[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jak przekorny jest Bóg!Teraz, kiedy wreszcie mogłam mieć kochanka, kiedy wiedziałam - comiesięczne niemoce niewystępowały już u mnie od ponad roku - że nie grozi mi zajście w ciążę, że nie okryję się hańbą niniesławą, kiedy cały świat z wyjątkiem króla Hiszpanii podziwiał mnie i cenił tak, że gotów byłbywybaczyć mi wszystko - teraz, kiedy mogłam mieć każdego mężczyznę, każdego władcę,nieprzytomnie zakochałam się w chłopcu, który o tym nie wiedział, nie domyślał się tego, nawetkiedy zdawałam się krzyczeć mu prosto w twarz: "Kochaj mnie, błagam!Kochaj i wez mnie!Posiądz mnie tak gwałtownie i jak świniopas dziewczynę od krów, aż świat dookoła mnie :zawiruje,aż oczy wyjdą mi z orbit i będę rozpaczliwie l walczyć o złapanie tchu, aż zacznę błagać ozmiłowanie.wijąc się i dławiąc, wrząc, umierając."[ Lecz nigdy tego nie dostrzegał, nie słyszał, ponieważ j widział jedynie to, co zawsze, odnaszego pierwszego spotkania, kiedy to jako dziewięcioletni chłopiec odwrócił l ode mnie twarz zewstrętem, nie chcąc, bym go pocałowała, (iliie chcąc, by pocałowała go królowa - właśnie dlatego,że Iwidział to, co widział.A widział pomarszczoną starszą kobietę o jaszczurczej varzy, wymalowanej tak, że kiedy sięuśmiechała, zeAnięte warstwy środków upiększających pękały na niej ik stara glina.Nie mogłam błagać go o miłość, nie byłam też w stanie ią sterować.Nie mogłam zmusić go do pokochania mnie iko kobiety, skoro nie patrzył na mnie tak jak mężczyzna.ięc postanowiłam brać to, co mogłam otrzymać, cieszyć iię tym, co mi oferowano.A jednocześnie usychałam z żalu B tym, czego nie mogłam i nigdy już nie miałam dostać.Zamarzam, płonę.367. JA, EL%7łBIETAGdyby pocałował mnie choć raz, gdyby choć raz dotknął, mej piersi, chwycił ją zębami,gdyby położył się przy mnie, rozebrał i podziwiał moją nagość - ten jeden, jedyny raz.\Lecz nigdy tego nie zrobił - a co gorsza, było to dlań zapewne tak dalece niewyobrażalne, żew ogóle nie przyszłe mu to do głowy.A ja nie mogłam przestać o tym myśleć, choć powinnai była mieć głowę zaprzątniętą tylomainnymi sprawami.Ukarat go przez wygnanie i przegnał gwałtownym swym tchnieniem.adny, nieprawdaż?i Co ma znaczyć to "nieprawdaż"?Sama postanowiłam, ; taki ma być medal wybity w Królewskiej Mennicy dla ?amiętnienia zwycięstwa nad Armadą!Podobał się podmym.Podobał się i mnie.I wcale nie miałam na myśli aypochlebienia się tobie, kiedy podejmowałam decyzję.Enfin.jAlora.Dosyć!r ojna się skończyła: teraz znowu mogła się zacząć."Teraz" oznaczało niemal "natychmiast"; skoro, jaknos, zasialiśmy zęby smoka, musieliśmy być przygotona zetknięcie z nawałnicą, z erupcjąhiszpańskiej lawiści.Czy powinniśmy siedzieć z założonymi rękami ekać, aż jeszcze raz pojawi się u naszych granic,czy też Chować przenieść wojnę na terytorium wroga, zaatako; hiszpańskie okręty w ichmacierzystych portach, rzyć na wojska obwarowane we własnych murach?Musiałam też myśleć o sukcesji - o utrzymaniu kraju\ Księga Izajasza 27,8, w: Biblia Tysiąclecia.369. JA, EL%7łBIETAsilnego nie tylko w obrębie własnego terytorium, ale i poza jego granicami.Dochodziły mnie słuchy, że młody Jakub szkocki jest wielkim molem książkowym, żeby niepowie- j dzieć, że żaden z niego wojownik.Dobrze, że choć w połowie okazał się Tudorem.Czy powinnam znalezć tę drugą, waleczną połowę, by zapewnić Anglii pokój?Mój młody lord, odurzony naszym zwycięstwem, a jesz cze bardziej zaszczytami, jakie nańspłynęły, gdy odznaczy łam go Orderem Podwiązki, przyprawiając tym samyn Raleigha o furię,optował za walką, popierał rozwiązani:siłowe, podsycał gniew przeciw Hiszpanii.- Nadszedł czas, żeby dać im nauczkę!- przekonyy a jego czarno-złote oczy płonęły ogniem.- Mamy przew;i możemy z nimi zrobić, co tylko nam przyjdzie do głoNawet jego największy rywal przyznawał mu rację.- Pokładaj zaufanie w swoich żołnierzach, pani, w żach oręża, w swoich szermierzach,obrońcach, a w uczonych, którzy całymi dniami przesiadują w Rai w swoich tchórzliwychpisarzach!- błagał mnie Ral - Nadszedł czas, żeby roztrzaskać całe to hiszpac imperium na kawałki, uczynićich królów królami i pomarańcz, jak ongiś!Trzeba uderzać, pani!Uderzać - jedyne wyjście!Uderzać czy czekać?Uderzać czy czekać?.Lecz Burghley, znów nękany atakami podagry, t kiedy bólu nie zagłuszały już inne problemy, zazmęczone oczy, po czym, wciągnąwszy powietrze, i spokojnie doradził:- Zalecam ostrożność.pokojową czujność!- Ostrożność?Wielki Boże, ostrożność?To słowo działało na milorda jak trucizna, wydawali że wręcz fizycznie nie może go strawić.Bez ogl wygarnął Burghleyowi, co myśli o jego propozycji, i o żał go tak zapamiętale, że zmuszonabyłam zakol posiedzenie.Kilka godzin pózniej, kiedy posłałam po l i przyszedł do mojej komnaty, wciąż kipiał gniewem.- Madame, proszę mi wybaczyć.ale ci starzy nui370GLORIANAi głupcy.- zaczął już od progu, okraszając swą tyradę dalszymi epitetami i przekleństwami.Roześmiałam się, widząc jego zagniewaną twarz i gwał towny, zamaszysty krok, którymzaczął przemierzać kom natę w tę i z powrotem.- Mówisz tak, jakbyś nie pobierał odpowiednich nauk u swego opiekuna, najmądrzejszegoczłowieka w całej Anglii [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl