[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przypomina mu to czasy, kiedydorastali razem w Nowym Jorku i używali alfabetu Morse a, by się komunikować.Każdy dzień spędzony w jej towarzystwie to dla Owena mały cud.Emily siedząca wfotelu, ubrana w jego koszulę, pogrążona we śnie.Wypełnia swoją obecnością całą przestrzeń, dotego stopnia, że Owen ledwie może w to uwierzyć.Ma ochotę ją ugryzć, by upewnić się, że jesttu naprawdę, robić Emily zdjęcia, skoro wreszcie może.Siedzi bezczynnie i przygląda się jej,chociaż powinien się czymś zająć.Emily jest niesamowita, chciałaby wszystko zobaczyć, więcOwen zabiera ją w swoje ulubione miejsca Gdzie Indziej.Zadaje też mnóstwo pytań (o czym jejmąż zdążył zapomnieć).Owen stara się na nie odpowiedzieć najlepiej, jak potrafi, ale Emilyzawsze była od niego mądrzejsza (teraz jest to jeszcze bardziej widoczne) i nie wiadomo, czy tewyjaśnienia jej wystarczają.W porządku, kilka rzeczy działa mu na nerwy.Wstydzi się o nich choćby wspominać.Emily jest bałaganiarą i lubi rozpoczynać różne domowe przeróbki, których nigdy nie kończy.Poza tym kręci się po domu do pózna, robiąc dużo hałasu nawet wtedy, kiedy stara się być cicho.Nigdy nie wyciąga włosów z odpływu umywalki.Zadaje naprawdę dużo pytań.Czasami brakujeim tematów do rozmów, bo jedynym, co ich w gruncie rzeczy łączy, jest przeszłość.Wiele ichrozmów zaczyna się więc od słów:  A pamiętasz, jak& ?.Jednak to, co najbardziej przeszkadzaOwenowi, nie ma nic wspólnego z Emily.Owen stara się o tym wszystkim nie myśleć.Przecież to nadal jego żona.Pewnego sobotniego popołudnia Liz postanawia wpaść do Owena i odebrać od niegoulubioną piłeczkę Jen, która od tygodnia wierci jej o nią dziurę w brzuchu.Liz uciekała się doróżnych wymówek, żeby odwlec tę wizytę.Kiedy wreszcie się na nią decyduje, nie zastaje wdomu Owena, lecz Emily.Liz zastanawia się, czy ta kobieta w ogóle wie o jej istnieniu. Mam na imię Liz  mówi sztywno. Opiekuję się Jen.Ty pewnie jesteś Emily. Miło cię poznać, Liz. Emily ściska jej dłoń. Dziękuję, że zajęłaś się Jen.Mamnadzieję, że moja alergia nie potrwa wiecznie i wcześniej czy pózniej Jen do nas wróci.Liz kiwa głową. Przyszłam tylko po piłeczkę. Jasne, już po nią idę. Po chwili Emily wraca z zabawką i badawczo przygląda się Liz,która kogoś jej przypomina.Nie potrafi sobie jednak przypomnieć kogo. Jak właściwiepoznaliście się z Owenem?  pyta. Ja&  Liz zawiesza głos. Pomogłam mu w adopcji Jen.Pracuję w Sekcji ZwierzątDomowych.Właściwie zaprzyjazniliśmy się dzięki Jen. To ma sens  mówi Emily. Masz ochotę się czegoś napić? Nie spotkałam jeszczeżadnego z przyjaciół Owena i stąd moja ciekawość. Naprawdę muszę iść  wykręca się Liz. Przepraszam. Och, nie szkodzi.Pogadamy przy innej okazji.Liz kiwa głową.Wsiada do samochodu najszybciej, jak się da, i odjeżdża z piskiem opon. Hej, Liz!  woła za nią Emily. Zapomniałaś zabrać piłeczkę!Po powrocie do domu Liz rzuca się na łóżko i płacze w poduszkę.Betty próbuje ją pocieszyć. Nie płacz, skarbie.Tego kwiatu jest pół światu. Na wypadek gdybyś nie zauważyła, nie robię się coraz starsza  odpowiada smutno Liz. Nie mam czasu na szukanie kolejnego kwiatka.Kto w ogóle powiedział, że trzeba je lubić? Niecierpię kwiatów! Nadal możesz się przyjaznić z Owenem, prawda?Liz nie odpowiada. Powinniśmy ich zaprosić na kolację  zauważa Betty. Kogo? Owena i jego żonę, rzecz jasna. Dlaczego? Bo to miły gest, a on jest twoim bliskim przyjacielem. Myślę, że ten pomysł jest do kitu  odpowiada Liz. Zaprośmy ich na przyszłą sobotę  proponuje Betty. Jestem bardzo ciekawa Emily. Poznałam ją dzisiaj. Naprawdę? I jaka jest? Bardzo ładna  przyznaje Liz. I dorosła.Liz gramoli się z łóżka i spogląda w wiszące nad toaletką lustro.Zastanawia się, czyzaczęła już młodziej wyglądać.Mniej więcej po tygodniu Emily i Owen przychodzą do domu Betty na kolację.Owencieszy się ze spotkania z Jen i czuje się dumny, mogąc przedstawić wszystkim swoją żonę.Przezwiększość wieczoru Betty i Emily są pogrążone w rozmowie.Co jakiś czas przerywa jąkichnięcie tej drugiej, mimo że na czas jej wizyty oba psy zostały zamknięte w pokoju Liz.Dziewczynka niewiele się odzywa.Owen usiłuje nawiązać z nią kontakt wzrokowy, ale Liz unikajego spojrzenia.Z powodu uczulenia Emily i milczenia Liz kolacja szybko dobiega końca.Po wyjściu Emily i Owena Betty pyta: Czy po ich wizycie nie czujesz się lepiej? Nie bardzo  odpowiada Liz. Emily była miła  dodaje Betty. Przecież nie twierdzę inaczej  cedzi przez zęby Liz.W drodze powrotnej Emily pyta Owena: Lubisz Liz, prawda?Owen milczy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl