[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Miała nadzieję, że niebędzie nocował w Missouri.Przemierzała nerwowo cały dom,potem zabrała się za porządki i równo z wybiciem dziesiątejzatelefonowała.Odebrał po trzecim dzwonku.- Dave?- Melisso, co się stało? - Wyczuł zmianę w jej głosie.- Zadzwonił Henry, a potem matka.- Och, kochanie, czy było to bardzo okropne?- Wystarczająco.Zastanawiałam się właśnie.Może mogłabymdo ciebie przyjechać na chwilę, wyrwać się stąd.Jeśli nie jestzbyt pózno.- Tutaj? Do mojego domu?RS98- No cóż, jeśli jesteś zajęty.- Melissa wiedziała, żeprzeszkodziła mu w czymś.Odniosła wrażenie, że wpadł wpanikę.- Zaraz u ciebie będę.Pójdziemy gdzieś.- Po chwili dodał: -Za dwadzieścia minut.- Dobrze.Dziękuję.- Kiedy tak stała wpatrując się jeszcze wtelefon, dotarło do niej dopiero, jak dziwnie brzmiał jego głos.Nie chciał, żeby do niego przyjechała.Dlaczego? Nalała sobietrochę kawy i postanowiła zaczekać na niego na werandzie.Kiedy usiadła, przyszła jej do głowy myśl, że może on jestżonaty.To by wyjaśniało jego zachowanie.Nie, chyba-by jejpowiedział.Zapragnęła zapytać go, jak tylko przyjedzie, aleprzestraszyła się odpowiedzi.Sączyła gorącą kawę, zastanawiając się nad tą sprawą.Oczywiście były rzeczy, o których Dave nigdy z nią nierozmawiał.Był co prawda bardzo tajemniczy, jeśli chodziło ojego prywatne życie, ale.nie, to niemożliwe, aby był żonaty.Melissa czuła w głębi serca, że nie oszukiwałby jej tak.Davebył jedną z tych nielicznych osób w jej życiu, które nikogo nieudawały.Odłożyła swoje wątpliwości na pózniej.Miała jeszcze tyleczasu, zanim kurczaki dorosną i zacznie się szkoła.Wtedybędzie martwiła się o przyszłość.Nie miała żadnychwątpliwości co do tego, że w każdej chwili wyszłaby za Dave'a,ale było jeszcze za wcześnie na myśli o małżeństwie.Na raziezadowoli się tym nowym światem wolności i miłości.RS99ROZDZIAA DZIEWITYGdy tylko Dave wysiadł z ciężarówki i zaczął iść w jejkierunku, wątpliwości Melissy rozwiały się całkowicie.Rzuciłpaczkę puszek Coke-Classic i paczkę chipsów, podszedł bliżej iobjął ją.Jego pocałunek natychmiast rozniecił ogień i sprawił,że wszelka niepewność zniknęła.- Mhm, przywiozłem trochę prawdziwej coli i żarcia-wymamrotał wprost do jej ucha.- Ale jeśli chcesz, możemygdzieś pójść.Melissa odsunęła się i wzięła głęboki oddech.Kiedy był takblisko, trudno było jej myśleć o jedzeniu i w ogóleczymkolwiek.- No, skoro już wszystko przywiozłeś.- Otworzyła puszkę zcolą.- Mniam.To prawie mój nałóg.Jest cudowna.- Ruszyła wstronę domu, pijąc z zapamiętaniem.W kuchni starała sięznalezć zajęcie, by myśleć o czymś więcej poza jegopocałunkiem.Dave stanął za nią i mocno objął ramionami jej talię.- Melisso, jeśli chodzi o twoją wizytę w moim domu.Topobojowisko.Wiesz, jak to jest, kiedy mężczyzna mieszka sam.- Wyczuł w niej napięcie.- Wkrótce zabiorę się za sprzątanie iwtedy.- W porządku, Dave, naprawdę.Chciałam po prostu oderwaćsię od tego telefonu.Obrócił ją w swych ramionach.- No to oderwij się.Dokąd pójdziemy? Gładził ją po plecach,a jego oddech ogrzewał jej szyję.Melissa zwalczyła w sobiepragnienie wyznania, gdzie najbardziej chciałaby z nim terazbyć.- Nie, już dobrze.- Przywarła do niego mocniej.- Jesteś bardzo głodna?- Uch, nie sądzę.- Jego dotyk sprawiał, że gorące ognie paliłyjej plecy i żołądek.- Może usiądziemy sobie na zewnątrz?RS100Odsunął się od niej i wziął miskę z chipsami.Kiedy siedzielina werandzie popijając chipsy colą, zadał pytanie, które leżałomu na sercu:- Co powiedziałaś Henry'emu? Melissa oparła się o niego.- Powiedziałam mu, gdzie ma sobie schować swoją soję.Dave wybuchnął śmiechem i przyciągnął ją bliżej.- Niemożliwe!- Naprawdę.Nie muszę ci mówić, że nie był zachwycony.- No, myślę.Zuch z ciebie.A matka? Melissa spoważniała.- Nie uwierzysz, ale ona wyciągnęła jakiegoś psychiatrę zpola golfowego i umówiła mnie z nim na spotkanie.-Opowiedziała mu całą rozmowę.Kiedy Dave zaczął się śmiać,przerwała mu.- To nie jest śmieszne.Ujął ją za przeguby dłoni.- Może teraz tak uważasz, ale wierz mi, to jest śmieszne.Pomyśl tylko, jak biedna stara Abigail rujnuje facetowi całą gręwiadomością, że dorosła córka jej przyjaciółki uciekła złapaczem kur.Melissa, wbrew sobie, roześmiała się serdecznie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]