[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Był ciepły jesienny dzień.Po przepłynięciu dwudziestu długości, wy-tarła się ręcznikiem, wyciągnęła z torby książkę i położyła na leżaku w słońcu.Przez następną godzinę uczyła się maltańskiego.Potem coś sobie nagle przypo-mniała i poszła do pokoju Michaela.Obok jego łóżka znalazła przenośny magne-tofon Sony i taśmy.Przejrzała je szybko i wybrała kilka z nagraniami disco.Dziesięć minut pózniej wokół basenu rozbrzmiewała głośna muzyka, a Juliettańczyła na zadaszonym tarasie.Michael obiecywał, że po powrocie zabierze jądo dyskoteki.Nie chciała go zawieść.Tańczyła przez godzinę, zmieniając kilka-krotnie muzykę i ćwicząc nowe kroki.Potem poszła do kuchni, wyjęła z lodówkijedzenie i rozłożyła je na stole.Laura przygotowała jej posiłek, który wystarczył-by dla trzech silnych mężczyzn: plastry wędzonej szynki, pastę rybną, gotowanejajka, domową kiełbasę, sałatkę z ziemniaków, pomidory, ogórki i oczywiście bo-chen chrupiącego chleba.Coś ją podkusiło, żeby skoczyć do piwnicy, w której Michael zgromadził zno-wu zapasy wina.Wyjaśnił Juliet różnice między ich różnymi gatunkami, wskazu-jąc, które są szczególnie dobre.Odszukała w odpowiednim rzędzie butelkę Mar-gaux.Zanim zamknęła drzwi od piwnicy, naszły ją wspomnienia.Poczuła nagle,jak bardzo kocha Michaela.Znalazła w kuchni korkociąg i kieliszek na długiej214 nóżce i zaniosła je na stół, stojący na zadaszonym tarasie.Godzinę pózniej byłanajedzona do syta i czuła w głowie lekki szum.Zauważywszy, że butelka jest dopołowy opróżniona, zaczęła wesoło chichotać.Przez następną godzinę myszkowała po całym domu.Najpierw poszła na gó-rę do gabinetu Creasy ego.Patrzyła z podziwem na niezliczone szeregi książek.Zdjęła kilka z półek, aby do nich zajrzeć.Jedne były stare, inne nowe.Creasymiał tam powieści, encyklopedie, wiele biografii i autobiografii.Zastanawiała się,czy je wszystkie przeczytał.W szafkach leżały sterty czasopism, a w szufladachszczegółowe mapy.W pokoiku obok stał komputer IBM, faks i kilka zamkniętychna klucz metalowych szafek z aktami.Potem Juliet przeszła przez salon.Był tamwielki kamienny kominek i wygodne fotele, a w rogu stary mahoniowy bar.Wró-ciwszy do pokoju Michaela, uśmiechnęła się na widok rozwieszonych na ścianachplakatów, przedstawiających głównie grupy rockowe i roznegliżowane dziewczy-ny.W końcu dotarła do sypialni Creasy ego.Były tam dwa duże okna.Z jednegorozciągał się widok na pasmo wzgórz i Zebbug, a drugie wychodziło na niewielkibalkon, z którego można było podziwiać pozostałą część wyspy Gozo.Juliet mia-ła dziwnie lekką głowę.Odwróciwszy się, spojrzała na łóżko i znajdującą się zanim grubą ścianę z kamienia.Patrząc na nią coś sobie przypomniała.Obeszła łóżko i pchnęła dłonią prawy górny narożnik jednej z kamiennychpłyt, przesuwając ją bezgłośnie i odsłaniając szare metalowe drzwiczki sejfu.Za-mknęła oczy, by odtworzyć w pamięci szyfr i wybrała na tarczy właściwą kombi-nację liczb: 83.02.91.Potem wzięła kilka teczek ze środkowej półki.Pamię-tała, że zawierają informacje na temat wielu ludzi, wrogów i przyjaciół.Przez na-stępne dwie godziny siedziała na łóżku, czytając akta.Włożywszy je z powrotem,powzięła po namyśle stanowczą decyzję.Pod dolną półką znajdowała się metalo-wa szuflada.Wyciągnęła ją i znalazła w środku mocno zwinięte pliki banknotów.Odliczyła pięć milionów włoskich lirów i dwa tysiące amerykańskich dolarów.Potem odszukała kopertę, w której był jej nowy paszport.Wyjęła go, zamknęłasejf, przesunęła na miejsce kamienną płytę i poszła do kuchni, żeby zajrzeć doksiążki telefonicznej.Laura przyjechała po nią tuż po szóstej.Otworzyła sobie furtkę i zastała Julietśpiącą na leżaku przy basenie.Obok niej leżała torba.Dziewczyna była w dżin-sach i podkoszulku.Laura przyglądała się jej przez dłuższą chwilę.Twarz Julietemanowała spokojem.Usłyszawszy głos, otworzyła z przestrachem oczy, ale nawidok Laury uśmiechnęła się. Jak minął dzień?  zapytała Laura. Cudownie  odparła radośnie Juliet. Mogę znów tu kiedyś przyjechać? Oczywiście. 64Pułkownik Satta przeglądał zdjęcia formatu osiem na dziesięć centymetrów.Siedział z Maxiem MacDonaldem i Frankiem Millerem w dyskretnej loży ele-ganckiej restauracji w Mediolanie.Zobaczywszy ostatnią fotografię zesztywniałi zaklął pod nosem.Potem klął jeszcze przez pół minuty. Kto to jest?  zapytał Maxie. Generał Emilio Gandolfo. odparł z goryczą Satta. Niech go piekłopochłonie!  Maxie i Frank cierpliwie czekali.Włoch spojrzał ponownie z odraząna fotografię, po czym wyjaśnił:  Gandolfo jest jednym z moich zwierzchnikóww żandarmerii.Podobnie jak inni oficerowie tej rangi ma faszystowską przeszłość.To on polecił mi przerwać inwigilację Donatiego i Hussajna.Frank pochylił się naprzód i powiedział: Nie mamy pewności, czy był w mieszkaniu Donatiego.W tym budynkujest jeszcze pięć innych apartamentów.Satta wzruszył ramionami, uśmiechając się z przekąsem. Gdyby chodziło o zakład, postawiłbym tysiąc do jednego, że właśnie tamposzedł. Czy ma dużą władzę?  zapytał Maxie.Satta sposępniał. Niestety, tak.Zna dobrze wielu polityków, ludzi z wyższych sfer, z wojskai wywiadu.Frank wyrwał kartkę z notesu, wstał od stołu i powiedział: Zadzwonię do Jensa i przekażę mu to wszystko. Co mam ci zamówić?  zapytał Maxie. Tylko porcję spaghetti  odparł Australijczyk  Polaną z wierzchu brą-zowym sosem.Satta wzniósł oczy do nieba, a Maxie chrząknął znacząco.216 * * *Guido wrócił do pensjonatu tuż po osiemnastej.Creasy, Jens i Sowa pili ne-groni przy barze.Pietro ich obsługiwał.Guido skinął do niego głową i dostał jakzwykle szklaneczkę Chivas Regal z woda sodową.Wyjąwszy z kieszeni kartkępapieru, położył ją przed Creasym i rzekł: Oto właściciel jasnoniebieskiej Lancii i domu przy Via San Marco.Creasy spojrzał na kartkę.Było tam zapisane nazwisko Franco Delors. Co o nim wiesz?  zapytał Creasy. Osobiście nic  odparł Guido. Ale, jak się orientujesz, mam znajomychw tutejszej policji i kontakty z mafią.Franco Delors to ciekawa postać.Jego mat-ka była Włoszką, a ojciec Francuzem.Osiedlił się w Neapolu dwanaście lat temu.Wkrótce potem został aresztowany za pedofilię.Dostał wyrok w zawieszeniu.Potem, według moich informatorów, stał się bardzo pobożny i zaczął organizo-wać akcje dobroczynne.Od tej pory ma przerazliwie czyste konto i uchodzi zawzór cnoty.Należy do zarządów kilku organizacji charytatywnych i z wielkimzaangażowaniem pomaga uchodzcom, którzy przybywają do Włoch z pogrążonejw chaosie wschodniej Europy.a zwłaszcza z Albanii. To wszystko?  zapytał Creasy. Na razie tak  powiedział Guido. Może jeszcze czegoś się dokopię.Jens wziął kartkę i ruszył do wyjścia, mówiąc: Wrzucę to do komputera, razem z informacjami na temat generała Gandol-fo, które dostaliśmy od Franka.Gdy był już przy drzwiach, zatrzymał go głos Guida. Coś jeszcze sobie przypomniałem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl