[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jęczę z rozkoszy, wyginając plecy w łuk, kiedy Miller wsuwa sięwe mnie.Wygląda, jakby bez wysiłku utrzymywał stałe tempo, podczas gdy ja z trudemo to walczę. Uwielbiam, kiedy twoje mięśnie się zaciskają. Rysuje palcem kółko namoim naprężonym brzuchu, a ja jęczę.Walczę, żeby nie spuszczać z niego wzroku,mimo że mam ochotę odrzucić głowę i wykrzyczeć jego imię. A zwłaszcza tu.Wysuwa się i ponownie we mnie wchodzi zdecydowanym ruchem.Kładzie rękę namoim biodrze i zatrzymuje się, a ja staram się uspokoić krzyk.Teraz też dyszy, a jegowłosy są mokre od potu. Livy, dobrze ci?  pyta, znając odpowiedz. O, tak. Wiję się nieprzytomnie w jego uścisku.Znów o coś uderzam, ale tymrazem czuję wilgoć, a kiedy zerkam na bok, widzę rękę umazaną farbą i przewróconypojemnik na wodę.Mętny roztwór zaczyna płynąc po stole w moim kierunku. O Boże,Miller!  Zarzucam ręce na jego ramiona i wbijam paznokcie w ciało.Miller zaciskaszczękę, jego twarz się wykrzywia, a głowa odchyla.Lecz oczy nadal wpatrują się wemnie.Wstrzymuję oddech, gdy iskry rozkoszy znajdują drogę do mojego najczulszegopunktu.Zostaję nagrodzona równym, starannym rytmem.Nieśpiesznymi natarciami.Nieśpiesznymi wycofaniami.Nieśpiesznym ruchem bioder.Wszystko jest nieśpieszne izaplanowane. Jak ty to robisz?  krzyczę, już zła na niego. Jak możesz zachować taką kontrolę?Przestawia nogi, żeby uzyskać większą stabilność, chwyta moje ręce, splata swojepalce z moimi i przesuwa niżej. Dzięki tobie. Używa swoich ramion jako dzwigni, unosząc lekko moje ciało zkolejnym płynnym ruchem naprzód.Przygryzam wargę, wpuszczając go do środka.Pragnę zapamiętać każdą chwilę, którą z tobą spędzam. Jego silne ramiona przyciągają mnie i unoszą, dzięki czemu wchodzi głębiej, prowokując mnie do krzyku.Nasze piersi stykają się, a Miller zastyga, pozwalając mi dopasować się doniewyobrażalnie głębokiej penetracji.Dyszy przy mojej twarzy; jego oddechy sąpłytkie, ciężkie i wypełnione satysfakcją. Wypróbowuję twoje ciało i chcęrozkoszować się każdą chwilą, kiedy cię rozpieszczam. Jego usta chwytają mojewargi w wygłodniałym pocałunku, a krocze odnajduje swoje wcześniejsze tempo.Jezu, Olivio, chciałbym poświęcić każdą chwilę dnia i nocy na wielbienie twojegociała. Wsuwa się głębiej.Jego pocałunek robi się jeszcze bardziej zmysłowy inamiętny.Coraz mocniej pragnę mojego skomplikowanego dżentelmena na niepełny etat, leczrzeczywistość daje o sobie znać.Wiem, że nie może mi poświęcić każdej chwili dnia inocy.Jest uwięziony, a ja czuję się całkowicie bezradna. Pewnego dnia&  mruczę w trakcie zmysłowego pocałunku, przygryzając jegowargę, zanim z powrotem wsunę w niego język i przycisnę piersi do torsu. Wkrótce  mówi, obejmując moją głowę.Zaczyna ssać wilgotną skórę na szyi.Obiecuję ci.Nie zawiodę cię  szepcze przy zagłębieniu obojczyka i odsuwa mnie odswojej piersi.Spogląda na mnie, wypełniając mnie determinacją i siłą. Nie zawiodę nas.Kiwam głową i pozwalam mu opuścić się na stół.Puszcza moje ręce, żeby sięgnąćpo coś leżącego obok, i wraca dłońmi do mojego brzucha.Patrzę w dół i widzę, żejego palec wskazujący jest pokryty czerwoną farbą.Obserwuję go z lekkimzaskoczeniem, ale widzę, że jest skupiony na moim ciele.Powoli przesuwa palcem pomojej skórze i znów zaczyna delikatnie się we mnie wsuwać, co na nowo rozbudzaciągle żywy orgazm.Zaczynam drżeć i poddaję się niezwykłej satysfakcji, czerpanej zpatrzenia na Millera, który koncentruje się na swoim zadaniu, podczas gdy jego ciałobez wysiłku porusza się w moim.Miller jest opanowany i nieśpieszny zarówno jeśli chodzi o malowanie mojegobrzucha, jak i kochanie się ze mną.Ale ja znajduję się na skraju wytrzymałości. Miller!  dyszę, wyginając plecy i zaciskając pięści.Dłużej nie wytrzymam, całabuzuję. Uwielbiam cię dotykać  szepcze.Jego biodra lekko się poruszają, wywołując umnie jęk, a u niego okrzyk. Pulsujesz wokół mnie  jęczy. Jasna cholera, Olivio! Proszę!  błagam go.Moja głowa miota się gwałtownie, kiedy zostaję rzucona wwir intensywnych doznań.Nie mogę od nich uciec.Zaraz się roztrzaskam na drobnekawałki.Miller przytrzymuje moje uda obiema rękami i zaczyna mnie przysuwać dosiebie.Jego uścisk jest znacznie silniejszy niż zazwyczaj. Och!Rozpaczliwie chcę się wziąć w garść, uzyskać odrobinę kontroli nad sobą, mimoszalonej rozkoszy; pragnę się skoncentrować na jego twarzy, kiedy będzie miał orgazm. Wpatruję się w niego.Zaczyna mi wszystko wirować przed oczami, kiedy odrzucagłowę i zaciska szczękę.Nasze ciała ocierają się o siebie, wywołując okrzykirozkoszy.I wtedy wybuchamy.Oboje.Miller naciera na mnie z dzikim okrzykiem.Nieruchomieje i wchodzi głębiej.Krzyczę jego imię.Wybucham.Obraz mi się rozmazuje, a wewnętrzne mięśniezaczynają drgać, podobnie jak całe moje ciało. O mój Boże  z moich ust wychodzi długi, zadowolony jęk.Gdy wreszciezaczynam prawie normalnie widzieć, dostrzegam unoszącą się i opadającą klatkępiersiową Millera i twarz oblaną potem.Zerkam na jego brzuch i widzę napis, alezaraz przykłada dłoń i rozmazuje farbę.Widać tylko wielką, czerwoną plamę.Pochwili opada na mnie, a jego usta znajdują moje. Straciłem kontrolę.Przepraszam.Tak bardzo przepraszam. Poświęca szczególnąuwagę moim ustom.Zasypuje mnie pocałunkami.Moje ciało.Usta& serce.Uśmiecham się i obejmuję go ramionami, odwzajemniając pocałunek. To było coś  mówię cicho przy jego ustach [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl