[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Miałam nadzieję, że to dobry znak, że wkrótce przeniosą goz intensywnej opieki na zwykły oddział.Ale już jakiś czastemu przestałam próbować przewidzieć działaniaspecjalistów.Trzymałam w dłoniach kubek lurowatej herbaty.Niewiedziałam, na co może mieć ochotę Stella, więc nic dla niejnie zamówiłam.Tak naprawdę nie interesowało mnie, na comoże mieć ochotę.Nie chciałam sprawiać wrażenia zbytprzyjaznie nastawionej, dopóki nie omówimy najważniejszejkwestii.%7łołądek wywracał mi się do góry nogami.Nie zjadłamdziś śniadania, cały czas miałam wrażenie, jakby ustawypełniał mi popiół.Byłam przekonana, że teraz nawetświeży rogalik z masłem i dżemem morelowymsmakowałby jak tektura.Jedzenie nie sprawiało mi radościjuż od jakiegoś czasu& nie pamiętałam, jak to jest jeść coś,bo ma się na to ochotę.Jedzenie było teraz wyłączniepaliwem niezbędnym do funkcjonowania.Przeszły mnie ciarki i nagle poczułam, że Stella już tujest.Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam, jak rozgląda się niepewnie.Szukała mnie wzrokiem.Wiedziałam, żepowinnam wstać, ułatwić jej to jakoś, ale nie byłam w staniesię na to zdobyć.Czułam, jak nogi trzęsą mi się pod stołem.Stella podeszła powoli.Nadal prezentowała się dośćelegancko.Musiała być już w piątym miesiącu, może niecodalej.Znów ogarnęła mnie fala mdłości.Nie mogłamprzestać myśleć o wynikach badania jej dziecka wdwudziestym tygodniu ciąży.Czy znała już płeć? Zebrało misię na wymioty i z całej siły musiałam walczyć ozachowanie kontroli nad żołądkiem.Nagle zauważyłam, jakniepewnie stąpa, i wbrew sobie poderwałam się z miejsca,by już chwilę pózniej prowadzić ją do krzesła.W tymmomencie zupełnie nie pamiętałam o własnej słabości.Takobieta była w ciąży, a ja nie jestem potworem.Gdy usiadła, ja też zajęłam swoje miejsce. Nie zamówiłam ci nic do picia.Nie byłam pewna, naco miałabyś ochotę  powiedziałam słabo.Stella oparła dłonie na blacie stołu.Mój cyniczny umysłnatychmiast przełożył ten gest na potrzebę okazaniaotwartości.Czy gdzieś o tym czytałam? Ot, psychologicznybełkot. Ja& dziękuję, że do mnie zadzwoniłaś  powiedziałaStella.Zobaczyłam, że jej oparte o stół dłonie na przemianzaciskają się i rozluzniają.Ucieszyło mnie jej zdenerwowanie.Dobrze byłowiedzieć, że nie tylko ja miałam trudności z utrzymaniemspokoju. Chciałam z tobą porozmawiać. Stella złożyła dłonie. Lucy, czuję się z tym wszystkim okropnie.Niemogłam uwierzyć, że znów mnie tu przeniesiono.Wyjechałam prawie natychmiast.po tym i od tamtej porysię tu nie pokazywałam.Aż do teraz. Przyglądałam się jejuważnie.Nie wyglądała, jakby kłamała.Wierzyłam jej,przynajmniej w kwestii pracy. Miałam nadzieję, że niewpadnę na Luke a w czasie stażu.Wiem, że to brzmiśmiesznie, ale gdy dowiedziałam się o wypadku, chciałamtylko sprawdzić, co mu się stało. Spojrzała mi w oczy idrgnęła. Wprost nie wierzyłam, że wpadłam na ciebie.Wcale tego nie chciałam.Naprawdę, nie zakładałam takiegorozwoju wypadków. Wykonała dłonią ruch, którysugerował, że ma na myśli coś więcej niż tylko naszą obecnąsytuację.Tym razem to ja musiałam przełknąć jej słowa.Stellanie wyglądała na wariatkę, nie brzmiała jak wariatka.I tomnie przerażało. Opowiedz mi o swojej znajomości z Lukiem poprosiłam.Starałam się brzmieć asertywnie, bez agresji, alejednocześnie dać jej do zrozumienia, że nie ma ze mnążartów. Przepraszam& Lucy, czy wszystko w porządku? usłyszałam głos nad sobą.Zadarłam głowę.Nad nami stała Nell.Wpatrywała sięwe mnie intensywnie i z wyrazną troską. Tak  zapewniłam ją. To& to Stella. Ach, tak. Nell była wyraznie zakłopotana.Spojrzała na Stellę i lekko skinęła głową.Nie do końca przypadły mi do gustu obowiązki, jakienakładało na mnie dobre wychowanie, lecz zdołałamnależycie przedstawić Nell:  To siostra Luke a. Nell. Stella zaczerpnęła powietrza. Ja& ja&witaj.Nell znów zwróciła się do mnie: Chciałam tylko się upewnić, czy wszystko wporządku.Czy tego właśnie chcesz.Gwałtownie skinęłam głową. Tego chcę. Narastało we mnie zniecierpliwienie.Choć doceniałam troskę Nell, przede wszystkim zależało mina rozwiązaniu kwestii Stelli. Skoro tak mówisz.Nell odeszła z ociąganiem, a ja wróciłam do naszejrozmowy. Ty i Luke  powtórzyłam, przechodząc od razu dorzeczy.Stella wzięła głębszy oddech. Dobrze.Cóż, poznaliśmy się kilka lat temu, gdyzaczęłam tu pracować.Nie znałam nikogo i zaprzyjazniłamsię z Joem. Joem& partnerem Luke a z karetki?  Serce drgnęłomi lekko.Ojcem dziecka mógł być Joe.To na pewno Joe.Jaka ulga.Chciałam porozmawiać z nim po wypadkuLuke a, ale tak go to przybiło, że kilka tygodni pózniejposzedł na urlop.Stella skinęła głową.  Tak.Joe był miły.Sporo z sobą rozmawialiśmy.Toprzez niego poznałam Luke a i wtedy spotykaliśmy się wtrójkę na kawę, zwykle tutaj, jeśli akurat dyżury nam na topozwalały. Przeszedł mnie dreszcz.Siedziałam w jednymz miejsc, w których spotykali się Stella i Luke.Oczywiścietowarzyszył im Joe, ale mimo to poczułam sięniekomfortowo.Stella położyła dłoń na brzuchu.Poczułamcoś wysoce nieprzyjemnego i dopiero po chwilizorientowałam się, co to było.Zazdrość.Paląca do żywego,ostra niczym sztylet zazdrość.Stella, jakby wyczuwającmoje nastawienie, znów położyła dłoń na stole. Potem Joepoznał Sarah z oddziału położniczego  podjęła. Są z sobąod tego czasu.W efekcie Joe wypadł z naszego kręgu, bokażdą chwilę spędzał z Sarah. Czyli zostaliście ty i Luke. Znów mnie mdliło, alepostanowiłam brnąć w to dalej.Wysłuchaj jej, nakazałamsobie. Dalej tylko spotykaliśmy się na kawie i czasamipisaliśmy do siebie SMS y  zapewniła mnie pośpiesznie.%7łeby się tu umówić albo poskarżyć na kiepski dzień wpracy. A potem?  Ledwie starczyło mi odwagi, by zadać topytanie.Stella odgarnęła włosy z karku i wzięła głęboki oddech. A potem raz umówiliśmy się po pracy na drinka.To jazaprosiłam Luke a, a nie on mnie. Starała się podkreślićten fakt ze wszystkich sił, ale i tak zrobiło mi się niedobrze.To właśnie to, stwierdziłam.Tego nie mam ochoty słuchać. Miałam naprawdę kiepski dzień, a jak się potem okazało,Luke też nie czuł się najlepiej. Stella przygryzła wargę ispojrzała mi prosto w oczy. To nastąpiło jakiś czas po tym,jak straciliście dziecko, które udało się wam począćnaturalnie. Twarz Stelli przybrała przepraszający wyraz,jej brwi zmarszczyły się nieco.Wyglądała tak, jakbywiedziała, jak bardzo przybije mnie ta wypowiedz.Nawetsię nie domyślała.Wszystko znów wywróciło się we mniedo góry nogami. Luke bardzo się tym zadręczał.Mówił, żestarał się rozmawiać z tobą na ten temat i o ukryciu ciążyprzed zespołem zajmującym się in vitro [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl