[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. On tego nie zrobił, Ted.To pomyłka.Gdy tylko wypowiedziała te słowa, przyszło jej do głowy, jak częstoje ostatnio powtarzała.A to wcale nie był koniec. Jasne. Po prostu nie mógłby tego zrobić. Poczuła, że musi dodać cośjeszcze w obronie męża. Coś takiego nie leży w jego naturze. Nie musisz mnie przekonywać.Zacisnęła usta i spojrzała w bok. Co to takiego? spytał, wskazując kopertę, która wystawała zkieszeni kurtki. Nie wiem.Ktoś musiał ją wrzucić przez otwór na listy.Natknęłamsię na to na dole. Nie otworzysz? Zrób to za mnie. Sięgnęła po kopertę i podała ją Tedowi. Niemam na to siły.Raz jeszcze podparła głowę rękami.Wydała jej się tak ciężka, jakbybyła z ołowiu.Usłyszała, jak Ted rozrywa kopertę, szelest kartki, apotem przekleństwo, które zmełł w ustach.Spojrzała na niego.Wyraznie pobladł. Co to takiego?Potrząsnął głową i włożył kartkę do koperty. Nic ważnego.Jakieś śmieci. Bzdura. Wyciągnęła drżącą rękę. Daj mi to. To nie ma sensu, Jane.Nie chcesz przecież.Pokręciła głową. Daj.Podał jej niechętnie kopertę.Jane wyciągnęła z niej białą kartkę.Kiedy ją rozłożyła, zobaczyła zdjęcie z gazety z trzynastego marca 1987roku.Jej zdjęcie.Pod zdjęciem znajdowała się wypisana wielkimi literami wiadomość:Zrobiłem to specjalnie, żeby usłyszeć, jak krzyczysz.ROZDZIAA DWUDZIESTY CZWARTYCzwartek, 23 pazdziernika 2003 r.00.05Telefon wyrwał Stacy z głębokiego snu.Szybko jednakoprzytomniała i sięgnęła po słuchawkę. Porucznik Killian powiedziała, przekonana, że to ktoś z pracy. Stacy? Tu Ted Jackman.Asystent Jane.Usiadła na łóżku,opuszczając stopy na podłogę. Cos się jej stało?Przez chwilę się wahał, jakby się zastanawiał nad odpowiedzią. Fizycznie nie mruknął w końcu. Ale ktoś podrzucił jej bardzoniepokojący list.Dobrze by było, gdybyś przyjechała.Wstała i przeszła do komody.Przyciskając aparat ramieniem do ucha, otworzyła górną szufladę, zktórej wyjęła sweter, a następnie zamknęła ją biodrem.Otworzyłakolejną i wzięła dżinsy. Czy ten list ma coś wspólnego z Ianem albo morderstwami? spytała. Nie.Przynajmniej tak mi się wydaje.Był w nim Wycinek z 1987roku.Stacy zamarła. To wszystko? Nie, ktoś dopisał, że zrobił to specjalnie.%7łeby usłyszeć jej krzyk. Już jadę.Zakończyła rozmowę i natychmiast wybrała numer Maca. Tu Stacy powiedziała, kiedy wreszcie się odezwał. Możesz sięze mną spotkać u mojej siostry? Najszybciej, jak to tylko możliwe.Niecały kwadrans pózniej oboje zjawili się pod domem Jane.Maczaparkował z piskiem opon i wyskoczył z wozu. Co się stało? spytał, podchodząc do Stacy. Dzwonił do mnie asystent Jane.Ktoś wrzucił jej przez otwór nalisty stary wycinek z prasy na temat jej wypadku.Do tego informację, żezrobił to specjalnie. Zatknęła kosmyk włosów za ucho. Pomyślałam, że ty teżpowinieneś być przy oględzinach.Tak na wszelki wypadek.Drzwi się otworzyły.Zobaczyli ciemną sylwetkę na ich tle.Tedwyszedł do nich i zaczął opowiadać, jak dowiedział się z wiadomości oaresztowaniu Iana i przyjechał do Jane. Koperta leżała w przedpokoju na dole, o tutaj dodał. Jane na niąnadepnęła. Zamknął drzwi na zasuwę i skierował się w stronęschodów. Uważajcie, nie ma światła.Jane siedziała na kanapie w salonie, przykryta kocem, z kolanamiprzy brodzie. Zawsze wiedziałam szepnęła. Zawsze wiedziałam, że zrobił tospecjalnie.Stacy spojrzała na Maca, a potem podeszła do siostry.przykucnęłaprzy niej. Gdzie jest ten wycinek, Jane?Wskazała głową na stolik.Wzrok Stacy spoczął na złożonej kartcepapieru.Zerknęła jeszcze raz na Maca, a on skinął lekko, dając jej znak, żemoże działać.Nie mając lateksowych rękawiczek, sięgnęła po ligninowąchusteczkę i rozłożyła kartkę.Przeczytała dwa razy to, co było napisane,i podała list Macowi.Przeczytał go i zwrócił bez komentarza. To tak, jak w moim koszmarze cicho powiedziała Jane. Wrócił,żeby skończyć to, co zaczął.Stacy poczuła, że robi jej się sucho w ustach. To raczej jakiś upiorny żart. Nie. Jane potrząsnęła głową. To on.Czuję go.Stacy przesunęłasię w stronę siostry i przyklękła przy niej.Wzięła ją za ręce, a kiedypoczuła, że są niczym dwa sople lodu, zaczęła je rozcierać. Zastanów się nad tym
[ Pobierz całość w formacie PDF ]