X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Rzeznik jaknic, brakowało mu tylko skórzanego fartucha.- To Madej - poinformował cichym głosem właściciel.- Bartosz Madej.Ostrożnie.Pijejuż czwarte piwo, a jest gorączka jakich mało.- Będę uważał.Tomasz Arsenicz śmiało podszedł do stolika.Rzeznik podniósł na niego pozbawionewyrazu oczy.- Jeśli pan zamiarujesz kręcić na tym pudle, to ostrzegam, żem nie w humorze -powiedział zimno.- Chciałem pogadać - rzekł z uśmiechem kataryniarz, przysuwając sobie krzesło.- Paniekelner, dwa piwa proszę!Grubas ponownie spojrzał na bezczelnego chłopaka, który tymczasem usiadł obok niego,założył nogę na nogę i zdjąwszy wygnieciony cylinder, wyciągnął z wewnętrznej kieszenisurduta krzywego papierosa.- O czym chcesz pan gadać? - zacisnął olbrzymią, piegowatą pięść.- Ja pana nie znam inie chcę znać.- O krowach i koniach z Krzesławic - odparł spokojnie kataryniarz w ogóle niezrażonyniechętną postawą rzeznika.Zapalił i wydmuchnął dym w kierunku okna, cały czas szczerzączęby w uśmiechu.Kelner przyniósł do stolika dwa kufle.Grubas przyjął swój bez słowa podziękowania, aleteż nie odmówił.Pierwsze lody zostały przełamane, uznał młody lwowianin.Przez jakiśkwadrans pili piwo w milczeniu, jakby nie dostrzegając się nawzajem.Widać było jednak, żewspominając o krzesławickich zwierzętach, uderzył kataryniarz we właściwą strunę.- Kto je okaleczył, panie Madej? - spytał wreszcie, widząc, że jego sąsiad robi się corazbardziej pijany.- Słyszał pan o tej sprawie? - Pewnie, żem słyszał - westchnął rzeznik, ocierając usta wierzchem dłoni.Najwyrazniejzmiękł, ale wciąż nie patrzył na kataryniarza, tylko gdzieś w głąb sali, na żywogestykulującego mężczyznę z siwymi faworytami.- Kto panu opowiedział?- Sam Stefan Grabczyk mi gadał.- Potrząsnął gwałtownie głową, jakby chciałoprzytomnieć.- To było jego bydlę, co pierwsze ubili.Chociaż nie, wcześniej była koza.-zastanowił się.Na jego twarzy odmalował się ogromny wysiłek umysłowy.- Pan też z Krzesławic?- Nie, ja z Czyżyn.- Ocknął się.- A co?Kataryniarz upił łyk i spojrzał uważnie na łysego mężczyznę.- Nic, tak tylko pytam.Ale te krowy, wie pan, tajemnicza sprawa.Bardzo tajemnicza.Tochyba nie ludzie za tym stoją, mam rację?Tamten nie odpowiedział, lecz widać było, że coraz trudniej zachować muwstrzemięzliwość w słowach.- Coś tam dziwnego było? - nalegał Arsenicz.- Tak - odparł ponuro rzeznik, podnosząc ostrożnie kufel do ust.- Stefan też wnet siępomiarkował, że niezwyczajna to rzecz.- Beknął i przykrył usta ogromną pięścią.- Granulabez ozora leżała.Zlepia jej też, ścierwa, wyjęli, no a potem wypili krew.- Kto wypił krew?Grubas łypnął na niego wyłupiastym okiem.- Wiadomo kto.Diabli.- Widział ich kto?Za oknem przejechał szwadron austriackich huzarów, dzwoniąc uprzężą.Tacy to mająpowodzenie u kobiet, pomyślał bezwiednie Tomasz Arsenicz.- A bo to raz widzieli? - ożywił się naraz rzeznik, ale po sekundzie znów znieruchomiałwpatrzony gdzieś w ścianę, w obrazek przedstawiający toczenie beczek w browarze.- Częstogęsto ich ludzie teraz nocami widują, jak chodzą po wsiach i wypatrują, kogo by wziąć.Grzech na świecie panuje, tyle panu powiem.- Co racja, to racja.- Stefan też ich jeden raz widział.Arsenicz uniósł znacząco brwi.- Naprawdę?- Są świadki.Jednej nocy cosik chodziło koło obór, cichuśko, ino trawa trzeszczała, więcStefan wylazł z chałupy, zawołał sąsiada ze synem, co akuratnie byli w stodole.Wzięli we trzech grabie i siekierę.- No i.?Rzeznik znów beknął.- No i zobaczyli, jak biegnie przez sad jakiś dziwostwór, mały kiej dziecko, całkiemgolusieńki.Tylko ślepiami na czerwono błyskał i nie po ludzku coś mamrotał.A te ślepia tomiał na pół głowy.- Diabeł?- Diabeł jak nic.- %7ładen tam diabeł, panie Madej, żaden diabeł - powiedział tubalnie olbrzymi mężczyznasiedzący przy sąsiednim stoliku i od jakiegoś już czasu uważnie przysłuchujący się rozmowie.Facet wyglądał jak zapaśnik albo atleta z jarmarku.Rozparł się na krześle, ręce wsparł nabiodrach, wielki brzuch wypływał mu spod rozpiętej kamizelki.Twarz miał okrągłą,czerstwą, słowem, oblicze jak bochen chleba, tyle że z mięsistym nosem, czarnym wąsikiem imałymi oczkami, które błyskały teraz figlarnie w gazowym świetle.- Powiem panom, kto tojest.Tomasz Arsenicz machnął ręką, odpędzając tytoniowy dym, żeby lepiej widziećzapaśnika.- Kto? - zapytał.- To nikt inny jak Kain, zabójca Abla.Nastąpiła chwila ciszy.- %7łe niby kto? - spytał z kolei rzeznik, kierując w stronę mężczyzny nieprzytomny wzrok.Podniósł do ust kufel, ale nie trafił dokładnie i polał sobie tylko piwem brodę oraz przódpopielatego surduta.- Kain, syn Adama i Ewy - odparł tamten, uśmiechając się szeroko, jakby opowiadał oczymś niezmiernie wesołym.Czoło błyszczało mu od potu.- Bóg skazał go na wiecznątułaczkę.Błąka się z tej przyczyny po świecie od biblijnych czasów, żeby, rozumiesz pan,odpokutować swój straszliwy czyn.Ale nie można go zabić, jest nietykalny.Niech nas Bógzachowa od złego! - podniósł ciężki kufel [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl
  • Drogi użytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

     Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.