[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Sprzedaż niemoże spaść, a inni pracownicy nie mogą odczuć, że Adrian ma jakieś specjalne prawa.Czy tojasne? Oczywiście odpowiedziała pokornie, znów poddając się dawnym czołobitnymodruchom.Ale była mu szczerze wdzięczna. Zadzwonię do niego rano obiecał. Maja wstała i podała mu rękę. Dziękuję. Spojrzała na niego z sympatią, ale zaraz przywołała się do porządku.Burski to Burski, kiedyś będzie jak jego ojciec albo jak Adam.Bogaty, ale nic niewart. Przepraszam powiedziała ale mam jeszcze sporo pracy, muszę się przygotować. Rozumiem. Szymon wstał.Było mu przykro.Poczuł się jak zbędny elementukładanki.Zrobił, co do niego należało, i mógł się wynosić.Zatrzęsła nim złość, ale skierował siędo wyjścia. Dobranoc, życzę powodzenia grał na zwłokę, przeszukując w myślach mechanizmypostępowania w takich sytuacjach.Zastanawiał się, co teraz zrobić. Czy mogę wpaść tylko nachwilkę w piątek po południu, by zapytać, jak poszło? wymyślił błyskawicznie pretekst, liczącna element zaskoczenia.Jednak zanim Maja zdążyła odpowiedzieć, pomoc nadeszła z nieoczekiwanej strony.W uchylonych drzwiach dziecięcego pokoju stanął chłopiec, wprawdzie ubrany w piżamę, alebez najmniejszych śladów zaspania na twarzy.Musiał się obudzić już wcześniej. W piątek mieliśmy iść na plac zabaw powiedział tak cicho, że Szymon z trudemdosłyszał.Jednak zareagował z wprawą wytrawnego gracza, łapiąc w mig okazję. Zwietnie powiedział przyjdę na plac zabaw.Uwielbiam place zabaw.Wiesz pochylił się w stronę malca, który nieznacznie wycofał się, najwyrazniej przestraszonyzwrotem akcji mam młodszego brata i kiedy byliśmy dziećmi godzinami musiałem z nimsiedzieć w piaskownicy, bo rodzice ciągle pracowali.Potrafię się świetnie bawić zareklamowałsię.Krzyś popatrzył na niego uważnie i wykonał krok do przodu. Twój brat to miał naprawdę fajnie powiedział śmielej.Maja zdenerwowała się.Nie ma nic gorszego niż facet, który manipuluje dzieckiem, żebysię wkraść w łaski samotnej matki. Myślę, że to nie jest dobry pomysł powiedziała stanowczo i spojrzała na Szymonaz potępieniem.Ale on nawet nie podniósł głowy.Kucnął obok Krzysia Proszę, mogę przyjść? powiedział jakby do niego. Trochę się pobawimy. Proszę poparł go Krzyś identycznym tonem, co Majkę rozwścieczyło ostatecznie.%7łałowała, że w ogóle wpuściła Burskiego za drzwi.Jak mogła do tego stopnia stracić czujność?Trzeba było zabrać referencje i uciekać.Zanim zdążyła zareagować, Szymon spytał: Jakie masz zabawki do piasku? Masz spychacz? Mam odpowiedział dumny Krzyś i łopatki, i wiaderka, nawet dwa, i trzy samochody wyliczał szybko na jednym oddechu. Nie no, to jesteś wyposażony.Ja mogłem tylko pomarzyć o takim sprzęcie.Dasz siępobawić? Dam. Krzyś poważnie skinął głową. To umowa stoi powiedział Szymon tylko jeszcze mama musi się zgodzić.Spojrzeli na nią obaj.Burski wprawdzie uciekał wzrokiem, ale Krzyś miał w oczachprawdziwe błaganie.Maja zgrzytnęła zębami.Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowało jej dziecko,był kolejny prezes, który pobawi się nim, wykorzysta do swoich celów i porzuci. Proszę, mam czyste intencje powiedział Szymon. Mamo, błagam, błagam, błagam! Krzyś objął ją za nogę. Jeden raz zdecydowała, czując, że zle robi. A teraz natychmiast idziesz do łóżka. Dobrze wykrzyknął synek i posłusznie zniknął za drzwiami. Jeden raz, jakoś to przeżyjemy powiedziała zimno do Burskiego. Ale jeślizaproponujesz kolejną zabawę bez mojej zgody przeszła na ty, żeby mu pokazać, jak wielestracił w jej oczach zabiję cię na tym placu zabaw.To dziecko zostało już skrzywdzone.Chciał coś powiedzieć, ale wypchnęła go za drzwi i zatrzasnęła je, zanim zdążył sklecićzdanie.Przystanął na klatce schodowej i uśmiechnął się.Jej złość mu nie przeszkadzała.Najważniejsze, że sprawa wreszcie posunęła się o maleńki kroczek do przodu.Nie kłamał, miałczyste intencje, bo choć potraktował zabawę z Krzysiem jak pretekst do spotkania z Majką, tojednak miał zamiar spędzić z nim czas i naprawdę lubił chodzić na plac zabaw, chociaż od lat niemiał ku temu okazji.Ale gdzieś w głębi serca poczuł wyrzut sumienia.Co będzie, jeśli dziecko się przywiąże,a matka nie ustąpi?Coś wtedy wymyślę postanowił.Zeskakiwał ze schodów, pokonując po kilka stopni naraz, i mało sobie nie wybił zębówna parterze, kiedy niespodziewanie zgasło światło.Cieszył się.W ciągu ostatnich tygodni to byłjego pierwszy sukces.Wyszedł z bloku i pobiegł w stronę samochodu.Czuł rozlewającą się po całym cieleradość.Wykonał pierwszy krok, znalazł punkt zaczepienia, teraz musiał tylko cierpliwie posuwaćsię dalej. Rozdział 23Leon Burski siedział w wygodnym wiklinowym fotelu wyłożonym puszystymipoduszkami i sączył czwartego drinka.Imieniny prezesa Chojnickiego rozkręcały sięw najlepsze.Tłumy zaproszonych gości w coraz lepszych humorach kręciły się wokółpodgrzewanego basenu i szerokich drzwi do oranżerii, gdzie wśród bujnej egzotycznejroślinności pochowało się już mnóstwo par.Przypadkowych ludzi, którzy zobaczyli się dzisiaj poraz pierwszy i pewnie w większości ostatni.Tuż nad brzegiem basenu tańczyły skąpo ubrane dziewczyny
[ Pobierz całość w formacie PDF ]