[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Perspektywa powiększenia terytorium podległego jego władzy pomogła królowi Francji Filipowi Augustowi w wyzbyciu się wszelkich skrupułów i przewróceniu do góry nogami średniowiecznego systemu feudalnego, opartego na bezwzględnym posłuszeństwie i wierności wasali.Pod warunkiem udzielenia przez papieża gwarancji, że Anglia zaprzestanie najazdów na Francję, skierował na południe pięciuset najlepszych rycerzy.Oficjalnie natomiast dystansował się od całej sprawy, gdyż miała to być wojna Kościoła, z której korzyści przypadały mu wbrew jego woli.Na swojego przywódcę baronowie wybrali więc jednego ze swoich, Szymona de Montfort, który ramię w ramię z opatem z Citeaux, Arnaudem Amaurym, przedstawicielem i zausznikiem papieża, wyruszył na ziemie heretyków.Gdy długi wąż wojska przytoczył się do granic jego włości, hrabia Rajmund zrozumiał, że zgubiła go zbytnia pewność siebiei dosłownie pokajał się.Przyjął hańbiące warunki, co uwolniło go od klątwy kościelnej, a następnie zadeklarował gotowośćwyruszenia z „krzyżowcami” przeciwko własnemu bratankowi, wicehrabiemu Carcassonne i Beziers.Najpierw oblężono, a następnie zdobyto szturmem Beziers.Gdy żołnierze pytali, w jaki sposób zidentyfikować kacerzy, opat z Citeaux miał podobno odpowiedzieć: „Wybijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich!” - tak przynajmniej brzmi relacja niemieckiego mnicha Cezariusza z Heisterbach, niebędącego naocznym świadkiem i dlatego nieuznawanego za pewne źródło.W masakrze zginęło 20 000 ludzi.Gdy wieści o krwawej rzezi dotarły do Carcassonne, miasto ogłosiło kapitulację, a Szymon de Mont-fort został jego nowym panem.Gigantyczną armię krzyżowców można już było rozpuścić do domów.Jedynie w Langwedocji pozostał niewielki oddział, mający za zadanie przepędzenie ka-tarskiej szlachty z ich zamków, gdyż teraz stały się one własnością baronów z północy.W całym kraju zapłonęły stosy, a setki „czystych” zginęły męczeńską śmiercią.Wyroki na nich wydawali sędziowie świeccy; od czasów cesarstwa rzymskiego herezję uznawano bowiem za zdradę stanu, a tym samym za zbrodnię zasługującą na najwyższy wymiar kary.Widząc, że nie jest już panem we własnym kraju, a także iż jego stolica ma wpaść w chciwe ręce de Montforta, hrabia Rajmund odważył się na ostatnią desperacką próbę odwrócenia biegu wydarzeń i poprosił o pomoc swojego najbardziej utytułowanego sprzymierzeńca, króla Piotra II z Aragonii (Katolickiego).Postąpił bardzo roztropnie, bo Piotr II był herosem chrześcijaństwa i wasalem papieża, co stawiało go poza wszelkimi podejrzeniami.W roku 1212 Aragończyk zadał tak dotkliwą klęskę Maurom, że nie odważyli się już więcej wystąpić przeciwko chrześcijańskiemu królestwu i zrezygnowani wycofali się na południe.To sprawiło, że na jakiś czas zakończono rekonkwistę, działania zmierzające do rechrystianizacji Hiszpanii.Piotr, któryjuż wcześniej hojnymi donacjami zasłużył sobie na przydomek Katolicki, miał być teraz ostoją i nadzieją chrześcijaństwa.Ale ambicje Piotra nie skończyły się na kampanii hiszpańskiej.Zamierzał stworzyć z Aragonii mocarstwo europejskie poszerzone o ziemie położone po drugiej stronie Pirenejów.Nie bez przyczyny oddał przecież rękę swojej siostry hrabiemu Tuluzy, więc teraz pozytywnie ustosunkował się do jego prośby o wsparcie w zmaganiach z zachłannym i bezwzględnym Szymonem de Montfort.Początkowo wydawało się, że nowa karta zagrana przez hrabiego Rajmunda okaże się faktycznie asem, gdyż po interwencji Piotra papież odwołał swojego charta.Ale de Montfort nie dał za wygraną; zwołał na synod legatów i biskupów i zaprzysiągł ich przeciwko Aragończykowi.Mieli za zadanie przekonać papieża, że również Piotr sympatyzuje z heretykami.Wybuchła wojna.12 września 1213 roku koło Muret nad Garonną wojska z Aragonii, Katalonii i Tuluzy wystąpiły do walki z siłami de Mont-forta.Piotr sam poprowadził swoich rycerzy do ataku, ale wpadł w zasadzkę, został zrzucony z konia i poniósł śmierć.Ironia losu sprawiła, że katolicki władca zginął od miecza krzyżowca.Trzy lata później hrabia Rajmund został oficjalnie pozbawiony swoich posiadłości, a te w całości przypadły w udziale Szymonowi de Montfort.Zamieszki i niepokoje wstrząsały Langwedocją jeszcze przez trzydzieści lat.Pozbawieni możnych protektorów, katarzy schronili się w kilku zamkach na przedgórzu Pirenejów.Ich ostatnim bastionem został zamek w Montsćgur („bezpieczna góra”), położony niczym orle gniazdo na szczycie stromego skalnego stożka.Ale i on został zdobyty po dziesięciomiesięcznym oblężeniu, najprawdopodobniej na skutek zdrady.16 marca 1244 roku skapitulowali ostatni heretycy; 205 z nich, w tym także katarskich biskupów, spalono żywcem na ogromnym stosie, wzniesionym u podnóża twierdzy.W noc poprzedzającą decydujący szturm czterem z nich udało się wymknąć pod osłoną ciemności, co od tamtej pory daje pożywkę dla mitów na temat legendarnych skarbów kacerzy.Dumną i niezależną niegdyś Ok-sytanię przyłączono do Francji, a wysłannicy inkwizycji, zrodzonej z pirenejskich zawirowań, rozpoczęli pościg za odstępcami od wiary po całej Europie.XIIŚWIĘTY GRAALJeśli istnieje jakiś temat, przewijający się niczym czerwona nić przez dzieła klerykalnych konspirołogów i ich sakralne thrillery, jest to z pewnością Święty Graal - od ponad 800 lat nieomal symbol niezbadanej, odwiecznej tajemnicy, którą człowiek próbuje rozwikłać.Legenda o Świętym Graalu pojawia się w kontekście wypraw krzyżowych, w epoce brzasku Średniowiecza.Najstarsze zachowane dzieło poetyckie z nim związane, powstałe około 1180 roku, to Percewal z Walii, czyli opowieść o Graalu Francuza Chretiena de Troyes.To nie on jednak „wynalazł” temat Graala, gdyż otwarcie ujawnił źródło inspiracji, książkę znalezioną w bibliotece swojego mecenasa Filipa Alzackiego.Gdy około 1200 roku Niemiec Wolfram von Eschenbach stworzył własną wersję tego materiału, potwierdził istnienie wyżej wspomnianej pozycji.Jej autorem, twierdzi Wolfram, był trubadur Guiot de Provins, który przywiózł ją z podróży do Hiszpanii.W obu najwcześniejszych wersjach, zarówno Chrćtiena de Troyes, jak i Wolframa, młody, żądny przygód rycerz Percewal (Parsifal, Parzifal) napotyka w lesistej okolicy na przedgórzu Pirenejów łowiącego ryby szlachcica, który zaprasza go do swego zamku, położonego nieco na uboczu, na stromej skalnej ścianie.Zostaje tam uprzejmie przyjęty i zaprowadzony do przestronnej komnaty, w której zajmuje miejsce u boku czcigodnego starca, spoczywającego w wygodnym karle
[ Pobierz całość w formacie PDF ]