[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Opcja A: spojrzeć wreszcie prosto w oczy mojej zakopanejgłęboko przeszłości.Opcja B: kłamać ile wlezie, kontynuując oszustwo, jakimbyło moje życie.Tak naprawdę wcale nie miałam wyboru.Jakoś sobie poradzę.Key West jest przecież dużym miastem.Tak jakby.Po prostu musiałabym się pilnować.Zresztą minęłosiedemnaście lat.Peter może już tam nie mieszka.Sięgnęłam po komórkę, która wydała mi się nagle zaskaku-jąco ciężka.Szybko, żeby się nie rozmyślić, przewinęłam listękontaktów do numeru Mary Ann.217 Słucham? odebrała ostrym tonem. Tak się tu zastanawiam i wiesz co, może jednak za-mieńmy się sprawami zaproponowałam. Mówisz serio? zapytała już zupełnie innym głosem.Jesteś pewna?Niczego nie byłam pewna, ale i tak musiałam to zrobić. Zgódz się, zanim zmienię zdanie ponagliłam. Oczywiście, że się zgadzam zapewniła mnie radośnie. Widzisz? Wiedziałam, że jesteś dobrą koleżanką.Ja za topomogę Emmie przygotować się do egzaminów.Masz mojesłowo.Tylko pamiętaj, żadnego wycofywania się. W porządku potwierdziłam, przygryzając wnętrze po-liczka.Rozdział 61Jak w przypadku każdego ryzykownego posunięcia, do tegonajnowszego również zabrałam się z werwą.Do następnego poranka miałam już wszystko załatwione.Przelot do Key West, hotel, dojazd na lotnisko.Emma bardzosię ucieszyła, gdy się dowiedziała, że nadchodzący tydzieńspędzi w miejskim domu najlepszej przyjaciółki, Gabby, wBrooklynie.Zostało mi tylko po drodze na lotnisko Kenne-dy'ego wpaść do biura po akta Harrisa, które Mary Ann pode-słała tam przez posłańca.Pózniej musiałam już tylko pilnować, żeby podczas gdy będęratowała skazańca przed egzekucją, nie dać się zabić Peterowi.I miałam na to zaledwie tydzień. Bułka z masłem mamrotałam pod nosem, ciągnąc zasobą walizkę do kuchni.Em słuchała czegoś na iPodzie i bębniła ołówkiem w leżącyprzed miską z cap'n crunch otwarty podręcznik trygonometrii.219Podkradłam jej łyżkę płatków, pisząc zarazem e-mail doadwokata Harrisa, Charlesa Baylora, w którym go zawiada-miałam o moim przyjezdzie.Kiedy uruchomiłam kuchenny laptop i otworzyłam InternetExplorer, skrzywiłam się z niesmakiem.W zakładce Historiaznalazłam wyszukiwane hasła: rodzina Bloom i nawet hrabstwo Wicklow , odnoszące się do miejsca, z którego, jakpowiedziałam Emmie, pochodził jej fikcyjny ojciec.Zwietnie! Kolejny ból głowy.I co za wyczucie czasu! Jakbybrakowało mi innych katastrof.Zrozumiałam, że nagranie, któreprzygotowałam przed przyjęciem Emmy, tylko wzmogło jejapetyt.To oznaczało jeszcze większą żonglerkę.Wszystkospadało na mnie naraz.Odczepcie się od mojej utajonej tożsa-mości! miałam ochotę wrzasnąć. Mamo, chciałam cię właśnie o coś zapytać zaczęłaEmma, odbierając mi łyżkę. Dlaczego prawie wcale nie jestempodobna do ojca?O to martwiłam się najbardziej.%7łe Emma zauważy, iż AidanBeck jest blondynem, a nie ciemnowłosym Irlandczykiem jakPeter. Nie mam zielonego pojęcia odparłam z udawaną we-sołością, wymyślając zarazem na poczekaniu kolejne kłamstwa. Wiem tylko, że odziedziczyłaś po nim pogodną naturę iuśmiech.Emma, która nie była idiotką, zmarszczyła się, słysząc tętotalną bzdurę. Czemu ciągle odnoszę wrażenie, że ty wcale nie chcesz,bym dowiedziała się o nim czegoś więcej? zapytała podejrz-liwie.220Musiałam się mocno wysilić, żeby nie zacząć rwać włosów zgłowy. Naprawdę tak to widzisz? Nieważne mruknęła, a do jej dużych błękitnych oczunagle napłynęły łzy.Wiedziałam, że Emma to tylko szesnastolatka o emocjachpoddawanych burzy hormonów, ale nie mogłam jej pozwolić natakie zachowanie.Nie zniosłabym tego i ona również nie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]