[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Trudno jest sobiewyobrazić jakiegoś goblina podrabiającego takąwiadomość! Jesteś geniuszem.- Pochlebiasz mi płaskimi komplementami -zaryczał smok.Był już prawie świt, kiedy Dor dołączył do Skoczka.Szybko wrócili do zamku z wiadomościami.Millie i Mistrz Zombich powitali ich z radosną ulgą.- Musisz najpierw wysłuchać naszych wiadomości -powiedział Mag.- Millie uczyniła mi ten zaszczytzgadzając się zostać moją żoną.Tak wiec umowa została zawarta - zaświergotałSkoczek.- Gratuluje - powiedział Dor z bardzo mieszanymiuczuciami.Był zadowolony, gdyż chodziło o MistrzaZombich, który był wartościowym Magiem i uczciwym270 człowiekiem.Ale co stanie się z nim samym? Millie zrobiładla nich wszystkich zielone szarfy, wliczając w to pająka,któremu założyła zieloną chustę przykrywającą odwłok.Potem podała im śniadanie z mamałygi, której roślinęodkryła na dziedzińcu.Mistrz Zombich pracował całą noc.Robiąc następnych zombich z trupów, które znalazł ptak-olbrzym.Tak więc siły obronne zamku były odnowione.Mistrz Zombich promieniował od powstrzymywanejradości.Wiedział, że Millie nie będzie długo żyła, aleprzynajmniej pochwycił skromny ułamek szczęścia z tego,co było nieuniknione.Millie wydawała się mniej uniesiona radością,właściwie trochę zmartwiona.Widoczne było, że lubiłaMaga i podobało jej się życie, które jej oferował.Byłapraktyczna.Ale też z trudem powstrzymywała płacz wobecności Dora, cierpiąc z tego powodu, że ją odrzuca.Chyba pojmowali jasno, choć nie do końca, co ich czeka.Millie nie wiedziała, że tak szybko zginie.Ani Dor, aniMistrz Zombich nie przypuszczali, w jaki sposób onaumrze, ponieważ Millie nigdy o tym nie opowiedziałaDorowi w jego własnym świecie.%7ładne z nich również niewiedziało, czym zaowocuje nadchodząca kampania.Możepomoc zombich okaże się niewystarczająca, by Królzwyciężył.Dor niepokoił się o wynik bitwy.Próbował niepatrzeć na znakomitą figurę Millie, ponieważ jego ciałoreagowało natychmiast.Szkoda, że nie jestemmężczyzną - pomyślał gniewnie.Jak wielka była różnicapomiędzy nim a zombim? Ożywiony umysł, a z drugiejstrony w większej części umarłe ciało.Magia MistrzaZombich ożywiała zombich.Ale oczywiście zombi niezauważali figur kobiecych.Nie interesował ich seks.- A jednak działo się inaczej w przypadka u271 Jonathana, zombiego w jego własnych czasach? Dlaczegonie odstępował Millie, zamiast spoczywać spokojnie wprzyjemnym grobie? Jeżeli seksowność Millie niewpływała na niego, co nim kierowało? Czy mimo wszystkoniektórzy zombi nie czuli się samotni?Tak, jeżeli Dor powróci do tego świata i zdołaożywić Jonathana, zapyta o to.Musi być coś dziwnego, codotyczy Jonathana i Millie, coś, co powiodło go przez całewieki, kiedy ona pozostawała duchem, aż do dziś.Takwiele było tajemnic w tej sprawie! Być może Dor niemusiał znać odpowiedzi, ale nurtowało go tyle pytań.Mundańczycy zaatakowali znowu o świcie.Tymrazem przytoczyli wielki wóz do fosy.Na lorzeumocowana była machina oblężnicza z wystarczającowysokimi wysięgnikami, żeby zaczepić o zewnętrzny mur,i wystarczająco długimi, by sięgnąć przez fosę.Mogliprzerzucić swoich żołnierzy i wmaszerować wprost dozamku.Musieli pracować przez całą noc, budując tendziwoląg, który stanowił istotne zagrożenie.Wtem uderzyły potwory.Władca dżungli naprawdęsię postarał! Prowadził szarżę galopującą z głębi dżungli zprzerażającym rykiem i miotającą płomienie, któreogarnęły drewnianą wieżę.Były tam: smok skrzydlatydwunożny, skrzydlaty koń, gryfy, trzy serpentynowe węże,panteon bóstw, ognisty kaczor, wąż rogaty, dwugłowyorzeł, czterostopy wieloryb, kilka krwiożerczych królików,para trolli, piorun-ptak, kot szablasty, hipogryf, cyklopi,stado gęsi-barnakli, chimera i duża ilość stworzeń mniejpospolitych, których Dor nie potrafił zidentyfikować wbiegu.Wydawało się, że jest to wiek potworów.W czasachDora smoki były bardziej pospolite niż inne potwory.272 Prawdopodobnie najsprytniejsze przeżyły stulecia.A smokibyły najsprytniejszymi wśród potworów, tak jak ludzie bylinajsprawniejsi pośród humanoidalnych, a wikłacze wśródroślin drapieżnych.Właśnie teraz Kraina Xanth ciągleeksperymentowała produkując wiele dziwacznych form.Mundańczycy nie byli tchórzami i przewyższaliliczbą zebrane potwory.Uformowali nowy szyk bojowy,by stawić czoła tej zajadłej napaści.Szermierze na czele,łucznicy za nimi.Dor, Millie, Skoczek i Mistrz Zombichzza fortyfikacji obserwowali z boku, jak bitwa kłębi sięwokół zamku.Jakiś latający potwór zafurkotał nad nimi,ale odleciał, kiedy dostrzegł ich zielone szarfy.Wydawałosię, że armia Smoczego Króla wykazuje się znakomitądyscypliną! Dor zrozumiał ważność współdziałania.Potwory były bezcennym nabytkiem.Czy to nie działo sięjednak raczej za sprawą Millie niż jego własnych posunięć?Czy to w końcu ulegnie unieważnieniu? Millie przekonałaMistrza Zombich, żeby pomógł Królowi Roognie, więcsprzymierzyli się w bitwie.Ale, jeżeli pomoc mogłaprzybyć na czas jedynie dzięki pośrednictwu Dora, czy nieulegnie unieważnieniu? Tak trudno to stwierdzić!W tej chwili jednak wszystko, co mógł zrobić, tożywić nadzieję, że Murphy się myli.W tej chwili cieszyłsię wynikami bitwy.Smoczy Król dokończył ataku napłonącą drewnianą machinę oblężnicza i zgruchotał ramięmiotające pociski pojedynczym chapnięciem.Nikt niemógł dorównać smokowi w boju! Mundańscy łucznicywypuścili deszcz strzał na polerowane łuski, ale odbijałysię bez widocznego efektu.Szermierze cięli mieczami naprawo i lewo w opancerzonego potwora, ale jedynie stępiliswoje ostrza [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl