[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.OdczekaÅ‚a, aż drzwi zamknÄ… siÄ™ za nimii dopiero wtedy zwróciÅ‚a siÄ™ do Aurelii: - ProszÄ™ mi wybaczyćbezpoÅ›redniość, ale to przecież nie ma sensu.Czy ten RollocaÅ‚kiem postradaÅ‚ zmysÅ‚y?- Milady, proszÄ™! Nie mogÄ™ rozmawiać.to znaczy niemam prawa wyrażać swojej opinii.- Też coÅ›! Ta dziewczyna jest piÄ™kna, muszÄ™ przyznać,i ma przemiÅ‚y sposób bycia, ale nie nadaje siÄ™ na żonÄ™ dlaSalterne'a.Po tygodniu bÄ™dzie niÄ… Å›miertelnie znudzony.Po­za tym ona siÄ™ go boi.Chyba mi pani nie powie, że pragnieza niego wyjść?Aurelia uciekÅ‚a wzrokiem.- Caro żywi szacunek dla ksiÄ™cia.To może wystarczy.- Trele-morele! Nie wierzy pani w to tak samo jak ja.NieuznajÄ™ tych bzdur o poÅ›wiÄ™ceniu i tak dalej.Czasy Å›rednio- wiecznych romansów już minęły, mam nadziejÄ™.Rollo wie-le wycierpiaÅ‚.Potrzebuje kobiety z charakterem, która da muWiÄ™cej niż tylko potomka.- Caro jest mÅ‚oda - wtrÄ…ciÅ‚a niepewnie Aurelia.- Może pa-ni być pewna, że bÄ™dzie dobra dla Charlotte.Poza tym z cza-sem dojrzeje.Księżna sceptycznie pokrÄ™ciÅ‚a gÅ‚owÄ….- I wyzbÄ™dzie siÄ™ lÄ™ku przed nim? Rollo nie jest Å›wiÄ™ty.Mapotrzeby takie same jak każdy inny mężczyzna.Wystawi jegocierpliwość na ciężkÄ… próbÄ™, jeÅ›li bÄ™dzie wzdrygać siÄ™ za każ­dym razem, gdy siÄ™ do niej zbliży.Choć niezależnie od tego,co o nim mówiÄ…, nie jest brutalem.- Tego jestem pewna - powiedziaÅ‚a z przekonaniem Aure­lia.- Nie mam zwyczaju dawać wiary plotkom, madame.JakdotÄ…d książę zachowywaÅ‚ siÄ™ nad wyraz uprzejmie.Stara dama zatrzÄ™sÅ‚a siÄ™ od Å›miechu.- I nigdy siÄ™ nie poróżniliÅ›cie, on i pani? ProszÄ™ nie oczeki-wać, że w to uwierzÄ™.- Z gÅ‚owÄ… przechylonÄ… na bok księżnaprzypominaÅ‚a egzotycznego ptaka, instynktownie wyczuwa-jÄ…cego napiÄ™cie w zachowaniu Aurelii.MusiaÅ‚a dostrzec nagÅ‚yrumieniec na jej policzkach, kiedy padaÅ‚o imiÄ™ ksiÄ™cia oraz jejskrÄ™powanie w jego obecnoÅ›ci.- Nie zawsze panowaÅ‚a miÄ™dzy nami idealna zgoda.Czasa­mi trochÄ™ trudno mi ksiÄ™cia zrozumieć.- Mnie także, zwÅ‚aszcza obecnie.- Księżna oparÅ‚a siÄ™ wy­godnie na poduszkach.- Panno Carrington, proszÄ™ o szcze­rość.Tak jak i mnie, nie podoba siÄ™ pani ten zwiÄ…zek?Nie byÅ‚a w stanie znalezć odpowiednich słów, wiÄ™c milczaÅ‚a.- Wcale to jednak nie znaczy, że nie lubi pani mojego wnu­ka? - Pytanie zabrzmiaÅ‚o caÅ‚kiem niewinnie.ZadajÄ…c je, księż­na szperaÅ‚a miÄ™dzy poduszkami w poszukiwaniu chusteczki. - Nasze.nieporozumienia nie wynikaÅ‚y wyÅ‚Ä…cznie z jegowiny.- Aurelia czuÅ‚a, jak z zakÅ‚opotania żar oblewa jej policz-ki.Czy mogÅ‚a mieć nadziejÄ™, że zdoÅ‚a ukryć panujÄ…cy w niejzamÄ™t przed bystrym spojrzeniem księżnej?Nie lubi? To sÅ‚owo byÅ‚o zbyt sÅ‚abe, by okreÅ›lić jej poczÄ…tko­we nastawienie do Salterne a.Nie znosiÅ‚a go.A teraz? ChcÄ…c byćuczciwÄ… wobec siebie, musiaÅ‚a przyznać, że jej uczucia siÄ™ zmie­niÅ‚y.Nadal potrafiÅ‚ jÄ… nieznoÅ›nie irytować, no i, oczywiÅ›cie, niemiaÅ‚ prawa zachowywać siÄ™ tak wyzywajÄ…co zmysÅ‚owo, jak siÄ™zachowywaÅ‚ niemal za każdym razem, gdy siÄ™ spotkali.%7Å‚aden inny mężczyzna nie budziÅ‚ w niej tÄ™sknot, jakie ogar­niaÅ‚y jÄ… przy każdym dotyku Salterne'a.Jednym uÅ›miechem czyspojrzeniem byÅ‚ w stanie przyprawić jÄ… o zawrót gÅ‚owy.Co siÄ™staÅ‚o z chÅ‚odnÄ…, stonowanÄ… pannÄ… Carrington? Do tej pory za­wsze potrafiÅ‚a panować nad swoimi myÅ›lami i uczuciami.OtrzÄ…snÄ…wszy siÄ™ z zadumy, dostrzegÅ‚a, że księżna przyglÄ…­da siÄ™ jej badawczo.- Książę stanowi dla mnie zagadkÄ™, madame.Potrafi onie-Å›mielać, wrÄ™cz budzić lÄ™k, czyż nie? Jednak kiedy widzÄ™ jegostosunek do córki i do pani, nie mam wÄ…tpliwoÅ›ci, że jest do-brym czÅ‚owiekiem.- Rollo ma serce peÅ‚ne miÅ‚oÅ›ci.- Zamknęła oczy, na jej twa­rzy malowaÅ‚ siÄ™ wyraz zatroskania.- Cóż, nie sÄ… jeszcze maÅ‚­Å¼eÅ„stwem ani nawet formalnie siÄ™ nie zarÄ™czyli.Chyba powin-nam porozmawiać z CassandrÄ….a także z Ransomeem, choćta perspektywa wcale nie jest przyjemna.Ransome byÅ‚ zaskoczony zaproszeniem.- Salterne musiaÅ‚ widocznie przekonać tÄ™ starÄ… jÄ™dzÄ™ -oÅ›wiadczyÅ‚.- Musimy postÄ™pować rozważnie.Nie ożeni siÄ™wbrew jej woli.Ona ma wÅ‚asnÄ…, caÅ‚kiem pokaznÄ… fortunÄ™. Pokój nie panowaÅ‚ dÅ‚ugo.Ransome wróciÅ‚ z wizyty u księż-nej wdowy siny ze zÅ‚oÅ›ci.- No, moja droga, co ty sobie wÅ‚aÅ›ciwie wyobrażasz? - Au-relia zauważyÅ‚a, że żyÅ‚a na skroni mu pulsuje, kiedy siÄ™ do niejzblłżaÅ‚.- NastawiÅ‚aÅ› tÄ™ starÄ… wiedzmÄ™ przeciwko mnie!- Nie potrzebujesz w tej kwestii mojej pomocy - odparÅ‚alodowatym tonem.- WidzÄ™, że muszÄ™ ci przypomnieć, że tomój dom.Albo bÄ™dziesz siÄ™ zachowywaÅ‚ jak należy, albo goupuÅ›cisz.- Zamierzam to zrobić i zabiorÄ™ z sobÄ… mojÄ… rodzinÄ™.Nictu po nas.- PrzeklinajÄ…c, wypadÅ‚ z pokoju.- Co siÄ™ staÅ‚o? - Aurelia spojrzaÅ‚a na pochlipujÄ…cÄ… Cas-sie.Szara na twarzy Caroline staÅ‚a w milczeniu u boku matki.- Caro, o co chodzi?- Księżna przyjęła nas miÅ‚o, ale byÅ‚o tak, jak przypuszczaÅ‚aÅ›,dowiedziaÅ‚a.PowiedziaÅ‚a, że bÄ™dÄ™ wspaniaÅ‚Ä… żonÄ…, ale jesz-cze nie teraz.RadziÅ‚a poczekać kilka miesiÄ™cy.- Azy spÅ‚ynÄ™-Å‚y jej po policzkach.- Tata jest bardzo zÅ‚y.- A Salterne przyznaÅ‚ jej racjÄ™ [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl