[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.To na pewno był jego głos.Poinformował, że niedługobędzie w domu.Czy powiedział coś jeszcze?Nie.Upuściłam telefon i rozmowa się przerwała.Co pani zrobiła potem? Nie zadzwonił drugi raz, a ja byłam mocno przestraszona.Pojechałam więc do przyjaciółki iprzenocowałam u niej.Stacy spojrzała na nią zdziwiona.Nie poczekała pani na niego w domu, tak na wszelki wypadek?To nie ma sensu, prawda? Mira przytknęła dłoń do czoła.Moja terapeutka zadzwoniła.Jak się nazywa?Doktor Adele Jasper.Zadzwoniła bezpośrednio po mojej rozmowie z Jeffem, ale na telefonstacjonarny.Czy powiadomiła ją pani, co się stało?Niezupełnie.Dlaczego nie?Mira odwróciła wzrok, czuła się jak kompletna idiotka.Po prostu.nie mogłam.Wiedziałam, co sobie pomyśli.Co takiego?%7łe miesza mi się w głowie.Musiałam porozmawiać z kimś, kto mógłby mi uwierzyć.Pojechałam więc do Deni.Przekonała mnie, abym została u niej na noc.Miałam przy sobie telefonkomórkowy.Zresztą, gdyby to naprawdę był Jeff, czy nie zatelefonowałby ponownie?Wydaje się to przekonujące powiedziała Stacy Dlaczego pani nie oddzwoniła?Nie mogłam.Numeru nie było w spisie.Komórka go nie zarejestrowała.A co wydarzyło się dziś rano, zanim przyjechała pani do mnie?Wróciłam do domu o bardzo wczesnej porze.Z powodu Noli i jeszcze dlatego.no,zastanawiałam się, czy on może tutaj być.Ale go nie było?Pokręciła głową.Wyglądało jednak tak, jakby był.Zostało wgłębienie na poduszce, jakby opierał na niej głowę.Poduszka pachniała tak jak on.Mira spojrzała na swoje splecione dłonie, a potem znowu nadetektywów.Dlatego tutaj przyszłam.Pamiętałam, co Louise powiedziała o ludziach, którzy domnie przychodzą.Poza tym paliło się światło na ganku.Przed oczami stanął jej obraz Connora.Wspomniała jego pocałunek i doznanie, jakie u niej wywołał.Tym z policją nie zamierzała siędzielić.Ona znała Jeffa.Gdyby żył, poznałaby go na pewno.Wydawało mi się też, że potrafiłabyopisać, kogo widziała i kiedy.Słusznie.A co ze światłem?Było zapalone w ciągu dnia.Louise nigdy go tak nie zostawiała.Kiedyś zrobiła Jeffowi i mniewykład na temat tego, jak wiele zużywamy elektryczności.Mira dostrzegła, że wargi Stacy nieznacznie się unoszą.Dlaczego więc weszła pani do jej domu?Pukałam i wołałam.Od frontu i od tyłu, a potem po prostu sprawdziłam klamki.Głos jejzadrżał.%7łałuję, że weszłam.Ona tak okropnie wyglądała.Nie sądzę, żebym kiedykolwiek była wstanie wyrzucić to z pamięci.Stopniowo będzie coraz lepiej, Miro.Może mi pani wierzyć.Stacy uścisnęła jej dłonie.Kiedyostatnio widziała pani sąsiadkę żywą?Niech pomyślę, tak wiele się zdarzyło.Przytknęła palce do skroni.Rozmawiałam z nią wewtorek po południu, wtedy powiedziała o tych ludziach, co przychodzą i wychodzą.I to był ostatni raz?Tak.Nie, chwileczkę.Ostatniego wieczoru.Około dziewiątej, kiedy wróciłam do domu poprzesłuchaniu u was. Czy na pewno to była ona?Zastanowiła się chwilę i skinęła głową.Tak.Zapaliło się światło na ganku i zobaczyłam ją w oknie przy drzwiach.Pomachałam jej, alenie odpowiedziała.Dziękuję.Stacy wskazała kciukiem Spencera.Musimy porozmawiać.Niech pani tu zostanie,dobrze? Zaraz wrócę.Gdy odeszli kilka kroków, Mira uświadomiła sobie nieprawdopodobieństwo całej tej sytuacji.Stacy?Kobieta zerknęła na nią przez ramię.Słucham.Jak to się stało, że była pani tutaj akurat w chwili, kiedy pani potrzebowałam?Uśmiechnęła się.Zastanawiałam się, kiedy pani o to spyta.Spencer polecił mi mieć panią na oku.Wyszło zkorzyścią dla nas obu, prawda?Mira zmarszczyła brwi.Nie rozumiem.Nie musiałam siedzieć przed telewizorem, a pani ma kogoś, kto potwierdzi jej wersjęwydarzeń.Stacy ją śledziła na polecenie Malone'a.Właśnie dlatego pozwolił jej wrócić do domu, pomyślałaMira.Jednak to rzeczywiście przyniosło jej korzyść, Stacy miała rację.Zadrżała i spojrzała w dużefrontowe okno domu.Jej uwagę zwrócił odbity w nim wizerunek srebrzysto niebieskiego jaguarawolno przesuwającego się ulicą.Doktor Jasper.Ulica była pełna policji i ambulansów, dla ruchuzostał tylko jeden pas.Wcześniej nie zauważyła jaguara, ale to nie znaczyło, że go tu nie było, żenie zatrzymał się za policyjną furgonetką lub ambulansem.Zbiegła ze schodów i przeciąwszy trawnik, stanęła przy krawężniku.Popatrzyła w jedną stronę,potem w drugą.Ani śladu srebrzysto niebieskiego jaguara.Jeśli nawet tu stał, to zdążył odjechać.Rozdział 49środa, 17 sierpnia godz.13.40Przez uchylone drzwi Malone dostrzegł Bayle, wielkimi krokami zmierzającą ku domowi.Wyglądała na zirytowaną.Wpisała się do książki wejść i wbiegła na ganek.Skinęła głową Stacy,potem zwróciła się do niego.Słowo na osobności, partnerze.Znalezli zaciszny kąt, gdzie Bayle mogła się na niego rzucić.Jak to się stało, że dotarłeś tutaj dużo szybciej niż ja?!Może miałem zieloną falę?To raczej Stacy cię powiadomiła.Zadzwoniłeś do mnie dopiero wtedy, gdy byłeś w drodze.Mniej więcej tak.Szczerość Malone'a na chwilę zbiła ją z tropu.Co tutaj robi Stacy?Powiedziałem ci, że kazałem śledzić Gallier.Nie zapytałaś, kto to robi.Ty draniu zniżyła głos.W co grasz?W nic.Teraz masz problem ze Stacy?Zaczerwieniła się po uszy.Nie mam problemu ze Stacy, tylko z tobą.Nie ty jedna.Nie musieliśmy odciągać nikogo od innych zadań, Stacy jest świetną policjantką,a do tego zna Gallier.Poza tym stuprocentowo jej ufam.Zadba przede wszystkim o twoje interesy.Zmrużył oczy.Tu nie chodzi o mnie ani o ciebie, Bayle.Na pierwszym miejscu stawiam dobro śledztwa ischwytanie przestępcy.Czy możesz powiedzieć to o sobie?Oczy ją zdradziły.Próbowała się maskować, ale jakiekolwiek miała cele, były zbyt mocnoustalone, by potrafiła je w pełni ukryć.Co się, u diabła, z nią działo?Co tu mamy? spytała sztywno.Spencer wskazał w stronę salonu.Sama zobacz.Nazywała się Louise Latrobe dodał po chwili, gdy stanęli obok Stacy przy ofierze.Miałaosiemdziesiąt dziewięć lat.Tak stanowi prawo jazdy, nawiasem mówiąc, wciąż ważne, wydaneprzez stan Luizjana.Kobieta była wdową i mieszkała samotnie.Malone spróbował spojrzeć na ofiarę oczami Bayle, czyli tak, jakby zobaczył ją pierwszy raz.Leżała na podłodze między oknem a masywnym krzesłem.Była drobna i koścista.Ciało było lekkoskręcone, jakby próbowała podeprzeć się przy upadku, Jedna ręka leżała na piersi, druga byławyciągnięta wzdłuż boku.Twarz zastygła w grymasie.Co to znaczy, do diabła? spytała Bayle, wskazując wypisaną na czole cyfrę.No właśnie, pani detektyw powiedział przedstawiciel koronera, który kończył badać zwłoki.Co o tym sądzisz, Ray?Nie ma śladów walki
[ Pobierz całość w formacie PDF ]