[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Richard posmarował grzankę dżemem. Ty jesteś zdrowa, ale reszta to wariaci.Zaśmiała się.Jej pracownicy rzeczywiście wy-glądali nieco ekscentrycznie. Kawiarnia to nie kancelaria prawnicza. %7łartujesz! Klienci oczekują luzniejszej atmosfery, a moipracownicy nie są wariatami, tylko mają ciekawąosobowość! Ot co. Skoro tak uważasz. Jasne. Kate nasypała sobie muesli do mise-czki, dodała owoców i zalała mlekiem ze śmietanką. To ty jesteś zbyt sztywny.Powinieneś się trochęrozluznić. Moi klienci umarliby z radości.Wszyscy pra-wnicy to sztywniacy.Dzięki temu wzbudzają zaufa-nie. Zajrzał do jej miseczki. Zmietanka? Mm, z mlekiem. Kate oblizała łyżeczkę.Zazdrosny? Nie, wcale nie. Kłamiesz!Richard żył po spartańsku.Jadał tylko zdrowe,beztłuszczowe rzeczy, a mimo to musiał walczyćz rosnącym brzuchem.Ona natomiast mogła sobie106 pozwolić na słodycze i bardziej tłuste potrawy, leczdzięki długim spacerom nad jeziorem utrzymywałaświetną formę.Wciąż była szczupła i wysportowana.Miała też śmiesznie niskie ciśnienie i poziom chole-sterolu.To nieodmiennie Richarda złościło.Wciąż ostrze-gał swą żonę, że przy takim odżywianiu skończyw szpitalu, ale Kate tylko się z tego śmiała.Nikt w jejrodzinie nie chorował na serce i wszyscy byli szczu-pli, mimo że wcale się nie odchudzali.No a jeśliprzepowiednie Richarda się sprawdzą? Cóż, wów-czas będzie musiała zmienić przyzwyczajenia. Mój biedaku, chcesz spróbować?Spojrzał tęsknie w stronę miseczki i potrząsnąłgłową. I tak wziąłem dżem. Ale rozpusta. Zjadła parę łyżeczek mueslii popiła je kawą. Zapomniałam ci powiedzieć, żedzwoniła Ellen.Wróciłeś tak pózno z zebrania.Richard spojrzał na nią znad gazety, nie bardzowiedząc, o kogo chodzi. Ellen?  powtórzył. Tak, z Citywide.Powiedziała, że dostaliśmynajwyższą ocenę.Jako jedyni z całej grupy dostar-czyliśmy na czas wszystkie papiery. Nic dziwnego.Wiadomo, że znamy się naróżnych dokumentach.Kate zignorowała szyderstwa męża. Nie chcę niczego zaniedbać. A ja cieszę się, że mamy to już za sobą.Musiała mu przyznać rację.Wypełnianie tychwszystkichformularzy nie należało do przyjemności.107 Wyglądało na to, że agencja chce o nich wiedziećdosłownie wszystko, poczynając od statusu społecz-nego, a kończąc na problemach ze zdrowiem.A po-tem nawet wzięli ichodciski palców, żeby sprawdzićje na policji.Jednak Kate najtrudniej było odpowiadać na pyta-nia dotyczące poglądów, oczekiwań i najbardziejosobistych myśli.Musieli dokładnie zastanowić sięnad tym, dlaczego chcą adoptować dziecko i jakiemają względem niego plany.Najgorsze było to, żemiała to wszystko przeczytać naturalna matka dziec-ka, żeby móc dokonać ostatecznego wyboru.Kate była bardzo zdenerwowana, bo powiedzianojej, że od tego, jak wypełnią dokumenty, zależyniemal wszystko, bo naturalne matki prawie zawszepodejmowały ostateczną decyzję właśnie po prze-czytaniu papierów.Dlatego Kate tak bardzo starała się napisać praw-dę i uzmysłowić zupełnie nieznanej osobie, jak bar-dzo potrzebuje tego dziecka.Być może uda jej sięporuszyć serce którejś z naturalnych matek.Cowięcej, musiała pisać prostym językiem o bardzoskomplikowanychsprawach.Było to bardzo wyczer-pujące. Został nam jeszcze tylko album ze zdjęciami.Skończyłam go wczoraj i myślałam, że pojadę doCitywide za parę dni.Nie wybierasz się na połu-dniowe wybrzeże dziś lub jutro?Richard pokręcił głową. Dopiero w piątek. Dobrze, zastanowię się, chociaż nie chciałabymczekać tak długo.108  Zawsze byłaś prymuską. Znowu się z niądrażnił. Tak uważasz?  Zaśmiała się. Po prostu chcęjuż z tym skończyć. A potem zrelaksować się i czekać, aż dzieckospadnie nam z nieba? Zrelaksować się?  Uniosła brwi. Może ty, alenie ja.Jestem tak podminowana, że nie wiem, co zesobą zrobić.Dopiero teraz zaczyna się prawdziweczekanie.To może się zdarzyć lada chwila. Uspokój się, kochanie.Pamiętasz, co mówiłaEllen? Możemy czekać rok albo nawet dłużej.Przytakim nastawieniu będziesz się strasznie męczyć.Wiedziała, że ma rację, lecz niestety, nie na wielesię to zdało. Wiem, wiem  westchnęła. Pamiętam o wszy-stkim, ale. Czekaliśmy już zbyt długo?  Położył rękę najej dłoni. Wiem, kochanie.Zcisnęła mocno jego palce, ciesząc się, że takdobrze ją rozumie. Strasznie cię kocham. Ja ciebie też [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl