X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. To sięzobaczy.Powlókł ją do drzwi. Wszystko wskazuje na to, że w tę sprawę jest zamieszany StefanLjungberg i jego kumple  powiedział Patrik. Jego kobieta jednak wróciła?  spytał Ulf. Tak, razem z dziećmi. To niedobrze.Powinna się trzymać jak najdalej od niego. Nie chciała powiedzieć, dlaczego wróciła. Mogła mieć tysiąc powodów.Nieraz to widziałem.Tęsknota za do-mem, za rodziną i przyjaciółmi.%7łycie z dala od nich okazało się trudniej-sze, niż sobie wyobrażała.Albo facet ją znalazł i zaczął grozić, więc uznała,że równie dobrze może wrócić. To znaczy, że wiecie, że takie organizacje jak Fristad czasem robią rze-czy wykraczające poza ramy prawa?  spytał G�sta. Tak, ale wolimy patrzeć na to przez palce.Właściwie wolimy nie an-gażować własnych środków.Przecież te organizacje włączają się wtedy,gdy państwo zawodzi.Nie potrafimy ochronić tych kobiet i dzieci tak, jakby należało, więc& co mamy robić?  Rozłożył ręce. Ona uważa, że mógłgo zabić jej były mąż? Tak  odparł Patrik. Wskazuje na to tyle okoliczności, że powinni-śmy go chociaż przesłuchać. Wspomniałem już, że to nie będzie łatwe.Po pierwsze nie chcieliby-śmy zakłócać innych śledztw w sprawie IE.Po drugie to są goście, którychnależy unikać. Zdaję sobie z tego sprawę  odparł Patrik. Ale trop prowadzi do Ste-fana Ljungberga.Nieprzesłuchanie go byłoby niedopełnieniem obowiąz- ków służbowych. Bałem się, że to powiesz  powiedział Ulf z westchnieniem. Zrobi-my tak: wezmę ze sobą jednego z najlepszych ludzi i we czterech pojedzie-my z nim porozmawiać.%7ładnego przesłuchania, żadnej prowokacji, żadnejagresji.Tylko rozmowa.Zrobimy to elegancko, ostrożnie i zobaczymy, coz tego wyjdzie.Co wy na to? Chyba nie mamy wyboru. Okej.Ale nie zdążymy wcześniej niż jutro rano.Macie gdzie przeno-cować? Myślę, że moglibyśmy się przespać u mojego szwagra. Spojrzał py-tająco na G�stę.G�sta skinął głową.Patrik sięgnął po komórkę, żeby za-dzwonić do G�rana.Patrik zatelefonował.Powiedział, że wróci dopiero jutro.Erika posmut-niała.Pomyślała: trudno.I tyle.Gdyby to było wtedy, gdy Maja miała tylemiesięcy co bliznięta teraz, byłoby zupełnie inaczej.Gdyby wtedy jej po-wiedział, że nie wraca na noc do domu, wpadłaby w panikę.Bałaby się zo-stać sama z dzieckiem.Dziś było jej tylko przykro, że zaśnie bez Patrika, alenie bała się zostać sama z trójką dzieci.Wszystko się dobrze układało.Te-raz naprawdę się cieszyła dziećmi.Przy Mai nie umiała.Nie znaczyło towcale, że Maję kochała mniej.Teraz, przy blizniakach, była po prostu spo-kojna i wierzyła w siebie. Tata wróci jutro  zakomunikowała Mai.Maja się nie przejęła.W telewizji leciała Bolibompa, jej ulubiony programdla dzieci.Nic nie odwróciłoby jej uwagi.Nawet ostrzał artyleryjski zaoknem.Bliznięta, nakarmione i przewinięte, słodko spały we wspólnym łó-żeczku.Na parterze panował wyjątkowy porządek, bo kiedy wróciliz przedszkola, naszła ją ochota na sprzątanie.Jakby nie wiedziała, co zesobą zrobić.Poszła do kuchni, zrobiła sobie herbatę i rozmroziła w mikrofalówcekilka bułeczek.Po chwili namysłu przyniosła plik wydruków o Gr�sk�ri rozłożyła się z nimi obok Mai.Wkrótce świat duchów pochłonął ją bezreszty.Koniecznie musi to pokazać Annie.  Nie powinnaś przypadkiem wracać do domu? Do córek?  Konradspojrzał na nią surowo.Za oknami ich pokoju w komendzie na Kungshol-men właśnie zapalono latarnie. Dziś dyżur ma Pelle.Ostatnio tyle pracował wieczorami& niech za-kosztuje życia rodzinnego.Mąż Petry prowadził kawiarnię na S�der.Ich grafik codziennychspraw, kto, kiedy, co, przypominał łamigłówkę.Chwilami Konrad nie mógłsię nadziwić, jak im się udało sprawić sobie piątkę dzieci, skoro tak rzadkosię spotykali. Jak ci idzie?  Po długim dniu musiał rozprostować kości.Czuł tow krzyżu. Rodzice nie żyją, rodzeństwa nie ma.Szukam dalej, ale chyba nie marodziny. Jak ona mogła się zadać z kimś takim  powiedział Konrad, kręcącgłową, żeby rozluznić mięśnie karku. Nietrudno wykalkulować, co to za kobieta  stwierdziła sucho Petra.Lalunia, która polega tylko na swojej urodzie i chodzi jej tylko o to, żebyktoś ją utrzymywał.Ma w dupie, skąd się biorą te pieniądze.Całe dnie spę-dza na zakupach i u kosmetyczki, a w przerwach przesiaduje w restauracjiSturehof na obiadkach z psiapsiółkami i popija białe wino. Coś mi się zdaje, że jesteś uprzedzona  zauważył Konrad z ironią. Gdyby moje córki chciały tak żyć, osobiście bym je udusiła.Jeśli ktośdecyduje się wejść do takiego świata i przymykać oczy, bo przecież pienią-dze nie śmierdzą, to niech potem ma pretensje do siebie. Nie zapominaj, że jest jeszcze dziecko  przypomniał.Od razu złagodniała.Była prawdziwą twardzielką, ale miękła, jeśli cośzłego działo się dziecku. Tak, wiem. Zmarszczyła brwi. Dlatego tu siedzę, chociaż jest dzie-siąta, a Pelle prawdopodobnie ma w domu bunt na  Bounty , ale na żywo.Przecież nie martwię się o jakąś rozwydrzoną cizię.Postukała jeszcze chwilę w klawiaturę i wylogowała się. Poddajemy się.Rozesłałam kilka zapytań.Nie wydaje mi się, żebymożna było zrobić coś jeszcze.Jutro o ósmej mamy wspólną odprawę z wy-działem narkotykowym.Lepiej się prześpijmy, żebyśmy byli przytomni.  Mądra jak zawsze. Konrad wstał. Może jutrzejszy dzień przyniesiecoś więcej. W przeciwnym razie będziemy musieli się zwrócić do mediów  od-parła z obrzydzeniem. Zobaczysz, i tak to wywęszą. Już dawno przestał się przejmować ta-bloidami.Nie postrzegał ich w tych samych czarno-białych barwach co Pe-tra.Raz pomagały, raz psuły im szyki.Tak czy inaczej, nie znikną, nie maco walczyć z wiatrakami. Dobranoc  powiedziała Petra, wychodząc na korytarz. Dobranoc  odparł Konrad, gasząc światło. Fj�llbacka 1873Teraz było inaczej, choć wiele zostało po staremu.Karl i Julian jak zwykle pa-trzyli na nią krzywo i od czasu do czasu mówili coś przykrego, ale nic sobie z tegonie robiła, bo miała Gustava.Cudownego synka, który pochłaniał całą jej uwagę.Teraz mogła znieść wszystko, choćby miała do śmierci tkwić na Gr�sk�r.Liczył siętylko Gustav.Myślała o tym i czuła niewzruszony spokój.Do tej pory taki spokójdawała jej tylko wiara w Boga.Jego słowa rozumiała teraz coraz lepiej, z każdymdniem spędzonym na jałowej wyspie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl
  • Drogi użytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam siÄ™ na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treÅ›ci do moich potrzeb. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

     Tak, zgadzam siÄ™ na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyÅ›wietlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treÅ›ci marketingowych. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.