[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wydawali siębardzo zadowoleni, że poświęca im się uwagę.Ocierali się o siebienawzajem i wpadali na siebie.Wszyscy się śmiali i wyglądali na mocnowstawionych.Niezły widok.Mężczyzna siedzący obok mnie, wysoki, ciemnowłosy, trochę starszy,wskazał na nich ręką z butelką piwa.- Pięć dziewczyn.Trzech facetów.Ktoś zostanie bez pary.Musiał się pochylić, żebym go w ogóle usłyszała.Nie zadałam sobietrudu, żeby szukać dalej.Uniosłam piwo w jego stronę, jakbym wznosiłatoast.- Wygląda na to, że niezle się bawią.Pokiwał głową.Muzyka cały czas się zmieniała.Raz leciałahip-hopowa oda do kobiecych pośladków, a za chwilę ostra rockowaballada, zawodząca i niespokojna.Nastrój zmienił się całkowicie, kiedyrozległa się popowa melodia.Wszyscy mieli ochotę się kołysać.Był całkiem fajny.Pochyliłam się do niego trochę bardziej.Po całymwieczorze pocenia się w dymie nadal pachniał niczego sobie.Odchyliłamsię z powrotem.Nasze spojrzenia się spotkały.W następnej sekundziedałam się wyprowadzić na parking, gdzie wsiadłam na tylne siedzeniejego samochodu, a on wsadził mi rękę pod spódnicę.Nie spytałam, jak ma na imię, a on się nie przedstawił.Powiedziałam,że jestem Jennifer i mam dwadzieścia dwa lata.Wyglądało na to, że miwierzy.Dobrał się do moich majtek trochę niezdarnie, bo jednocześnierozsuwał rozporek i wkładał mi swojego stojącego już fiuta do ręki.Stosował się do zasad Alei Szybkich Numerków i nie naciskał nastosunek.Naprawdę starał się zrobić mi dobrze.To nie była jego wina, żezupełnie mu nie wyszło.Wydawałam wszelkie stosowne do okazjidzwięki i wiłam się pod nim,ale byłam daleka od orgazmu tak samo jak świeży nieboszczyk.On doszedł po jakichś pięciu minutach, to znaczy tuż przed tym, jakzaczął mnie boleć nadgarstek i jakieś cztery minuty po tym, jak straciłamzainteresowanie.Spuścił się w moją pięść z głośnym krzykiem - miałamnadzieję, że nie zainteresuje się nim żaden glina - i padł na mnie jakworek kartofli.Trwaliśmy w tej pozycji przez jakąś minutę, a potempopchnęłam go, żeby wstać.Przez chwilę patrzyliśmy na siebie bez słowa, potem wytarłam dłoń wjego koszulę.Skrzywił się, kiedy to zobaczył, ale nic nie powiedział.Usiadłam trochę dalej i poprawiłam ubranie.- Może cię podrzucić do domu? - Zdobył kolejny punkt, zaszarmanckość.- Nie, dzięki.- Uśmiechnęłam się.To nie była jego wina, że miał byćtylko zapchajdziurą.- Jesteś pewna? Bo.Wysiadłam, nim zdążył dokończyć.Alkohol całkowicie wyparowałmi z głowy.Tym razem zatrzymawszy taksówkę, naprawdę do niejwsiadłam.Rozdział 12Moja rola przykładnej córki może nie obejmowała wizyt u rodziców,ale kiedy moja matka zadzwoniła, żeby mnie zaprosić na rodzinny obiaddo restauracji, nie mogłam wymyślić dobrej wymówki.Zwłaszcza kiedypowiedziała, że będzie też ojciec.Mój ojciec w restauracji? Ten pomysłbyłby nawet zabawny, gdyby nie to, że od razu wywoływał odruchwymiotny.Obiad z rodzicami oznaczał odwołanie spotkania z Danem.Kiedy mupowiedziałam, że musimy zmienić plany, najpierw zamilkł.Właściwienie musiał nic mówić, jego marsową minę słyszałam przez telefon.- Nie poznałem twoich rodziców - powiedział w końcu.Znowu zapadła cisza.Zatęskniłam za staroświeckim telefonem zprzewodem, który mogłabym skręcać w palcach.Niestety musiałam sięzadowolić pasmami własnych włosów.- Nie chcesz iść na ten obiad - powiedziałam, kiedy już nie mogłamznieść ciszy.- To może po prostu zadzwoń do mnie, kiedy będziesz miała czas.Czekałam niemal wieczność, a potem odpowiedziałam:- Nie chcę, żebyś poznał moich rodziców.- Dlaczego?Nie zdziwiło; mnie, że w jego głosie słychać było urazę.- Nie chcę cię na to narażać.Nawet ja nie bardzo chcę iść na ten obiad,Dan.Zresztą dodatkowo bym się stresowała, gdybyś był tam ze mną.Zdobyłam się na wielką szczerość, a jednak nie wydawał sięudobruchany.- Elle, wszystkie rodziny są denerwujące, ale jeśli nie chcesz, żebymnie poznali.- Ja nie chcę, żebyś ty poznał ich - przerwałam mu.- To różnica.- Myślisz, że przestanę cię lubić, kiedy ich poznam?Wydawało się, że się ze mną droczy, ale nie zaśmiałam się.- Elle?- Chodzi o moją matkę - powiedziałam.- Ale i tak nie zrozumiesz.- Jeśli się z nią nie spotkam ani razu, na pewno nie zrozumiem.Czułam, że czeka, aż go poproszę, żeby ze mną poszedł.Sama myśl otym przyprawiała mnie o nieprzyjemne dreszcze.- Uwierz mi.Nie chcesz iść na ten obiad.- Prawdę mówiąc, Elle, chcę.- Dan, nie chcesz.Zaufaj mi.- Nie chcesz, żebym poznał twoją rodzinę, w porządku.Więc baw siędobrze.Nie chciałam się z nim spierać, ale nie mogłam sobie równieżwyobrazić, że przedstawiam go matce i ojcu.- Dan, to jest dość skomplikowane.- Elle - powiedział
[ Pobierz całość w formacie PDF ]