[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie może wyjść za Griffena.Nie kocha go.Kocha Chance' a.WiedziaÅ‚a o tym od tamtej nocy, spÄ™dzonej z Griffenem, ale baÅ‚a siÄ™ spojrzećprawdzie w oczy, pożegnać siÄ™ z marzeniem o miÅ‚oÅ›ci idealnej.Nie ma doskonaÅ‚ej, idealnej miÅ‚oÅ›ci.Chance miaÅ‚ racjÄ™.W życiu nie ma nicpewnego, nic na zawsze.Pewna jest tylko Å›mierć.Musi zerwać z Griffenem.Winda zatrzymaÅ‚a siÄ™ na parterze.Skye wysiadÅ‚a, życzyÅ‚a recepcjonistcemiÅ‚ego, udanego weekendu i wyszÅ‚a na ulicÄ™.ByÅ‚ sÅ‚oneczny, mrozny dzieÅ„.Skye schowaÅ‚a rÄ™ce do kieszeni trochÄ™ zÅ‚a, żenie przysÅ‚ali jeszcze rÄ™kawiczek, które zamówiÅ‚a u Marshalla Fielda.RuszyÅ‚a Michigan Avenue w kierunku podziemnego garażu, gdzie zawszeparkowaÅ‚a swój wóz.DwadzieÅ›cia pięć minut pózniej podjechaÅ‚a pod dom i wyskoczyÅ‚a zsamochodu, marzÄ…c o kominku i filiżance gorÄ…cej czekolady.W drzwiach wejÅ›ciowych niemal zderzyÅ‚a siÄ™ z posÅ‚aÅ„cem.Na paczce, którÄ…miaÅ‚ w rÄ™ku, zobaczyÅ‚a swoje nazwisko.Nowe rÄ™kawiczki.Wreszcie!- Przepraszam, jestem Skye Dearbom.Zdaje siÄ™, że to przesyÅ‚ka dla mnie?-To na pewno pani? - zapytaÅ‚ chÅ‚opak z szerokim uÅ›miechem.- Na pewno.Chce pan zobaczyć prawo jazdy albo jakiÅ› inny dokument?- Nie, wystarczy, jak pani tu podpisze.Ma pani szczęście.Cztery razymusiaÅ‚em objechać kwartaÅ‚, zanim znalazÅ‚em miejsce do parkowania.Jużsobie jedno upatrzyÅ‚em, ale facet wcisnÄ…Å‚ siÄ™ w ostatniej chwili.O ten.WskazaÅ‚ na znanego Skye czarnego porsche, który staÅ‚ kilkadziesiÄ…tmetrów dalej.Skye zmarszczyÅ‚a czoÅ‚o.W samochodzie nie byÅ‚o nikogo.OdruchowospojrzaÅ‚a w okna swojego mieszkania.Griffen? Co on tutaj robi?-MaÅ‚o brakowaÅ‚o, a byÅ‚bym siÄ™ z paniÄ… minÄ…Å‚.OdebraÅ‚a paczkÄ™ od chÅ‚opca, podziÄ™kowaÅ‚a mu i weszÅ‚a do budynku.Drzwi od mieszkania byÅ‚y lekko uchylone.KtoÅ› byÅ‚ w Å›rodku.SÅ‚yszaÅ‚a go.Griffen siedziaÅ‚ przy stoliku w bawialni odwrócony plecami i przeglÄ…daÅ‚pocztÄ™.Jej pocztÄ™.ZamurowaÅ‚o jÄ… z wÅ›ciekÅ‚oÅ›ci.- Grace! - krzyknÄ…Å‚ na jej widok, zrywajÄ…c siÄ™ z fotela.- Jak mnie nazwaÅ‚eÅ›?- Skye.PrzestraszyÅ‚aÅ› mnie.- Kto by pomyÅ›laÅ‚.- PrzeÅ‚ożyÅ‚a pudeÅ‚ko z jednej rÄ™ki do drugiej.- Co robisz wmoim mieszkaniu? Jak siÄ™ tu dostaÅ‚eÅ›?- PrzyjechaÅ‚em zabrać ciÄ™.WyglÄ…daÅ‚ dziwnie i tak samo siÄ™ zachowywaÅ‚.Blady, spocony, z trudemchwytaÅ‚ powietrze.ByÅ‚ bardzo zdenerwowany i spiÄ™ty.Skye dostrzegÅ‚a krewna mankiecie jego koszuli.- Jedziemy do letniego domu w Horizon's End.SpakowaÅ‚em już twojÄ… torbÄ™.PoczuÅ‚Ä….niemiÅ‚e mrowienie.Griffen wchodzi do jej mieszkania, szpera w jejrzeczach.Nie podobaÅ‚o siÄ™ jej to.-Jak siÄ™ tutaj dostaÅ‚eÅ›?Nie odpowiedziaÅ‚.- Musimy jechać.Robi siÄ™ pózno.- Griffen? - Skye cofnęła siÄ™ krok ku drzwiom.-Dobrze siÄ™ czujesz? Dziwnie wyglÄ…dasz.-Dobrze siÄ™ czujÄ™, chcÄ™ tylko jak najszybciej wyjechać z miasta.To wszystko.PrzeczesaÅ‚ palcami wÅ‚osy.Dopiero teraz Skye zobaczyÅ‚a jego rozoranÄ… dÅ‚oÅ„.Jakby ktoÅ› go podrapaÅ‚.-NagÅ‚a Å›mierć Dorothy.Wszyscy jesteÅ›my jeszcze w stresie.Musimyodpocząć, odprężyć siÄ™.Pobyć trochÄ™ razem.Skye pokrÄ™ciÅ‚a gÅ‚owÄ….- Nie, Griffenie.Wiele myÅ›laÅ‚am i doszÅ‚am do wniosku, że.ZamilkÅ‚a.Nagle uÅ›wiadomiÅ‚a sobie, że nie ma Pana Muu.- Gdzie mój pies?- Muu? - zapytaÅ‚ Griffen nieprzytomnie.- A, Muu.Z dziadkiem.Skye zaczęła ogarniać panika.- Jak to, z dziadkiem?- ZapomniaÅ‚em ci powiedzieć.Adam już wyjechaÅ‚ i zabraÅ‚ psa.Spotykamy siÄ™w Horizon's End.-Griffen podniósÅ‚ torbÄ™ Skye z ziemi.- PomyÅ›laÅ‚em, że piesbÄ™dzie szczęśliwy, bo wyszaleje siÄ™ w lesie, a mój samochód byÅ‚by za ciasnydla caÅ‚ej naszej trójki.Skye potarÅ‚a czoÅ‚o.CoÅ› tu byÅ‚o me tak.PrzerażajÄ…co nie tak.-JesteÅ› pewien, że Adam i Muu już wyjechali?- OczywiÅ›cie.- UÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™ niespodziewanie.Znowu przypominaÅ‚ tego Griffena, którego znaÅ‚a i któremu ufaÅ‚a.-Jakże mógÅ‚bym siÄ™ mylić?Instynkt podpowiadaÅ‚ jej, że nie powinna jechać, ale skoro Adam zabraÅ‚ Muu,to po prostu musi.- Dobrze.WziÄ…Å‚eÅ› moje tabletki przeciw bólowi gÅ‚owy?- I szczoteczkÄ™ do zÄ™bów, i butelkÄ™ wina.PomyÅ›laÅ‚em o wszystkim, kochanie.Jak zawsze.ROZDZIAA SIEDEMDZIESITY ÓSMYChance po raz trzeci odsÅ‚uchiwaÅ‚ wiadomość na sekretarce.CiÄ…gle jeszcze niemógÅ‚ uwierzyć.Claire? NaprawdÄ™ ona? Nie wszystko zrozumiaÅ‚ z potokunieskÅ‚adnych, histerycznych słów.ZatrzymaÅ‚a siÄ™ w Knickebocker.Pokój 212.TwierdziÅ‚a, że Skye jest w nie.bezpieczeÅ„stwie.WymieniÅ‚a imiÄ™ Griffena.BÅ‚agaÅ‚a, żeby Chance jak najszybciej do niejprzyjechaÅ‚.Griffen.Chance zasÄ™piÅ‚ siÄ™.SkÄ…d Claire zna Griffena? Raz jeszczeodsÅ‚uchaÅ‚ nagranie.Nie mógÅ‚ zrozumieć sensu tego, co Claire mówi oGriffenie, ale byÅ‚ to bez wÄ…tpienia jej gÅ‚os.ChciaÅ‚ już zadzwonić do Skye, lecz rozmyÅ›liÅ‚ siÄ™ w ostatniej chwili.Najpierwzobaczy siÄ™ z Claire i dowie siÄ™, dlaczego zostawiÅ‚a córkÄ™, oraz co robiÅ‚a przezostatnich czternaÅ›cie lat.Nie pozwoli znowu skrzywdzić Skye.ChwyciÅ‚ pÅ‚aszcz i ruszyÅ‚ do drzwi.W dwadzieÅ›cia minut pózniej podjechaÅ‚ pod hotel.CoÅ› musiaÅ‚o siÄ™ stać,sÄ…dzÄ…c po panujÄ…cym wokół zamieszaniu.WysiadÅ‚ z samochodu i podaÅ‚kluczyki chÅ‚opcu hotelowemu, żeby odprowadziÅ‚ wóz na parking.- Dlaczego tyle tu glin? KtoÅ› porwaÅ‚ wam jakiegoÅ› goÅ›cia?- Nie, proszÄ™ pana, nic takiego.- ChÅ‚opak drżącÄ… dÅ‚oniÄ… wrÄ™czyÅ‚ mu kwitek.-Ej, żartowaÅ‚em przecież.Nie denerwuj siÄ™ tak.Chance wszedÅ‚ do holu iwsiadÅ‚ do windy.Razem z nim wsiadÅ‚o dwóch milczÄ…cych policjantów o grobowych minach.Policjanci wysiedli na drugim piÄ™trze, Chance również.W uszachrozbrzmiewaÅ‚y mu sÅ‚owa Claire."CoÅ› strasznego siÄ™ stanie, Skye jest w niebezpieczeÅ„stwie.Przyjedz takszybko, jak tylko bÄ™dziesz mógÅ‚".Chance modliÅ‚ siÄ™, żeby policjanci poszli do innego pokoju, żeby to niechodziÅ‚o o Claire.Modlitwa zdaÅ‚a siÄ™ na nic.Detektywi zatrzymali siÄ™ przed drzwiamioznaczonymi numerem 212.Drzwi na moment siÄ™ uchyliÅ‚y i Chance zdążyÅ‚ zobaczyć kilku mundurowych,kilku dochodzeniowców ubranych po cywilnemu i coÅ› na podÅ‚odze.Nie coÅ›.KogoÅ›.CzyjeÅ› ciaÅ‚o.ZatrzymaÅ‚ siÄ™ jak rażony piorunem i oparÅ‚ o Å›cianÄ™, żeby nie upaść.Kiedy znowu mógÅ‚ oddychać, zjechaÅ‚ na dół, jeszcze nie dowierzajÄ…c samemusobie.PrzywidziaÅ‚o mu siÄ™? Może Å›ni koszmar i za chwilÄ™ siÄ™ obudzi?-MaÅ‚y! - przywoÅ‚aÅ‚ chÅ‚opaka, któremu przed chwilÄ… oddaÅ‚ kluczyki do wozu.-DÅ‚ugo pan tam nie byÅ‚.-Mój przyjaciel już siÄ™ wymeldowaÅ‚.MinÄ™liÅ›my siÄ™ - mruknÄ…Å‚ Chance.- Trudno.PaÅ„ski samochód jest tam
[ Pobierz całość w formacie PDF ]