[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. I mam tu górę trupów, jakieś szwindle, fałszerze, mennica, psy z Warszawy, gangsterzy tutejsi,z Belgii, cholera wie co.Więc, mamuś, proszę, wez Mateuszka do siebie, ja wrócę do domu chyba zatydzień.Odchrząknął.Szybko skończyła rozmowę. Przepraszam.Wskazała Witczakowi trzeci fotel.Na początek zwróciła się do Tymańskiego. Właściwie dlaczego ten pan jest w kajdankach? Jest podejrzany w drugiej sprawie  wyjaśnił. Powie pan coś więcej?  W głosie Wiosny zadrgała nuta zniecierpliwienia. Prawdopodobnie miał coś wspólnego z morderstwem osiemnastoletniej mieszkanki podwołomińskiejwsi. Witczak rzucił mu zdezorientowane spojrzenie. Oraz z czterokrotnym morderstwem sprzeddziesięciu lat, w tych samych okolicach. Zero wbił wzrok w podłogę. Nie będziemy się tym zajmować  szybko rzuciła prokurator. Proszę o wyjaśnienia dotyczącesprawy fałszowania pieniędzy.Jako były policjant zdaje pan sobie zapewne sprawę, jaką rangę ma tenczyn zabroniony? Zbrodni  odparł Zero. Grozi za to do dwudziestu pięciu lat.Hif rozsiadł się wygodniej w krzywym i wiekowym fotelu, który prawdopodobnie pamiętał czasy,kiedy w ośrodku gościły tuzy świata polityki.Pomyślał, że dziewczyna złapała przynętę, wiedziała, że natakiej sprawie wypłynie na szersze wody. Nie mam nic wspólnego z fałszowaniem  zapewnił Witczak. Wręcz przeciwnie. Co to znaczy?  spytała.  Od pięciu miesięcy choruję na schizofrenię  wyjaśnił. yle toleruję leki.W lutym znajoma lekarka,Kamilla Saks, złożyła mi propozycję. Schizofrenię?  stropiła się Wiosna.Nie było w tonie jej głosu współczucia, raczej rozczarowanie.Niech pan mówi dalej. Bratowa Kamilli cierpiała na tę samą chorobę i też nie mogła brać leków.Kamilla zaproponowała mipobyt u Saksów.Alina miała nauczyć mnie, jak radzić sobie z chorobą. Pomogli panu?  Wiosna nie wytrzymała, musiała znowu zapalić. Objawy trochę zelżały  potwierdził. I co ma to wszystko wspólnego z fałszowaniem? Gdzie mieszkało to małżeństwo? W Izabelinie pod Warszawą  wtrącił Tymański. Tydzień po moim przyjezdzie Kamilla wszystko mi zdradziła  wyznał Zero. Może jaśniej?  zażądała Wiosna. Chciała, żeby brat zerwał z nielegalną działalnością.Od dawna próbowała go przekonać.Janobiecywał, ale nie dotrzymywał słowa. To jest jak nałóg  mruknęła prokurator. Kamilla uciekła się do grozby.Powiedziała, że pracowałem w policji i że dała mi broń.Wiedziałajednak, że to nie poskutkuje  kontynuował. Próbował go pan powstrzymać? Rozumiem, że fabryczka znajdowała się na naszym terenie.Musiał turegularnie przyjeżdżać. Raz w miesiącu spędzał w Wisełce kilka dni.Tak, za pierwszym razem próbowałem go wypytać.Powiedział tylko, że jedzie ostatni raz.Nie dał się przekonać. Tak to jest z nałogowcami  przytaknęła Wiosna, a Hif pomyślał, że musiała o uzależnieniachwiedzieć znacznie więcej, niż tylko to, co usłyszała na sali sądowej.Być może ktoś z członków rodzinymiał problemy.Postawił na ojca alkoholika. Kamilla wymyśliła więc plan.Skombinowała lek psychotropowy.Chyba haloperidol.Miałem gododawać w kroplach do posiłków i napojów Jana.Po jakimś miesiącu wywołał objawy neurologiczne,między innymi drżenie rąk.Kamilla zmusiła brata do wykonania badań w szpitalu i zdiagnozowała zespółparkinsonowski.Wiosna pokiwała głową. Trucizna, metoda kobiet  stwierdziła. Saks zrozumiał, że z tą chorobą nie da rady pracować.Jego kuzyni nie byli w stanie przejąćprodukcji.Byli dobrzy w biciu monet, ale do banknotów brakowało im finezji. Skąd w takim razie Belgowie?  wypytywała dalej prokurator. Jan pracował dla nich jeszcze na emigracji.Kiedy zmarł jego mistrz, Saks przejął po nim drukarnię.Potem miejscowa policja zaczęła się interesować Aliną, maszyny przenieśli do Wisełki.Ale współpracaz Belgami trwała.Dopiero ostatnio Jan w końcu poinformował ich, że rzuca fałszowanie.Chcieliodebrać maszyny, a tych z kolei bracia zdążyli się pozbyć.Belgowie podejrzewali, że Jan nie odda imdrukarni, więc porwali Kamillę i Alinę, żeby zyskać mocniejsze argumenty negocjacyjne. Jak rozumiem, bracia Janusz i Maciej sprzedali maszyny drukarskie miejscowemu gangowi załapała. Tak.A kiedy Belgowie porwali kobiety, Jan musiał odzyskać cały sprzęt.Opowiedział historię porwania, tortur i śmierci Marka Nagiela. Kolejny trup  skomentowała z przekąsem Wiosna. Nie mogłem go uratować.Sam byłem kimś w rodzaju więznia  wyznał Witczak. To mi wygląda raczej na współudział  odparła Wiosna. Ale z tego, co słyszę, ma pan większe kłopoty w Warszawie.Witczak rzucił pytające spojrzenie Tymańskiemu, ale nie doczekał się odpowiedzi. Pojechaliśmy do Warnowa, tam na posesji sąsiadującej z leśniczówką znalezliśmy maszynydrukarskie.Mieliśmy je wymienić z Belgami na kobiety.Ukryliśmy się w zniszczonych koszarachw Kornowie.Po drodze doszło do strzelaniny, ścigał nas któryś z ludzi Dragi, zapewne jakiś stróż.Strzelał bodajże Janusz. Trzeba przyznać  wtrącił Tymański  że na trop tej sprawy wpadliśmy właśnie dzięki Witczakowi.Powiedzmy, że udało mu się rozrzucić okruszki.Nie wiem, czy świadomie. Namówiłem Saksa, żeby czekał na mnie na stacji benzynowej.Belgowie przebili opony w jegoładzie.Potrzebowaliśmy samochodu.Z doświadczenia operacyjnego wiedziałem, że w pobliskim lesiepracują tirówki.Ktoś je musiał rozwozić.Udało się przejąć samochód  wyjaśnił Zero. Na stacji benzynowej obejrzeliśmy zapisy z kamer monitoringu i zobaczyliśmy Jana Saksa, a potemmojego kolegę, który przyjechał tym zarekwirowanym w kurwidołku golfem.Wcześniej Krzysiekzadzwonił na komendę, podał nam nazwisko swojego gospodarza [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl