[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Psiakrew, ależ ty szybko pracujesz, dziewczyno! Przesunął dłonią po ciemnych włosach i rozejrzał się pownętrzu. Coś zostało?Alyssa poszła za jego wzrokiem. Dziś wieczorem nie było tak zle.Zmieci trzebawynieść.Wózek zawiezć do kuchni.I jeszcze odkurzanie.Ciepłymi palcami uniósł jej podbródek. Ja się tym zajmę.Ty wracaj do domu.Wyglądasz,jakbyś miała lada chwila się przewrócić.Odsunęła się od niego, ale z uśmiechem, którymmiała nadzieję złagodzić mu przykrość odmowy. Dobrze szepnęła i ominęła go, idąc do drzwi. Alyssa?Obejrzała się przez ramię. Tak?Skrzyżował ramiona na piersi i popatrzył jej prosto woczy.Przez jego twarz przelatywały rozmaite uczucia. Ale.nikt cię nie skrzywdził, prawda?Zarumieniła się mocno i trochę zawstydziła.Wiedziała, że Eric ma na myśli Marco, no i, oczywiście, żewszyscy widzieli ich wczoraj razem, rozradowanych. Nie.Wszystko w porządku.Zmrużył oczy. Okej.Zegar kontrolny.Torebka.Na zewnątrz, wprost wwilgotne, nocne powietrze.Alyssa usiadła resztkami sił zakierownicą swojej corolli i wyjechała z parkingu klubu.Nie miała pojęcia, dokąd jechać.Do Marco za nicwracać nie zamierzała, ale powrót do pokoju hotelowegowydawał jej się przyznaniem do wielkiej porażki.Więcruszyła przed siebie.Po prostu, żeby jechać.%7łeby daćgłowie coś do myślenia, poza bólem, który tak mocnościskał jej serce, że aż trudno było złapać oddech.Mruganiem powiek odpędziła łzy, kiedy zaczęłypłynąć, i wstrzymała oddech, bo zaczęło jej grozić, że się nagłos rozszlocha.Wreszcie poczuła, że nie jest już w stanie ani chwilidłużej panować nad ogarniającym ją żalem.Z gardła wyrwał jej się zduszony okrzyk.Zaparkowała na chybił trafił przy krawężniku, a potempozwoliła sobie chociaż część tego duszącego ją bóluwypłakać.Miały minuty, a może godziny, zanim wreszciełzy przestały płynąć.Oczy miała podpuchnięte izaczerwienione, gardło obolałe, a w piersi wielką, bolesnąpustkę.Samotność napierała na nią tak, jakby siła grawitacjigłównie z niej się składała.Alyssa otarła twarz.Nic dobrego nie przyjdzie zpodobnego załamywania się.Wyprostowała się na siedzeniusamochodu i rozejrzała wkoło.Głośno wciągnęła powietrzew płuca, kiedy dotarło do niej, gdzie się znajduje zaledwie dwie przecznice od domu ojca. Bez zastanowienia przejechała przez swoje dawnesąsiedztwo i zaparkowała przed zapuszczonym ranczerskimdomem.Popatrzyła na ciemną sylwetkę budynku.No cóż,domu, w którym dorastała.Jednak nawet i ten opis niebrzmiał jak trzeba, prawda? To był dom, w którym byłaszczęśliwa aż do trzeciego tygodnia po swoich dwunastychurodzinach, kiedy umarła jej matka.I jeśli wydawało jej się, że nic gorszego nie może jejspotkać, to bardzo, ale to bardzo się pomyliła.Bo wtedywłaśnie jej ojciec zmienił się nie do poznania.Brady robił,co tylko mógł, żeby ją obronić przed ciosami i rzucanymi wnią butelkami, żeby ją chronić przed wykrzykiwanymiobrzydliwościami i wymiotami w kuchennym zlewie.Jemubyło jeszcze trudniej niż jej samej.Miał o pięć lat więcej iniewiele mu zostało do ukończenia szkoły średniej, kiedymusiał wziąć na siebie zadanie opieki nad nią.I to on pomógł jej się stąd wydostać.Nigdy niewychodził z domu, nie zabierając jej ze sobą, i w ten sposóbzaczęła spędzać tak dużo czasu u Marco.Kiedy obajskończyli szkołę średnią, zrezygnowali z wyjazdu irealizowania własnych marzeń, dopóki ona była za mała,żeby się wyprowadzić albo zacząć żyć na własny rachunek.A więc obaj znalezli pracę, wspólnie wynajęli mieszkaniedla nich trojga i dopóki nie skończyła szkoły, robili tylkojakieś wieczorowe kursy.Brady i Marco byli w jej oczach bohaterami, wkażdym sensie tego słowa.Spojrzała jeszcze raz na dom i dreszcz przebiegł jejpo plecach.Czy ojciec nadal był w tym samym stanie?Jej samochód stał zaparkowany nierówno na krótkimpodjezdzie przed domem, jedno koło zatrzymało się pozanim, w trawie. Mówię ci, nie wszyscy wracają z wojny.w pełnizmysłów.Słowa Vana znów ją uderzyły.Zmierć jej matkistanowiła dla ojca taką właśnie wojnę, która zrujnowała mużycie.Czy to samo mogło być prawdą w przypadku Marco?Alyssę coś ścisnęło za gardło
[ Pobierz całość w formacie PDF ]