to niezupełniesen, a prześladujące go myśli, choć okropne, to niezupełnie senne koszmary.W środku nocy nagle do pokoju wtacza się Goldie.Idzie ciężko i ospale, krokiem małegopotwora.Nie wchodzi zwyczajnie do łóżka  wzburza wokół siebie koce jak mikser ciasto,jakby panicznie przed czymś uciekał, jednak gdy Landsman pyta, co się stało, nie odpowiada.Oczy ma zamknięte, a jego serce bije miarowo i cicho; cokolwiek go wystraszyło, schronił sięprzed tym w łóżku rodziców.Zpi jak zabity.Trochę pachnie nadpsutym jabłkiem.Starannie ibezlitośnie wbija palce stóp w plecy Landsmana.Zgrzyt jego zębów to szczęk tępych nożycna arkuszu blachy.Po godzinie, około wpół do piątej, zaczyna krzyczeć niemowlak na zabudowanymbalkonie.Landsman słyszy, jak Ester-Malke próbuje go uspokoić.W normalnej sytuacjiwzięłaby małego do łóżka, ale dzisiaj nie ma takiej możliwości, więc uciszanie trwa bardzodługo.Zjawia się w pokoju, gdy dziecko w jej ramionach jeszcze chlipie, ale właściwie jużzasypia.Porzuca Pinky ego między jego bratem i Landsmanem, po czym wychodzi.Wewnętrzne zawory małych Szemeców, zjednoczenych na łóżku rodziców, produkujątakie meczenia, dudnienia i świsty, że wielkie organy świątyni Emanu-El mogą się schować.Seriami ruchów, czymś w rodzaju sennego kung-fu, chłopcy spychają Landsmana na samąkrawędz łóżka.Tłuką go, dziabią stopami, chrząkają i mamroczą.Przeżuwają włókna swoichsnów.Przed świtem coś bardzo złego dzieje się w pieluchach niemowlaka.Jest to najgorszanoc, jaką Landsman spędził na jakimkolwiek materacu, a to wiele powiedziane.Około siódmej zaczyna parskać ekspres do kawy.Kilka tysięcy cząsteczek kawowej woniwpada do sypialni i drażni włoski w nozdrzach Landsmana.W korytarzu szurają kapcie.Wdrzwiach sypialni staje Ester-Malke  zapewne żałuje wszystkiego, co uczyniła w atakumiłosierdzia  lecz Landsman natęża wolę, by powściągnąć odruch rozpoznania.Nic go to nieobchodzi, bo i niby dlaczego? Jednak powoli dociera doń, że kurczowe trzymanie sięobojętności paradoksalnie zawiera w sobie ziarna klęski.No dobra, nie będzie obojętny.Otwiera jedno oko.Oparta o framugę Ester-Malke z założonymi rękami dokonuje oględzin zniszczeń miejsca, które kiedyś było jej posłaniem.Uczucie, jakie obrazek uroczych śpiącychsynków na ogół wzbudza w kochającej matce, walczy na jej twarzy z przerażeniem izmieszaniem na widok Landsmana w samych gatkach. Chcę, żebyś wylazł z mojego łóżka  szepcze. Szybko i bezpowrotnie. Dobrze  mówi Landsman.Sporządza bilans ran, bólów i głównych nurtów swegonastroju, po czym siada.Pomimo nocnych udręk czuje się dziwnie uspokojony  jakbybardziej obecny w swojej skórze, kończynach i zmysłach.Od ponad dwóch lat nie spał wjednym łóżku z żadną istotą ludzką i teraz zastanawia się, czy słusznie zrobił, zaprzestając tejpraktyki.Zdejmuje ubranie z wieszaka na drzwiach, wkłada je powoli, po czym, trzymając wgarści pasek i skarpetki, rusza za Ester-Malke korytarzem w stronę kuchni. Chociaż kanapa ma pewne zalety  ciągnie Ester-Malke. Na przykład, nie znajdziesztam niemowląt ani czterolatków. Twoje bachory mają poważnie zapuszczone paznokcie u nóg  mówi Landsman.Oprócz tego coś gnije w pieluchach małego.Zmierdzi jak zdechła wydra morska.W kuchni Ester-Malke nalewa kawy do kubków.Potem otwiera drzwi wejściowe i zwycieraczki z napisem SPADAJ podnosi egzemplarz  Tog.Landsman siada na swoimzwykłym stołku i wpatruje się w półmrok pokoju dziennego, gdzie niczym wyspa wznosi sięna podłodze masyw jego partnera.Kanapa przypomina pełen koców wrak.Właśnie zamierza powiedzieć:  Nie zasługuję na takich przyjaciół jak wy , gdy Ester-Malke wraca do kuchni, pogrążona w lekturze gazety. Nic dziwnego, że potrzebowałeś tyle snu  mówi, po czym wpada na futrynę.Wieści napierwszej stronie muszą być naprawdę okropne lub niesamowite.Landsman sięga do kieszeni marynarki po okulary do czytania [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl