[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Rebeka potrząssędzia.- Obaj musimy pogodzić się z faktem, że chcieliśmy nęła gwałtownie głową, po czym, pobladła, opadła bezwładniepowiesić niewinnego człowieka.na krzesło.- Proszę, Wysoki Sądzie.- spróbował jeszcze raz oskarTłum na sali oszalał; sędzia walił młotkiem w stół, a zastępcażyciel.szeryfa, stojący przy bocznych drzwiach, zawołał:- Mnie to nie przeszkadza - zawołał adwokat Bella.- Oni są uzbrojeni, Wysoki Sądzie! - I uniósł strzelbę.Sędzia Rafferty kazał rozkuć Bella i podprowadzić go doZanim ktokolwiek zdążył krzyknąć lub się schować, Danielświadka, by Rebeka mogła mu się dobrze przyjrzeć.Kiedywyciągnął rewolwer i wymierzył prosto w czoło nadgorliwegoBell stał już tuż przy barierce oddzielającej go od dziewczyny,młodzieńca.Młody mężczyzna nie zdążył jeszcze przyłożyćsędzia zwrócił się do świadka.strzelby do ramienia, gdy się zorientował, że nie ma szans.368369JUL/E GARWOODWIOSNA- Odłóż pukawkę, chłopcze - polecił mu Daniel niskim,- Mogą panowie już schować rewolwery - odezwał się dozaskakująco spokojnym głosem.dwóch szeryfów federalnych.- Który z was to Daniel Ryan?Kątem oka Cole zauważył, że Daniel wyciąga broń, więc- Ja, Wysoki Sądzie.obrócił się pospiesznie, by stawić czoło pozostałym uzbrojoSędzia Rafferty nakazał mu gestem podejście do barierki.nym mężczyznom na sali - szeryfowi i jego zastępcom- Długo wam zajęło zjawienie się w moim sądzie, synustojącym przy głównych drzwiach.- zauważył.Szeryf instynktownie sięgnął po broń, ale Cole był szybszyDaniel nie tłumaczył się ani nie przeprosił za opóźnienie.i wystarczyło, by pokręcił głową, a szeryf opuścił rękę- Ano tak wyszło - odparł spokojnie.z rewolwerem.- Wiele o tobie słyszałem, synu, bo lubię wiedzieć jakRebeka rozpaczliwie rozglądała się po sali wypatrującnajwięcej o takich ludziach jak ty.Poznanie cię to wielkiDonalda.Obiecał jej, że będzie siedzieć w trzecim lubzaszczyt dla mnie.- Daniel nie bardzo wiedział, jak ma na toczwartym rzędzie.Powoli wsunęła dłoń do kieszeni sukni.odpowiedzieć, lecz sędzia zaoszczędził mu tego trudu, bo jużSędzia Rafferty wstał z fotela i pochylił się do przoduobrócił się do Cole'a.- A ty jak się nazywasz, szeryfie?opierając na biurku obie dłonie.- Cole Clayborne.- Czyście, ludzie, oszaleli?! - ryknął.- Dlaczego, u BogaRafferty skinął głową.Ojca, wyciągacie broń, skoro widzicie, że to szeryfowie- O tobie też słyszałem to i owo, ale nie wydaje mi się, byfederalni?! Nawet ja widzę odznaki przypięte do ich piersi,wszystko mogło być prawdą.a jestem ślepy jak nietoperz!- Na pewno, Wysoki Sądzie - odparł Cole zastanawiającGłos sędziego był tak potężny, że zagłuszył szum na salisię, czemu sędzia nie przechodzi do pilniejszych spraw, tylkoi powstrzymał rosnącą w ludziach panikę.Przez salę przetoczyłtraci czas na takie pogaduszki.Cole co jakiś czas zerkał nasię cichy odgłos westchnień, kilku mężczyzn zachichotałoDaniela, by się upewnić, że panuje nad sobą.Zauważył, żenerwowo.jego przyjaciel bacznie przygląda się Bellowi i wiedział, że toRebeka powoli wyciągała z kieszeni swój maleńki rezły znak.wolwer.Trzymała go pewnie w dłoni, wpatrując się w DoSędzia Rafferty właśnie wstał z fotela i zwrócił się do tłumu:nalda - siedział na końcu czwartego rzędu tuż przy- No, dobrze.Dałem wam już dość czasu, byście ochłonęliprzejściu.Był bardzo, bardzo blisko niej i gdy patrzyłai się uspokoili.Jeżeli usłyszę jeszcze jeden harmider nana niego, zauważyła, że leciutko kiwa głową, po czymtej sali, każę was stąd wyrzucić.- Potem, widząc, żespogląda na zastępcę szeryfa stojącego przy drzwiach.wszyscy na sali siedzą spokojnie i patrzą na niego z wyZrozumiała, co chciał jej tym przekazać, i przeniosłaczekiwaniem, odwrócił się do Jessiki i zapytał: - A paniwzrok na Bella.kim jest, młoda damo?Sędzia Rafferty z powrotem zajął swe miejsce, poprawił- Nazywam się Jessika Summers.rozwianą togę i spojrzał spod oka na sędziów przysięgłych.- Proszę powiedzieć, co panią sprowadza do tego sądu.Zobaczył, że nadal są zdenerwowani, i postanowił, że da imDziewczyna podeszła nieco bliżej do barierki i spojrzałatrochę czasu na ochłonięcie.sędziemu w oczy.370371JULIE GARWOODWIOSNA- Byłam świadkiem.czas stała po przeciwnej stronie sali sądowej.Nie mogła- To ja jestem waszym świadkiem! - wrzasnęła Rebeka.zobaczyć go w tłumie.w każdym razie nie wtedy, gdy- Mówię prawdę - odparła Jessika cicho, lecz z niezawszyscy patrzyli na nią i na Rebekę.Dzięki zapobiegliwości chwianą pewnością siebie.szeryfów Donald nie musiał się martwić.- Ona kłamie, panie sędzio! - skontrowała Rebeka.- To jaSiedział spokojnie i czekał, aż nadejdzie jego kolej.Wiebyłam w banku podczas napadu!dział, że jego kochanka oczekuje, iż pomoże jej uciec, ale on,Głowy wszystkich obecnych na sali obracały się od jednejoczywiście, nie miał takiego zamiaru.Poczeka jeszcze trochę,dziewczyny do drugiej.Daniel podszedł do sędziego i wręczyłpo czym niepostrzeżenie wyśliznie się z sali.Biedna Rebekamu zalakowany list.Rafferty zauważył pieczęć na spodzie,wyglądała teraz na bardzo przerażoną! Donald wiedział, co sięzłamał wosk i przeczytał notę, kiwając przy tym głową.stanie, gdy da jej znak: dziewczyna poderwie się na nogi- Taak.taak.ach!i spróbuje użyć tego swojego maleńkiego żałosnego rewolweru,Drżąc z dzikiej furii, Jessika chciała zmusić Rebekę doa wtedy jeden ze stróżów prawa na pewno ją zabije.powiedzenia prawdy.Wiedziała jednak, że najpierw musiDonald wiedział także, co zrobi Bell.Będzie stał cały czasjakoś złamać jej pewność siebie.z opuszczoną głową, zgarbiony, z dłońmi zwisającymi po- Cofnij się, Jessie - polecił jej Cole, widząc, że dziewczynabokach, wyglądając jak obraz nędzy i rozpaczy.Odkąd gopodchodzi do podium dla świadków.Jessika zrobiła, jak jejrozkuto i podprowadzono do barierki, nawet nie drgnął.kazał, lecz cały czas jej oczy wlepione były w kobietę, którąMorderca był sprytny niczym lis i ani na chwilę nie traciłchciała zniszczyć.zimnej krwi.Czekał na okazję
[ Pobierz całość w formacie PDF ]