[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przyjechaliśmy jako pierwsi, z Thatcherem i Mackleby.Zobaczyłem pannę French tu, przed budynkiem.Była roz-trzęsiona; próbowała nad sobą zapanować, ale tak naprawdębyła w proszku.Mackleby została przy niej, a Jim i ja we-szliśmy do środka.Usłyszeliśmy straszliwy skowyt.Do-tarliśmy mniej więcej dotąd - tu Turner wskazał miejscena posadzce - i wtedy usłyszałem jakieś szelesty.Skoczy-liśmy naprzód i zdążyłem jeszcze dostrzec postać w plasti-kowym skafandrze ochronnym.Wie pan, w takim, jakichużywa się w laboratoriach biologicznych.Ofiara leżała naziemi.Ręce i nogi miała rozłożone na boki i unieruchomionelinami.Pobiegłem za typem w skafandrze.-Domyślam się, że nie zdążył pan przyjrzeć mu siębliżej?-Nie, szefie.Musiał się dobrze orientować w tereniei mieć zaplanowaną drogę ucieczki.Gdy dobiegłem na tyłymagazynu, drzwi były otwarte, ale nikogo już nie było.Wreszcie wyszli spomiędzy skrzynek i zatrzymali sięprzed pustą przestrzenią o boku mniej więcej trzech me-trów.W betonie były tu umocowane cztery metalowe pier-ścienie, a do nich uwiązano kawałki sznura z widocznymiśladami cięcia.Na posadzce widniała kałuża, pod którąbeton najwyrazniej zaczynał się rozpuszczać.Otoczonoją policyjną taśmą ostrzegawczą.Z boku stały dwie pla-stikowe baryłki.Pendragon dostrzegł na jednej z nich na-klejkę z napisem %7łrące".Dwaj mundurowi stali po pra-321wej, a przy nich Jimmy Thatcher i inspektor Rob Grant.Po lewej ustawiono dwa drewniane krzesełka.Na jednymz nich siedziała sierżant Roz Mackleby, a na drugim mło-da kobieta otulona kocem oznaczonym symbolem ratow-nictwa medycznego.W pamięci Pendragona automatycznie pojawił się obrazsceny ze Stepney Green sprzed sześciu dni: sierżant Mack-leby pocieszała inną kobietę, siedząc na stopniu karetki,podczas gdy nieopodal zwisało z konaru drzewa straszli-wie zniekształcone ciało.Jack podszedł do kobiet.-Panno French, jestem główny inspektor Jack Pendra-gon.Vanessa French uniosła głowę, by na niego spojrzeć.Mia-ła dwadzieścia parę lat i była wyraznie niedożywiona, aleładna.Sięgające ramion włosy miała rozpuszczone.Maki-jaż rozmazał jej się od łez.Miała zdecydowane rysy twarzyoraz inteligentne oczy.-Witam - powiedziała.- Inspektorze Pendragon, na-prawdę wolałabym być teraz przy Garym.-Rozumiem, ale lekarze zrobią dla niego wszystko, cow ich mocy, a panią możemy pózniej zawiezć prosto doszpitala.Przeniosła spojrzenie na betonową podłogę, a potemznowu na niego.-Zgoda.Próbowałam już opisać, co się tu wydarzyło,ale przypuszczam, że i pan pewnie chciałby posłuchać.Pendragon zdobył się na lekki, pocieszający uśmiech.-Gdyby pani była tak miła.-Od czego mam zacząć? Od momentu, kiedy wybuch-nęłam histerycznym płaczem czy trochę wcześniej?Pendragon nie odpowiedział, tylko skinął dłonią, najwy-razniej pozwalając, by panna French sama podjęła decyzję.322-Boże! Czuję się tak kompletnie, tak cholernie niepo-trzebna.Powinnam była powstrzymać tego człowieka.-Nie.Słusznie pani postąpiła.Panna French wzięła głęboki wdech.-Podejrzewałam, że Gary, czyli mój chłopak, GaryTownsend, ma romans.Ostatnio tak często wychodził póz-nym wieczorem.Jest redaktorem w dziale sztuki DailyTelegraph".Owszem, ja dobrze wiem, że wychodzenie wie-czorami należy do jego obowiązków, bo taką ma pracę, alemimo wszystko zaczęłam go podejrzewać.Pojechałam więcza nim aż tutaj.- Przez chwilę sprawiała wrażenie mocnozakłopotanej.- Tak czy owak, dotarłam tu bodaj o pierw-szej trzydzieści.Roleta była opuszczona, ale boczne drzwinie.Wśliznęłam się do środka i wtedy usłyszałam dziw-ne dzwięki dobiegające mniej więcej stąd, z głębi magazy-nu.Przekradłam się między stertami skrzyń i ukryłam siętam - ciągnęła, wskazując palcem miejsce.-I wtedy to zo-baczyłam.- Urwała nagle, jakby zabrakło jej tchu, i zasło-niła usta dłonią.Mackleby nachyliła się ku niej, ale VanessaFrench łagodnym ruchem odepchnęła jej rękę.- Nic mi niejest - powiedziała i odetchnęła głęboko.- Gary był spętany,przywiązany do tych pierścieni.W półmroku nie widzia-łam wszystkiego dokładnie.Był tu ktoś ubrany w ochron-ny kombinezon i maskę
[ Pobierz całość w formacie PDF ]