[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Chciała czym prędzej znalezć się w łó\ku inatychmiast zasnąć.Pragnęła tego tak, jakby wierzyła, \e kiedy obudzi się rano, oka\e się, \etego poniedziałku w ogóle nie było i wszystko, co zdarzyło się dzisiaj, tylko jej się przyśniło.śe tak naprawdę David jej nie rozczarował, \e nie pokłóciła się z Derekiem i ich trwająca odprzedszkola przyjazń nie stała pod znakiem zapytania, a madame Mortier nie załamywała rąk,słuchając, jak jej uczennica przez dwie godziny myli słówka, czasy, przekręca idiomy i mawiększe ni\ zwykle trudności z wymową francuskich głosek.O dziewiątej Anna le\ała ju\ w łó\ku, mocno zaciskając powieki, jakby to mogłopomóc jej zasnąć.W salonie obok ojciec słuchał swojego ulubionego Wagnera.Przez chwilęwahała się, czy nie wstać i nie poprosić go, \eby ściszył odtwarzacz, ale wiedziała przecie\,co jej odpowie. Wagnera musi się słuchać głośno.Zakryła więc uszy poduszką.Kiedy rozległo się pukanie do drzwi, nie była pewna, czy jej się nie wydawało.Pukanie powtórzyło się, tym razem energiczniejsze.Nie odpowiadała, licząc na to, \e mama,tata, czy ktokolwiek to był, odejdzie i zostawi ją w spokoju.To była mama.Uchyliła drzwi i zajrzała do środka.- Przepraszam - powiedziała cicho, niepewna, czy budzić córkę.- Nie wiedziałam, \eśpisz.Anna uniosła się na łó\ku.- Myślisz, \e ktokolwiek mógłby spać przy tej muzyce? - spytała, wskazując na ścianęłączącą pokój z salonem.- Dlatego tata nigdy nie słucha Wagnera po dziesiątej.- Poproś go, \eby ściszył.- Dobrze - zgodziła się matka.- Zpij dobrze.- Zamknęła drzwi, ale natychmiastotworzyła je ponownie.- Mam kompletną sklerozę - rzuciła, kręcąc głową.- Przecie\przyszłam tu po to, \eby ci powiedzieć, \e masz telefon.Anna wstała z łó\ka.Najczęściej dzwonili do niej Diane albo Derek.Od niego, podzisiejszej ostrej wymianie zdań, raczej nie spodziewała się telefonu, więc to musiała byćona.- Czy informujesz potencjalnych klientów o stanie swojej głowy? - zwróciła się domamy, zanim odebrała od niej słuchawkę.Mimo marnego nastroju nie mogła sobie darowaćtego złośliwego \artu.- Ja bym chyba nie chciała, \eby w sądzie bronił mnie adwokat zesklerozą.Mama odwzajemniła jej się jakimś \artem, Anna jednak go nie słyszała, poniewa\kiedy podniosła słuchawkę do ucha i powiedziała halo , po drugiej stronie rozległ się głosDavida.W ciągu minionego miesiąca miała od niego tylko dwa telefony - raz chciał przesunąćo godzinę spotkanie, a raz je odwołać.Nigdy nie zadzwonił - tak jak Diane czy Derek - tylkopo to, \eby pogadać.Anna często o tym myślała, zwłaszcza \e wiedziała, ile czasu upływa, naprzykład, Derekowi na rozmowach telefonicznych z Melanie.- Cześć - rzuciła.Jej głos wyraznie zdradzał zaskoczenie.- Nie przeszkadzam ci?- Nie, le\ałam ju\ w łó\ku, ale jeszcze nie spałam.- Poło\yłaś się o tej porze?- Byłam trochę zmęczona.- Starała się, \eby jej głos brzmiał jak najbardziejneutralnie, przez cały czas zastanawiając się, z czym David dzwoni.W sobotę nie umówili sięna następne spotkanie, nie miał więc czego przesuwać ani odwoływać.W słuchawce na chwilę zapadła cisza.Anna słyszała oddech chłopaka, a mo\e jej siętylko wydawało; na pewno jednak słyszała bicie własnego serca.- Dzwonię, bo dzisiaj w szkole jakoś tak głupio wyszło, nawet nie mieliśmy chwili,\eby ze sobą porozmawiać.- Mieliśmy? - powtórzyła za nim z naciskiem.Dotychczas zawsze zachowywała się tak, \eby unikać konfliktowych sytuacji.Ile razysznurowała usta, mając na końcu języka jakąś uwagę, ile razy nie wyraziła niezadowolenia,nie powiedziała o tym, co ją bolało i niepokoiło? A wszystko po to, \eby David nie poczuł sięniezręcznie.Teraz postanowiła zmienić politykę.Czuła jego zakłopotanie i bynajmniej niezamierzała mu pomagać.- Ja nie miałem - przyznał.- Przepraszam.Jutro gramy z dru\yną z liceum Morrisa.Od tego meczu wszystko zale\y.Cały David, pomyślała Anna.Powiedział przepraszam , po czym uznał, \e towystarczy, i jak zawsze zaczął mówić o sobie.- Kiedy zobaczyliśmy się pod salą gimnastyczną - ciągnął - w szatni ju\ trwałoomawianie strategii na jutro.I tak przegapiłem część tego, co mówił trener.Nie mogłem sięspóznić jeszcze bardziej.Jego słowa brzmiały dość wiarygodnie.Anna nie była przekonana, czy powinna sięzadowolić tym wyjaśnieniem, ale czuła, jak stanowczość powoli słabnie.- I potem w stołówce - mówił dalej David.- śpieszyliśmy się z chłopakami, \ebyobejrzeć fragmenty ostatniego meczu jutrzejszych przeciwników.Trener zdobył to nagranie,\ebyśmy lepiej poznali ich taktykę gry.Anna zdawała sobie sprawę, \e w przeddzień najwa\niejszego w sezonie meczuzawodnicy odkładają na bok wszystkie inne sprawy.Wprawdzie wcią\ ją bolało, \e to onazostała odło\ona na bok , zaczynała się jednak zastanawiać, czy nie przesadziła dzisiaj wnegatywnej ocenie Davida.- Szukałem cię po lekcjach.Miałem wolne dwie godziny i pomyślałem, \e zrobimycoś razem, a potem odwiozę cię do domu i wrócę na szóstą na trening.Ale nigdzie cię niemogłem znalezć.Nigdy tego nie robił, chocia\ nie mieszkali od siebie a\ tak daleko i nie musiałbybardzo nadkładać drogi.Kiedyś wspomniała mu, \e jezdzi z Diane i jej chłopakiem.Nieskorzystał z okazji i nie powiedział, \e przynajmniej czasami mógłby ją zabierać.Wtedyuznała, \e ma to związek z chęcią utrzymania w tajemnicy faktu, \e się spotykają.A dziś chciał ją zawiezć do domu.Szukał jej.Zale\ało mu na niej.Mo\e z tego, \e zbyt rzadko jej to okazywał, nic nie wynikało? Mo\e nale\ał do ludzi,którzy wolniej dojrzewają do pewnych decyzji? Znali się przecie\ dopiero od miesiąca.Mo\eto ona okazała się zbyt niecierpliwa i chciała za du\o od razu?Przed kilkoma minutami, kiedy usłyszała w słuchawce jego głos, była zdecydowanawyrzucić z siebie wszystkie \ale, powiedzieć mu wprost, co jej się nie podoba; teraz z lękiempomyślała, \e w ten sposób mogłaby go stracić.Była w nim zakochana, mo\e więc warto było powściągnąć niecierpliwość i nienaciskać na niego, domagając się, \eby ich związek zaczął się rozwijać w szybszym tempie?Gotowanie było dziedziną, w której Anna miała największe doświadczenie, ale wmiłości prawie \adne.Wiedziała, \e w kuchni sukces często zale\y od cierpliwości.Mo\e podobnie jest z miłością?8Miesiąc pózniej, lecąc nad Atlantykiem, Anna myślała o tym, \e kuchnia chyba nie maz miłością wiele wspólnego, w ka\dym razie nie w kwestii cierpliwości.No chyba \e wwypadku Davida potrzebna była cierpliwość anielska, a takiej - chocia\ go kochała - niepotrafiła z siebie wykrzesać
[ Pobierz całość w formacie PDF ]