[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie mogła dłużej zamykać oczu na to, co działosię w jej sercu, tłumaczyć sobie, że minęło za małoczasu, że zbyt krótko się znają, zarzekać się, że niema mowy o miłości.I na nic zdał się jej rozsądek,zasady, którymi miała kierować się w życiu towszystko rozpierzchło się w pył, gdy tylko Oliverpo raz pierwszy ją pocałował.Nie mogła już dłużejsię zapierać.Gorące łzy piekły pod powiekami,kiedy przywarła do niego i zaczęła gwałtowniecałować.Dlaczego taka byłam? Dlaczego nie chciałamspojrzeć prawdzie w oczy? Ile jest wart zdrowyrozsądek, zasady, ostrożność? Co jest w życiuważniejsze? Gdyby nawet przyszło okupić te chwileszczęścia cierpieniem.To, co się między namiwydarzyło, to prawdziwy cud.Mamy siebie i to sięnajbardziej liczy.Wystarczy otworzyć przed nimduszę, szczerze wyznać swoje uczucia, powiedzieć,że się myliłam, że zmieniłam zdanie, że niczegowięcej nie pragnę, niż być z nim na zawsze. Oliver. zaczęła cicho.Potrząsnął głową, położył palec na ustach. Już dobrze powiedział miękko. Wszystkowiem.I wszystko rozumiem.Masz rację, potrzebanam trochę czasu.Musimy sobie wszystko przemy-śleć.Niepotrzebnie byłem taki niecierpliwy, zabardzo cię przyciskałem.Miłość.prawdziwa mi-116łość.nie znika, kiedy ludzie nie są ze sobą,przeciwnie, rozwija się i umacnia.Chciała przyznać mu rację, ale on nie dał sobieprzerwać. Nie tak miało być, Lisa.Poczułaś się za-grożona, ale ja wcale nie chciałem cię popędzać.Każde z nas ma swoje życie, zobowiązania, pracę.Nie od razu można to wszystko przestawić na innetory.Dzięki pogodzie mieliśmy szansę spędzićrazem te dni, poznać się lepiej, ale śnieg nie możepadać wiecznie.Chciałem zabrać cię ze sobą doNowego Jorku, lecz wtedy nic bym nie zrobił. Uśmiechnął się. A powodzenie tych negocjacjijest sprawą ogromnej wagi, i to nie tylko dla mnie,ale dla wszystkich zaangażowanych osób.Niemartw się o samochód, odstawię ci go pod dom, jużo to zadbałem.Nie chcę, żebyś jechała taki kawałdrogi, warunki nadal są ciężkie.Już wcześniej opowiedział jej o rozmowachz dużą amerykańską korporacją, która zamierzaławykupić część udziałów jego firmy.Zyskałbywtedy większą niezależność.Mógłby pracować,nie ruszając się z domu. Jeśli Piers urzeczywistni swoje plany i ożenisię z Emmą, musi mieć zapewnioną stabilizacjęfinansową i perspektywy na przyszłość.OczywiścieAmerykanie próbują wynegocjować jak najniższącenę dodał, marszcząc brwi, a ona uzmysłowiłasobie ciężar odpowiedzialności spoczywającej najego barkach.Tak bardzo chciała znalezć się w jego ramionach,powiedzieć, że się pomyliła, że nie chce się z nim117rozstawać nawet na parę dni, nawet na chwilę.Alejak to zrobić po tym, co powiedział?Nagle uświadomiła sobie, że to nie miłości sięboi, ale tego, że mogłaby go utracić.Wmawiałasobie, że potrzebuje czasu i samotności, ale był totylko unik, nieświadomy manewr, przygotowaniedo sytuacji, w której jej miłość pozostanie nie-odwzajemniona.W milczeniu opuściła głowę. Dziękuję wyszeptała, z trudem powstrzymu-jąc łzy. Na pewno nic więcej ci nie potrzeba? Możejakąś książkę?Lisa pokręciła głową. Nie, dziękuję.Przecież już mi kupiłeś tylepism. Wskazała na plik kolorowych magazynów,które trzymał w ręce razem z walizką.Pociąg stał już na peronie.Nie chciała, żeby kupował jej bilet w pierwszejklasie, ale Oliver tylko machnął ręką na jej protesty. Nie bądz taka niezależna.Pozwól mi cośzrobić dla ciebie.Chciałbym, żebyś podróżowaław dobrych warunkach.Zgódz się chociaż na to.Poddała się.Jak mogła mu odmówić? Jak mogłaodrzucić nie tylko jego gest, ale, co widziała w jegooczach, pragnienie zapewnienia jej opieki? Pamiętaj, żebyś poszła coś zjeść przypo-mniał jej, kiedy doszli do wagonu. Przed tobądługa podróż i.Na pewno nie upłynie mi na jedzeniu, pomyślaław duchu.Ani na czytaniu tych kosztownych pism,118pewnie tylko przejrzy obrazki.Przez całą drogębędzie łykała łzy i żałowała, że nie jest z nim,myślała o nim, wspominała każdą chwilę, jakąrazem spędzili.Jakaś rodzina rodzice z trójką dzieci żegnałasię na peronie z dziadkami.Mały, śliczny chłopczykrzucił się babci na szyję. Babciu, ja nie chcę wyjeżdżać.Dlaczego tyz nami nie jedziesz? Muszę zostać, żeby troszczyć się o dziadka wyjaśniła babcia, ale jej głos zdradzał skrywaneemocje.Lisa spostrzegła łzy lśniące w jej oczach.Dlacze-go miłość niesie ze sobą tyle cierpienia? Och, być takim dzieckiem i nie ukrywać tego,co się czuje niemal niedosłyszalnie wymamrotałOliver. Myślisz, że to by coś pomogło? I tak niezmieniłbyś planów, choćbym teraz zaczęła cię bła-gać, byś pojechał ze mną. Starała się, by za-brzmiało to lekko, ale nie do końca jej się udało. Nadal musisz lecieć do Nowego Jorku.Nadalmusimy się rozstać. Tak, ale.Ale przynajmniej wiem, że mniechcesz.To było ponad jej siły
[ Pobierz całość w formacie PDF ]