[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Proszę niezapominać, że działo się to w pobliżu skrzyżowania dróg.Dojeżdżając do takich miejsc, kierowcy zazwyczajużywają klaksonu.Dlatego też postanowiłem zastosowaćsygnalizację świetlną.Poza tym używanie klaksonumogłoby obudzić obawy wiozących pieniądze. Dlaczego żarówka znajdowała się w drucianymgniazdku? %7łeby przypadkiem nie pękła, kiedy będę ściągał ka-bel.Nie chciałem pozostawić żadnych śladów, mogącychświadczyć o inteligencji i pomysłowości organizatorównapadu.Baśka i Włodek ubrani byli w znoszone płaszcz ikurtkę, jakich używają robotnicy i chłopi.Rower na wsi jestrównież popularniejszy niż w Warszawie.W ogóle staraliśmysię o to, aby prowadząca pózniej śledztwo milicja doszła downiosku, że napad jest wyczynem miejscowej chuliganerii,której w okolicach podwarszawskich nie brakuje.Miałem teżtroszeczkę nadziei, że kierowca warszawy nie skojarzystojącego na szosie mińskiej auta z napadem, chociażzdawałem sobie sprawę, że szansa na to jest bardzo niewielka, iliczyłem się z zablokowaniem przez milicję dojazdów do stolicy.Dlatego też pomalowaliśmy moją syrenę na czarny kolor. Wróćmy do migacza.Jak go instalowaliście i w jakisposób był pózniej usuwany? Kabel nawinąłem na bęben.Całe urządzenie wyno-siłem z samochodu do lasu, tak żeby nie było go widać. Idąc na stanowiska, Jerzmanowski albo Baśka brali zapoczątek kabla, tam gdzie znajdowała się żarówka, i wmiarę oddalania się bęben odwijał potrzebną ilość drutu.Prawie identycznie, jak to się robi w wojsku z telefonamipolo- wymi; tylko tam kabel jest grubszy i cięższy, więcpostępuje się odwrotnie: nieruchomy jest telefon, a niesiesię bęben, odwijając z niego potrzebne ilości przewodów. A zwijanie? Natychmiast po daniu sygnału zaczynałem kręcićkorbą znajdującą się przy bębnie.Przewód nawijał się nabęben, a jego końcówka wraz z żarówką wędrowała poziemi, pomiędzy drzewami, w moją stronę, aż znalazła sięna wałku.Nawinięcie tych kilkudziesięciu metrówzabierało bardzo mało czasu. Przecież bardzo niewygodnie było trzymać wałek iobracać korbę  zauważył major. Tak.To było bardzo niewygodne  przyznał Kowal-ski. Dlatego po pierwszej próbie postanowiłem sprawęrozwiązać inaczej.Po prostu wbiłem w jedną z sosen dwaduże haki i na nich mocowałem, na odpowiednichtrzymakach, bęben.Wtedy już bez przeszkód można byłokręcić korbą. A przewód nie zaczepiał się o drzewa lub krzaki? Nie.Tam rośnie młody las.Chociaż stosunkowo gęsty,jednak bez poszycia.Kabel na podłożu z igliwia nie napotykałprawie żadnego oporu, a żarówka również dobrze się ślizgałaKorbą kręciło się zupełnie lekko.Zawieszenie bębna i zdjęcie goz haków, praktycznie biorąc, nie zajmowało w ogóle czasu. W jaki sposób usunął pan te haki? Wcale nie usuwałem.Istniało minimalne prawdopo-dobieństwo, żeby milicja dokonała aż tak szczegółowychoględzin lasu i znalazła to drzewo.Poza tym na pewnonie kojarzyliby z napadem wbitych w sosnę uchwytów.Zdaleka haki były prawie niewidoczne spod kory drzewa. A pózniej, już po napadzie, nie próbował pan ichusunąć? Nie.A po co? Zresztą pamiętałem o powiedzeniu, że przestępcę zawsze ciągnie na miejsce zbrodni, iobawiałem się, że milicja może zrobić tam zasadzkę.Więcani w kilka dni.po napadzie, ani w ciągu tych przeszłodwóch lat nigdy tam nie byłem.Nawet ani razu niejechałem mińską szosą,  Poznałby pan to miejsce? Sądzę, że przez ten czas niewiele mogło się tam zmie nić, iuważam, że rozpoznam je bez trudu.Wskutek tragedi, którejbyłem mimowolnym sprawcą, wryły mi się w pamięćnajbłahsze nawet szczegóły tamtego krajobrazu. Niezupełnie mimowolnym  zauważył major. Nie chciałem tej zbrodni [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl