[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dlatego przyjechałam osobiście na rozmowę z Veckenem, kapitanem statku,który miał okazję żyć chwilę po poznawczej dyktaturze i może pamiętać jakieś osoby, które jąprzetrwały.I tu ciekawa rzecz: nie mogę sobie przypomnieć ich twarzy.Pamiętam, że Lauro, Iambic-18 i Neual nie byli dla mnie po prostu ważni, byli nie tylko kochankami, ale i w bardzorzeczywisty sposób definiowali moją tożsamość.Spora jej część była skonfigurowana wokółidei, że nie jestem sam, jestem częścią grupy, w której wspólnie zmieniliśmy sobieneuroendokrynologię, tak aby samo przebywanie razem dawało nam łagodny endorfinowy haj  coś, co niegdyś było nieprzewidywalnym procesem zwanym  zakochaniem  orazstaraliśmy się, aby nasze zainteresowania, umiejętności i zawody się uzupełniały.Była to nietyle rodzina, ile nadorganizm i byliśmy w tym szczęśliwi i spełnieni.Zdaje się, że wcześniejbyłem samotny, jednak za bardzo tego nie pamiętam, bo w porównaniu blednie to jakokompletnie nieważne.Niestety, nie mogę przypomnieć sobie ich twarzy i dręczy mnie to nawet teraz  całeżycie, odkąd ból przycichł.Neual miał zręczne ręce i stopy i odczuwał przebiegłą, sarkastyczną radość z podniecaniamnie.Lauro był niezmiernie dystyngowany, choć kiedy się z nami kochał, wyzbywał się tego.Iambic-18 było radykalnym ksenomorfem, czasem dla zabawy objawiającym się w więcej niżjednym ciele jednocześnie.A nasze dzieci.%7ładne nie żyje  i niewątpliwie przeze mnie.Osobliwa %7łółcień z natury przenosi siępotajemnie między bramkami A, tworząc sieć peer-to-peer wymieniającą zakodowanesteganograficznie polecenia przy użyciu ludzi jako pakietów danych.Jeśli pechowo trafi naciebie, zainstaluje swoje jądro w twoim netlinku, a kiedy przyjdziesz do bramki A, żebyzrobić backup, albo gdzieś się przenieść  co odbywa się za pośrednictwem netlinka  O%7łbędzie pierwszą rzeczą, jaka trafi do bufora bramki.Węzły sterujące bramek A są podobnotak skonstruowane, żeby nie mogły wykonywać danych jako kodu, ale wynalazcy O%7łwyraznie udało się znalezć jakąś lukę w ich architekturze.Ludzie zdezasemblowani izasemblowani z powrotem przez zainfekowane bramki zarażają, podróżując, kolejne bramki.Dla O%7ł ludzie są wektorem epidemii.Pierwotna epidemia O%7ł, która zaatakowała Republikę Byt, miała jako ładunek bojowykod, który cenzurował informacje dotyczące jakiegoś historycznego zdarzenia  nie do końcawiadomo jakiego, ale podejrzewam, że chodzi o wstrząs po upadku jednej z dawnych dyktaturpoznawczych  edytując pamięci ludzi przechodzących przez zarażone bramki, leczaktywowało się to dopiero, kiedy infekcja rozsiała się po całej sieci.Tak więc Osobliwa%7łółcień pojawiła się wszędzie naraz ze zdumiewającą gwałtownością, a wcześniej tylko sięprzez setki megasekund dyskretnie rozprzestrzeniała.W moim śnie-wspomnieniu piję herbatę na mostku Wdzięcznego za ciągłość, któryprzeistoczył się wtedy w świątynię bogini jeziora ze starożytnego Nipponu.Siedzę po tureckunaprzeciwko Septimy (kuratorki statku) i czekam, aż przyjdzie kapitan Vecken.Gdyprzewijam sobie zapisane wcześniej pytania, zacina mi się netlink.Wygląda na to, że wystąpiłjakiś błąd spójności pamięci podręcznej  bramka T statku właśnie się wyłączyła. Coś się dzieje?  pytam Septimę. Odłączyło mnie. Możliwe. Robi zirytowaną minę. Poproszę, żeby ktoś zerknął. Patrzy przeze mnie,na wylot, przypominając, że po koncentrycznych walcach habitatów wędrują jeszcze trzy lubcztery inne kopie tej zdziwaczałej, starej archiwistki.Raptownie mruga. To alarmbezpieczeństwa.Jakiś intruz pojawił się w naszej śluzie transkrypcyjnej.Jeśli chwilę zaczekasz, pójdę i sprawdzę, co się dzieje.Rusza do drzwi herbaciarni.Na ile udało mi się to pózniej zrekonstruować, dokładnie wtym momencie z asemblera w moim rodzinnym domu wyfruwa rój osiemnastu tysięcy trzystudwudziestu dziewięciu robocików szturmowych wielkości os.%7łyjemy w starożytnymdomostwie zbudowanym na wzór nieistniejącej budowli ze starej Zjemi, zwanej Fallingwater taki powściągliwy projekt z przedakceleracyjnych czasów.Dom ma drzwi, schody i okna,ale żadnych wewnętrznych bramek T, które można by pozamykać.Roboty w okamgnieniuobezwładniają Iambica-18, który stoi w kuchni przy asemblerze.Dekonstruują go tak szybko, że nie ma czasu choćby na okrzyk bólu czy przesłanynetlinkiem impuls cierpienia.Potem rozpraszają się po domu złowrogą brzęczącą mgłą,niosąc szybką śmierć.Bryzg krwi tutaj, gdzie indziej okrzyk ucięty jak nożem.Domowyasembler został opanowany przez Osobliwą %7łółcień, nasze backupy celowo skasowano, żebyzrobić miejsce dla tyranicznych os, a jednocześnie  choć jeszcze tego nie wiem  moje życiezostało brutalnie odcięte od wszystkiego, co nadawało mu sens.Po egzekucjach osy zjadają fizyczne ciała i wydzielają elementy kolejnych robotów,gotowych, by samodzielnie stworzyć kolejne roje szturmowe, które ruszą na polowanie nadalszych wrogów Osobliwej %7łółcieni.Wiem o tym wszystkim teraz, bo Osobliwa %7łółcień prowadziła log wszystkichfizycznych zabójstw, jakie popełniła.Nikt nie wie dlaczego  jedna z teorii mówi, że to raportdla jej twórców  ja jednak tyle razy patrzyłam na tę mapę z terahercowego radaruprzedstawiającą pożeranie przez osy mojej rodziny i dzieci, że mam ją wypaloną w pamięci.Należę do nielicznych osób, które ocalały, choć były zakwalifikowane jako somatyczniwrogowie, do zniszczenia, a nie ocenzurowania [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl