[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A gdy spróbuje zajrzeć badawczo do środka,zobaczy spoglądających na niego pasażerów, których wyraz twarzy powie mu wszystko:- Ty sukinsynu! Czemu nam to zrobiłeś?A potem, gdy Giugiaro umrze i pojawi się przy perłowych bramach, okaże się, żewszystkie anioły z recepcji jeżdżą służbowymi Hyundaiami Pony.I nieważne, jak długobędzie ich przekonywał, że oprócz tego zaprojektował też Borę i Espri-ta - i tak przydzieląmu na całą wieczność pokój sąsiadujący z szybem windy. % Czy van może być jak prawdziwy samochód? Chybażartujecie.Tego ranka wszystko było nie tak.Znowu popsuła się elektrycznie otwierana brama ilistonosz został uwięziony w naszym ogrodzie.Ogrodzie metodycznie zjadanym przezkrowy, którym udało się opuścić zagrodę.Nasze niemowlę ryczało, trzyletni synek wepchnąłcała rolkę papieru toaletowego do muszli klozetowej, czteroletnia córka kategorycznie odma-wiała spożycia płatków śniadaniowych, a niania jezdziła właśnie w Kanadzie na nartach.Aja?Ja leżałem sobie w łóżku, gdzie, rozważywszy wszelkie za i przeciw, doszedłem downiosku, że jestem cholernie zadowolony z bycia mężczyzną.Myślę, że nie miałbym nicprzeciwko byciu niezamężną dziewczyną - mógłbym wtedy podróżować po całym kraju iuprawiać z moimi wszystkimi kumplami seks.Co więcej, miałbym płaski brzuch i lśniącezęby.Jednak to wszystko przeminęłoby z wiatrem, gdybym musiał się kilka razy ocielić.Mam gdzieś to, co pisze Cosmopolitan".Nie można chodzić do pracy, potem ścieraćwymiocin, a na końcu, gdy dzieci są już w łóżkach, zejść po schodach emanując prezencjąmodelki.Pewnego dnia wpadłem na moją byłą dziewczynę, z którą chodziłem 20 lat temu.Mimo żewciąż prezentowała się tak pięknie, że aż oglądał się za nią cały terminal, wyglądała, jakbybyła na nogach już od szóstej rano i zaganiała rózgą krowy.Na czole miała wypisane matka".Myślę, że ta metafora dość dobrze oddaje charakter odpowiednika opaski na włosy wświecie samochodów - vana.Niezależnie od tego, jak długo producenci samochodów będąnam wciskać, że ich nowy wagon do przewozu hodowli ma dynamikę jak samochódosobowy", i tak będziemy wiedzieć, że plotą bzdury.Van może wykorzystywać to samo podwozie co zwykły samochód, ale i tak będziebeznadziejnie i bezgranicznie mamu-siowaty.Mimo to muszę przyznać, że Peugeot jest inny.Powiedzcie ludziom z Peugeota, żebyzaprojektowali mały hatchback, a zaprezentują wam samochód sportowy.Zwierzcie się im,że potrzebujecie rozsądnego, rodzinnego sedana, a podarują wam samochód sportowy.Wyjaśnijcie im, że jesteście otyli i by dojeżdżać do klubu golfowego przydałaby się wamociężała maszyna z automatem, a wyskoczą z samochodem sportowym.Gdzieś głęboko wewnętrznościach oddziału projektującego zawieszenia Peugeota jest zaszyty ktoś, kto rozumieczego potrzebuje entuzjastycznie nastawiony do motoryzacji kierowca: ostrej jak brzytwa,zarzucającej i nieposkromionej nadsterowności, którą czuje przez fotel i majtki, połączonej zpełną kontrolą nad przyczepnością.O silnikach Peugeota nie warto nawet pisać, a produkty tej firmy nie mogą się równać zToyotą w jakże istotnym aspekcie niezawodności.Ale gdy wjeżdżasz Peugeotem w zakręt iczujesz, jak wchodzi do akcji pasywnie skrętne tylne zawieszenie, wybaczasz mu wszystko.Iwłaśnie dlatego, prawdę mówiąc, spodziewałem się czegoś nadzwyczajnego po vanie tejfirmy, Peugeocie 806.Myślałem, że będzie trochę jak supermodelka z czwórką dzieci,Yasmin Le Bon.Myślałem, że będzie samochodem, który połączył mamusiowatość z lwimpazurem.Na pierwszy rzut oka 806 wydaje się identyczny z Fiatem Ulysse i Citroenem Synergie,ale byłem przekonany, że jednym machnięciem swojej czarodziejskiej różdżki odziany wbrązową pelerynę pan Zawieszeniowski z Peugeota zmieni podstarzałą już nieco WendyCraig w pełną wigoru Mimi Mac-Pherson.Zignorowałem więc osobliwą - niektórzypowiedzą: brzydką - stylistykę osiemset szóstki i zająłem miejsce za kierownicą.Po czymzignorowałem tandetne wykończenie, tłumacząc sobie, że to zwykła, warta 18 000 funtówwersja CLXz dwulitrowym silnikiem, a nie jakiś motoryzacyjny specjał.Samochód nie miał aniszyberdachu, ani klimatyzacji, ani skórzanej tapicerki, ani odtwarzacza CD, ale nieprzejmowałem się tym, bo takich rzeczy nie można wymagać od Peugeota.Pomyślałem sobietylko, że może i jest to van, ale na drodze spisze się jak Van Halen.Niestety.Spisał się jak Van Morrison.Próbowałem, naprawdę próbowałem nieco goprzycisnąć, ale bardzo szybko okazało się, że 806 prowadzi się beznadziejnie.Teraz jużwiem, że van o sportowym zacięciu nigdy nie powstanie.Jeśli Peugeot nie potrafi tegodokonać, nie dokona tego nikt.No dobrze, ale jak w takim razie 806 spisuje się w roli narzędzia do przemieszczaniadużych rodzin z miejsca na miejsce? No cóż, ma tradycyjne, miękkie fotele, tradycyjnie małybagażnik, tradycyjną tackę pod fotelem pasażera i tradycyjnie godne pożałowania osiągi: odzera do setki w całe 14 seeeeeekund.Jest tak przeciętny, że gdyby mu na to pozwolić,jechałby środkiem drogi.W ten sposób można by było przetestować jego tradycyjnepoduszki powietrzne.Jak zapewne zauważyliście, Peugeotowi 806 nie udało się rozniecić we mnie ognia", alez drugiej strony - nic w tym dziwnego.Vany nie smarują się margaryną, by potem szaleć pomoich majtkach.Stawianie mnie przed wyborem najlepszego z nich to tak jak pytanie, którąnogę chciałbym mieć amputowaną.Mimo to mogę wam powiedzieć, których vanów najlepiej unikać.Szerokim łukiem należyomijać Nissana Serenę z silnikiem Diesla - przyspieszenie od zera od setki w 28 sekund czynigo oficjalnie najwolniejszym sprzedawanym obecnie w Wielkiej Brytanii samochodem.Niekupujcie też Chryslera Voyagera, bo to koszmar, i Forda Galaxy, bo się psuje
[ Pobierz całość w formacie PDF ]